Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

sobota, 21 marca 2015

Seria "Odpowiedzi". Homocysteina i metylacja.

Kochani, dzisiejszy postem rozpoczynam serię pod roboczym tytułem "Odpowiedzi". Mój pomysł na tą serię zrodził się z ... wyrzutów sumienia. Piszecie do mnie, zadajecie często bardzo ważne pytania, wiele osób boryka się z trudnymi problemami. Niestety moja doba, mimo moich usilnych prób zmiany tego, nie chce się wydłużyć i niezmiennie ma zaledwie 24 h, które jak każdy staram się sprawiedliwie dzielić między pracę, rodzinę i sen. W efekcie niektóre Wasze pytania pozostają bez odpowiedzi, a jeśli otrzymujecie moją odpowiedź to często dopiero po kilku tygodniach. Przepraszam za to, przyczyną nie jest moja obojętność tylko brak czasu i długa kolejka pytań.
 
Nazwałam tą serię "Odpowiedzi", a nie "Pytania", ani "Odpowiedzi na pytania", bo moje posty będą miały charakter krótkich artykułów na wybrany tematy, które często pojawiają się w tym co piszecie do mnie, a nie bezpośrednich porad. Dlaczego? Po porada nie może być udzielana na odległość, zdalnie, ogólnie, bez odpowiedniego wywiadu, diagnozy i przyjęcia odpowiedzialności za to, co spowoduje. Dlatego też nie dziwcie się proszę, że nie odpowiadam na emaile typu "jestem chory na to, na to, co mam zrobić".
 
Dzisiejsza "Odpowiedź" dotyczy homocysteiny.
Już o niej pisałam i obecnie jest ona szeroko opisywana w kontekście ryzyka miażdżycy. Jednak uszkadzanie śródbłonka tętnic i wywoływanie w nich stanów zapalnych, które są przyczyną miażdżycy to tylko jeden z przykładów negatywnych skutków zbyt wysokiego poziomu tego aminokwasu.
  
Od bardzo dawna wiadomo, że niedobór witaminy o nazwie kwas foliowy u kobiet w ciąży stwarza ryzyko powstania poważnych wad rozwojowych płodu. Od kiedy pamiętam zaleca się kobietom w ciąży i planującym zajść w ciążę suplementację kwasem foliowym.
 
Dlaczego kwas foliowy jest tak ważny dla kobiet w ciąży?
 
W trakcie przemian, w których uczestniczy kwas foliowy dochodzi do powstania produktów koniecznych do pełnej syntezy DNA i RNA, czyli materiału genetycznego. Z tego powodu niedobór kwasu foliowego skutkuje powstawaniem uszkodzeń DNA. W trakcie rozwoju płodu zachodzą intensywne podziały komórkowe, a każdemu  z nich musi towarzyszyć synteza DNA i RNA. Synteza ta opiera się na kopiowaniu istniejących cząstek DNA, są one wzorem, matrycą, na podstawie której organizm produkuje kolejne cząstki DNA. Jeśli we wzorcu pojawi się uszkodzenie, jest ono powielane w kolejnych kopiach. Dlatego w trakcie rozwoju płodu wszystkie czynniki potencjalnie uszkadzające materiał genetyczny są tak groźne ponieważ ze względu na intensywność tego powielania zasięg ewentualnego uszkodzenia DNA jest ogromny, pojawia się ono w  wielu komórkach i skutkuje wadami rozwojowymi.
 
Co dokładnie powoduje tego typu uszkodzenia?
 
Ważnym etapem syntezy DNA jest proces tzw. metylacji, czyli przyłączania grup metylowych. Metylacji ulegają nie tylko DNA i RNA, ale również białka, neurotransmitery i fosfolipidy. Z tego powodu zbyt mała ilość i/lub dostępność grup metylowych koniecznych do procesu metylacji prowadzi i może prowadzić do wad rozwojowych płodu.
 
Kwas foliowy a metylacja?
 
Źródłem potrzebnych grup metylowych jest homocysteina. Homocysteina powstaje z tzw. niezbędnego aminokwasu, metioniny, w wyniku jej metylacji. Jest produktem ubocznym przemian metioniny i musi zostać usunięta. Nasz organizm usuwa homocysteinę poprzez przekształcenie jej ponownie do metioniny w procesie remetylacji, czyli usuwania z niej reszty metylowej. Tak więc homocysteina jest źródłem grup metylowych , a jej nieefektywne usuwanie przez organizm skutkuje niedoborem grup metylowych i zaburzeniem procesów metylacji innych składników komórkowych.
W procesie remetylacji homocysteiny biorą udział dwie witaminy - witamina B12 i kwas foliowy. Niedobór tych witamin skutkuje więc kumulowaniem się homocysteiny, a w efekcie niedoborem potrzebnych grup metylowych.
 
Co jeszcze jest potrzebne?
 
Oprócz przekształcania do metioniny, część homocysteiny ulega również przekształceniu do glutationu. Z tego powodu aby homocysteina mogła być efektywnie usuwana nasz organizm dodatkowo potrzebuje również witaminy B6. Glutation jest najważniejszym nieenzymatycznym czynnikiem antyoksydacyjnym, jakim dysponuje organizm. Odgrywa również role w metabolizmie białek, wpływa regulująco na poziom hormonu stresu - kortyzolu, a także przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej. 
  
W jakich jeszcze procesach odgrywa rolę metylacja?
 
Zbyt mała dostępność grup metylowych stanowi nie tylko ryzyko dla kobiet w ciąży. W procesie metylacji wątroba przeprowadza liczne reakcje enzymatyczne i procesy metaboliczne konieczne by zachodziła detoksyfikacja naszego organizmu. Jeśli detoksyfikacja organizmu jest utrudniona, jak również wtedy, gdy nasze DNA nie może być efektywnie naprawiane z powodu niedoboru grup metylowych, w komórkach pojawiają się mutacje i uszkodzenia DNA, które zwiększają ryzyko rozwoju nowotworów. Nieefektywny proces metylacji przyspiesza również starzenie naszych komórek. Metylacja odgrywa także zasadniczą rolę w metabolizmie neurotransmiterów takich, jak dopamina, serotonina i metylowane fosfolipidy. Z tego powodu jeśli homocysteina nie ulega ponownemu prawidłowemu przekształceniu w metioninę w konsekwencji wpływa na produkcję neurotransmiterów regulujących nastrój, a także melatoniny regulującej sen.
 
Jakie są więc skutki nadmiaru homocysteiny?
 
Lista schorzeń, w powstawaniu których odgrywa rolę nadmierne akumulowanie się homocysteiny w organizmie jest długa. Najlepiej poznane i powszechnie opisywane jest ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego Druga grupą schorzeń są schorzenia układu nerwowego. Homocysteina wykazuje szerokie działanie neurotoksyczne, odgrywa rolę w powstawaniu zaburzeń rozwojowych układu nerwowego, stymuluje choroby neurodegeneracyjne takiej jak choroba Alzheimera i Parkinsona, sprzyja chorobom psychicznym takim, jak schizofrenia, może być przyczyną depresji i obniżenia nastroju. Ponadto, stanowi ryzyko chorób tarczycy, problemów z płodnością, zapalenia jelit, a także cukrzycy i nowotworów.
 
 
Literatura:
- Crider i inni (2012). Folate and DNA methylation: a review of molecular mechanisms and the evidence for folate's role. Advances in nutrition 3:21-38.
- Stanger i inni (2009). Homocysteine, folate and vitamin B12 in neuropsychiatric diseases: review and treatment recommendations. Expert review of neurotherapeutics 9:1393-1412.
- Winczewska-Wiktor i inni (2012). Rola homocysteiny w fizjologicznym rozwoju i patofizjologii zaburzeń układu nerwowego u dzieci. Neurologia dziecięca 21:11-21.
 
 
Fotografia pt. "Autoportret z córką" ;) - w Bildmuseet należącym do uniwersytetu w Umeå, wystawa "A Draft of Shadows", autor Rafael Lozano-Hemmer.
Do posłuchania szwedzki muzyk Jon Henrik Fjällgren pochodzący z Kolumbii, wykonujący tradycyjną muzykę lapońską o nazwie joik. Jon jest też pasterzem reniferów :)
 
 


 
 

 
 

 


 
 
 

 
 
 
 

wtorek, 17 lutego 2015

Zapraszam na wykład

Uwaga, tym razem zamiast pisać, będę mówić :)


Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam na mój wykład. Postaram się uporządkować, wyjaśnić, zaproponować rozwiązania i pozytywnie nastawić :)


Wykład ma charakter otwarty i uczestnictwo w nim jest bezpłatne. Jednak ze względu na ograniczoną liczbę miejsc na salach wykładowych, bardzo proszę, wcześniej zarejestrujcie się:

- drogą telefoniczną zgłaszając swój udział pod numerem 507 170 094
lub
- drogą elektroniczną wysyłając email z imieniem i nazwiskiem oraz liczbą osób na adres poczta@naturopatia-sanatum.pl



Terminy i lokalizacje powyższego wykładu:

- 27.02.15 godz. 18.00 - Centrum Europrofes, Katowice, ul. Stawowa 10 (mapa)
- 03.03.15 godz. 17.00 - Grójecki Ośrodek Kultury, Grójec, ul. J. Piłsudskiego 3 (mapa)
- 05.03.15 godz. 18.00 - Zespół Szkół nr 6, Jastrzębie Zdrój, ul. Harcerska 12 (mapa)


Do zobaczenia :)

niedziela, 9 listopada 2014

Poznacie ich po owocach ...

"(...) Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? (...)" - Ewangelia według św. Mateusza 15-16.
 
Nie, nie, spokojnie, nie zmieniam profilu tego bloga na religijny :-) Te biblijne znane od wieków słowa mądrości doskonale oddają sens refleksji dotyczącej zdrowia i naszej walki o nie, która przyszła mi dziś do głowy.
 
Możesz pokonać raka, nowy styl życia. Antyrak, nowy sposób życia. Uleczyć nieuleczalne. Wylecz cukrzycę. Prosta droga do zdrowia. Ukryta prawda. Trzy kroki do zdrowia. Kuracja życia. Witamina B17, lekarstwo na raka. Możesz uzdrowić swoje ciało. Nieznana medycyna, skuteczne i tanie terapie chorób zagrażających życiu, które wytrzymały próbę czasu. Nowoczesne leczenie raka. Naturalne strategie w walce z rakiem.
Domyślacie się już zapewne co napisałam powyżej. Tytuły książek. Zaledwie kropla w morzu tytułów dotyczących zdrowia, odkrywczych metod leczenia i zaskakujących faktów. Dostępnych na naszym rynku w dużych księgarniach sieciowych i w tych mniejszych, książek wydawanych przez duże znane wydawnictwa i przez te małe, książek za którymi stoją sponsorzy środków, które przy okazji książki te promują, jak i książek, których proces wydawniczy finansowany jest bardziej indywidualnie i ma celu promowanie wyłącznie autora.
 
Masz raka? Podpowiemy ci gdzie go dobrze leczą.
Nazywam się xxx xxx, powiem ci jak wyleczyć nieuleczalne.
Tylko xxx xxx, jedyny terapeuta, który potrafi wyleczyć raka.
Tylko my wiemy jak cię wyleczyć.
Mój gabinet to miejsce gdzie twój organizm odzyskuje naturalną równowagę.
Każdy, kto boryka się z nieuleczalną lub przewlekłą chorobą, doskonale zna te hasła. Każdy, kto choruje ma nadzieję, że te słowa są prawdziwe, że miał niezwykłe szczęście, że natrafił na namiary do cudotwórcy, który uratuje mu życie.
 
Problem polega na tym, że każdy z tych terapeutów chce nam zaproponować coś innego, a często sprzecznego ze sobą. Problem polega na tym, że jeśli chcielibyśmy kierować się informacjami zawartymi we wszystkich tych książkach musielibyśmy nic nie jeść, bo dosłownie wszystko, w zależności od autora, jest kluczem do naszego zdrowia. Każdy z terapeutów poleci nam zakupić mnóstwo potrzebnych nam środków, na które nie będzie nas stać, a książki uświadomią nam, że to, co do tej pory robiliśmy było wielki błędem mimo, że przeczytaliśmy o tym w książce, której autor zapewniał, że to jedynie słuszna droga do zdrowia.
 
 
Czy w takim razie to wszystko jest nic nie warte? Czy mam dać sobie spokój, przestać szukać? Czy nikt mi nie może pomóc?
Oczywiście, że nie. Oczywiście, że możemy wiele zrobić dla siebie. Oczywiście, że wiele książek i wielu terapeutów to dla nas nadzieja i szansa.
 
Czym więc się kierować? Jak się odnaleźć w tym gąszczu rad, gdy idzie o nasze zdrowie i życie? Komu zaufać? Komu oddać w ręce własne zdrowie?
"Po owocach ich poznacie". Św. Mateusz pisze o słowach wypowiedzianych przez Jezusa odnośnie proroków, tych fałszywych i tych prawdziwych. Myślę jednak, że możemy je z powodzeniem sparafrazować odpowiadając na powyższe pytania dotyczące terapeutów i terapii. Po owocach ich poznacie. Sprawdzajcie te owoce, upewnijcie się, że są i upewnijcie się, że są dobre. Upewnijcie się kim jest osoba, która wam coś oferuje, czym się podpiera udzielając wam porad. Upewnijcie się kim jest autor książki i ilu ludziom pomógł tym, co oferuje wam na stronach książki.
 
 
Niniejszy wpis dedykuję tym, którzy walcząc ze swoją chorobą, często po prostu walcząc o życie, przeszli "przez ręce" wielu terapeutów i tzw. "terapeutów", a na końcu tej drogi zostali sami, sami ze swoją chorobą, sami ze skutkami ubocznymi terapii i sami z pytaniem "co dalej?" Dziękuję, że się tym ze mną dzielicie...
 
 
Na fotografii nasza urocza jesień na Północy Szwecji :-) Jedne z wielu pięknych jarzębin rosnących pod Uniwersytetem. I rower, nieodłączny element tutejszego krajobrazu bez względu na pogodę :-)
Do posłuchania "Sing" - Gary Barlow i Commonwealth Band. ...To hear a thousand voices shouting love and life and hope...
 
 
 
 

niedziela, 5 października 2014

Dziecięcy rakotwórczy hit z ostatnich miesięcy - gumki "loom band"

 
Dzisiaj tak trochę nietypowo, bo w formie ostrzeżenia.
 
Tu gdzie jesteśmy teraz, w Szwecji, jeszcze nie dotarł szał "loombandowy". Moja córka zachwyciła się zdjęciami przysyłanymi przez koleżanki cudów zrobionych z tych kolorowych gumek. Samej mi się spodobały. "Wygooglowałam" więc to coś i znalazłam alarmujące informacje. Ponieważ szaleństwo loombandowe jest tak powszechne postanowiłam napisać kilka słów na ten temat, bo być może nie wszyscy rodzice mają świadomość tego czym być może bawią się ich dzieci.
 
W sierpniu tego roku The Birmingham Assay Office, niezależna organizacja zajmująca się badaniem bezpieczeństwa produktów w Wielkiej Brytanii, znalazła w loom bands niebezpiecznie wysokie ilości ftalanów. Ftalany są substancjami dodawanymi do plastiku w celu nadania mu odpowiedniej twardości i giętkości. Mają działanie rakotwórcze, mutagenne i wpływają negatywnie na płodność.
 
Wprawdzie obecne na rynku brytyjskim produkty z tej serii różniły się zawartością ftalanów, jednak wszystkie były oznaczone unijnym znakiem bezpieczeństwa CE. Szczególnie wysoką zawartością ftalanów charakteryzowały się zawieszki do bransoletek, które dziewczynki chętnie wykonują z loom bands. Niektóre zawierały nawet powyżej 50% ftalanów, a poziom dopuszczalny w UE to 0,1%. Zwrócono uwagę, że zawieszki na bransoletkach są chętnie nawet nieświadomie wkładane przez dzieci do ust, co czyni je szczególnie niebezpiecznymi ze względu na łatwość przedostania się ftalanów do organizmu. Jednak również samo noszenie bransoletek i ich długotrwały kontakt ze skórą sprawia, że ftalany przedostają się do organizmu przez skórę. 
 
Moją uwagę zwraca przy tej okazji "dopuszczalny poziom substancji toksycznej", parametr wszystkich produktów na rynku poczynając od wyposażenia wnętrz i ubrań, przez kosmetyki aż do żywności i suplementów diety.
 
Jak jest ustalany?
Oczywiście ze względów humanitarnych na podstawie badań na zwierzętach, nie na ludziach. Czy zwierzę jest w stanie zgłosić objawy typu ból głowy? Nie ...
Jak długo podaje się daną substancję zwierzętom by sprawdzić czy ma podostre i podprzewlekłe działanie toksyczne? 
28 do 90 dni. Zaledwie ... 
Jak długo testuje się produkt pod względem toksyczności przewlekłej?
2 lata. Macie jakiś ulubiony produkt, który stosujecie LATAMI? Na pewno ...
 
Podręczniki do toksykologii podają, że bezpośrednie przeniesienie dawek uzyskanych z badań na zwierzętach a ludzi uwzględniając tylko różnicę w masie ciała jest obarczone bardzo dużym błędem. Działanie substancji toksycznej w danym organizmie zależy od wielu czynników - stanu odżywienia organizmu, schorzeń, środowiska, w którym  żyje, interakcji z innymi czynnikami toksycznymi itd. itp. Czy uwzględnia się te czynniki w ustalaniu "dopuszczalnego poziomu substancji toksycznej"? Nawet jeśli chcemy i bardzo się staramy to czy jesteśmy w stanie przewidzieć i uwzględnić wszystkie te czynniki? Nie sądzę ...
 
Wracając do magicznych gumek loom band z "dopuszczalnym" poziomem ftalanów i certyfikatem bezpieczeństwa UE. Warto zafundować dziecku kontakt z tym "dopuszczalnym" poziomem ftalanów? Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wielu substancji toksycznych w otoczeniu i żywności nie sposób uniknąć, jednak stary dobry sznurek wydaje mi się bezpieczniejszym rozwiązaniem niż kolorowe gumki...
 
Na fotografii - loom bands, źródło www.mirror.co.uk.
Do posłuchania Indians w "Oblivion" z filmu "Gwiazd naszych wina". Przepiękny kawałek, podobnie jak inne w tym filmie, obejrzałam dzisiaj.
 
 
 
 
 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Szwecja - pierwszy kraj, który odrzucił dogmaty dotyczące tłuszczu.

Nasze życie w Szwecji powoli zaczyna przybierać przynajmniej pozory normalności. Jeszcze się organizujemy ale już z przewagą normlanych aktywności codziennego życia. Jednak "normalność" jest na razie pozorna, bo czeka nas długa droga zdobywania wiedzy na temat kraju i ludzi, którzy nas otaczają. Ciekawe, czy wystarczy nam czasu żeby przekonać się jaki naprawdę jest ten kraj przed powrotem do naszego. O tym, co oznacza proces takiej "edukacji" napisał w swojej książce "Jak żyć szczęśliwie w innym kraju" Andrzej Olkiewicz, który od ponad 50 lat mieszka i pracuje w Szwecji (Asiu, dziękuję za ten namiar :-).
 
Na blogu o zdrowiu oczywiście i tym razem będzie o zdrowiu, ale ze szwedzkim akcentem :-)
 
Wcześniej odwiedzałam Szwecję kilka razy, z różnych powodów. Moja pierwsza wizyta miała miejsce w Lund, gdzie mieszka Uffe Ravnskov, autor książki "Cholesterol - naukowe kłamstwo", którą miałam przyjemność tłumaczyć na język polski. Książka ta ukazała się w Szwecji w 1991 roku. Od tego czasu losy koncepcji dieta-serce i fobii cholesterolowej przechodziły tu swoje wzloty i upadki, niemniej jednak Szwecja od jakiegoś już czasu wyróżnia się na tle innych krajów swoją postępowością w obalaniu mitu cholesterolowego a w ubiegłym roku Szwecja została pierwszym krajem "bloku zachodniego", który oficjalnie odrzucił dogmat diety niskotłuszczowej na rzecz promowania diety niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej. Jak to nieco żartobliwie komentowano, niniejszym sławne szwedzkie meatballs (mięsne kulki, polskie "mini mielone") wreszcie są ok :-)
 
Zmiany zaleceń dietetycznych dokonano w Szwecji po opublikowaniu w zeszłym roku raportu badań Swedish Council on Health Technology Assessment (SBU), szwedzkiej rządowej agencji zajmującej się szeroko pojętą opieką zdrowotną.
SBU przeprowadziło szczegółową analizę 16 tysięcy badań naukowych opublikowanych do maja ubiegłego roku i doszło do tego samego wniosku, co 25 lat wcześniej doktor Ravnskov - że to nie tłuszcz zwierzęcy jest naszym wrogiem.
Zastanawiające, że wnioski są podobne mimo 25-letniego postępu metod diagnostyki, leczenia i metod naukowych, i mimo "najszczerszych chęci" niektórych by nas przekonać, że jest inaczej...
 
Najpopularniejszym w Skandynawii blogiem dotyczącym zdrowia jest DirectDoctor.com prowadzony przez szwedzkiego lekarza Andreasa Eenfeldt'a. Akurat dzisiaj natknęłam się w tutejszej telewizji na jego wykład i dyskusję z nim. Doktor Eenfeldt jest wielkim orędownikiem diety niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej (LCHF). Na swoim blogu pisze o sobie: "Moim celem jest znalezienie sposobu na to, jak możemy żyć w zdrowiu stosując naturalne metody takie, jak odpowiednie odżywianie, ćwiczenia fizyczne i może jakiś jeden czy dwa suplementy (np. witamina D)". I, że tak powiem, doktor Eenfeldt z ust mi to wyjął :-)
 
Najnowsze zalecenia SBU głoszą, że masło, oliwa (z oliwek), tłusta śmietana i bekon nie są żywnością szkodliwą. Wprost przeciwnie. Tłuszcz jest najlepszą rzeczą dla tych, którzy chcą stracić zbędne kilogramy. A związek pomiędzy spożyciem tłuszczu a chorobami serca i układu krążenia nie istnieje. Co ciekawe komitet powyższych badań SBU składał się z lekarzy, wśród których niektórzy na początku prowadzonych studiów byli sceptyczni w stosunku do LCHF, jednak po 2 latach prac nad tym tematem komitet wydał zgodną opinię.
 
W swoim raporcie SBU zżyma się również na to, że opieka medyczna w Szwecji od wielu lat zaleca ograniczanie spożycia tłuszczów nasyconych a dietę LCHF (która jest tak naprawdę  właśnie szwedzkim "wynalazkiem") określa jako niebezpieczną i nie popartą badaniami naukowymi. Zarzuty SBU co do opieki medycznej dotyczą również karygodnego zalecania osobom chorym na cukrzycę dużej ilości owoców oraz restrykcyjnego stosowania produktów niskotłuszczowych charakteryzujących się wysoką zawartością cukru lub/i sztucznych substancji słodzących. Jeden z towarzyszących doktorowi Eenfeldt'owi rozmówców w programie, który dzisiaj obejrzałam, chory na cukrzycę, wyrażał swoje zdziwienie i oburzenie, że lekarze zalecają mu spożywanie tego, co mu szkodzi, czyli węglowodanów oraz stosowanie leków (insuliny), które go w końcu zabiją podobnie jak jego chorego na cukrzycę ojca, zamiast zalecenia prostego i bezpiecznego wyjścia jakim, jest znaczące ograniczenie węglowodanów, których nie jest w stanie prawidłowo metabolizować jego organizm.
 
Zapewne zmiany w świadomości ludzi potrwają jeszcze długo i zapewne nie obejdzie się bez perturbacji. Obecnie kupienie tu chleba bez cukru graniczny z cudem, jednak bez problemów jest dostępna na półkach każdego sklepu śmietana 40% i olej kokosowy. Ciekawe kiedy reszta świata zweryfikuje swoje tłuszczowe dogmaty. W końcu te 16 tysięcy badań przeanalizowanych przez SBU we wszystkich przeglądarkach medyczno-naukowych wyświetla się identycznie...
 
Literatura:
 
Na zdjęciu jeden z tutejszych pięknych widoków (zdjęcie z telefonu, nie zabrałam aparatu a szkoda było stracić okazję :-).
Do posłuchania Jan Garbarek i Agnes Buen Garnas z Norwegii, z płyty z 1988 "Rosenfole".
 
 
 
 
 

czwartek, 24 lipca 2014

Włosy - myć?

Wpadłam dziś tu na chwilę, żeby podzielić się z Wami małą dygresją po zakupieniu ... szamponu do włosów.
 
To, że parabeny są szkodliwe już w miarę powszechnie wiadomo. Nadal można je znaleźć w bardzo wielu kosmetykach, ale co bardziej świadomi wśród nas przelatują wzrokiem etykiety na kosmetykach upewniając się, że ten wybrany przez nas akurat parabenów nie zawiera. Niektórzy producenci hasła "bez parabenów" zaczęli nawet używać jako chwytu reklamowego i informują nas o tym wielkimi literami w widocznym miejscu, więc nie musimy nawet specjalnie szukać w składzie wypisanym mikroskopijnymi literkami.
Po parabenach jednak wybuchła kolejna bomba o nazwie "cocamide DEA" lub "cocamide diethanolamine". Substancja powszechnie stosowana w mydłach i szamponach jako czynnik spieniający okazała się być rakotwórcza. Mimo to w ubiegłym roku Amerykańskie Centrum Środowiska i Zdrowia w Kalifornii znalazło ją aż w 98 różnych szamponach i mydłach obecnych na rynku w USA (w tym "organicznych"). Sprawdźcie więc czy nie ma jej i w waszym.
 
I co?
Uf, w szamponie, którego rano użyliście do mycia włosów nie ma jej.
A co jest zamiast tego?
Pewnie to, co w moim - cocamidopropyl betaina...
... która w 2004 roku została ogłoszona ALERGENEM ROKU przez Amerykańskie Towarzystwo Kontaktowego Zapalenia Skóry. I znajduje się na liście w "doborowym towarzystwie" wraz z niklem (Alergen Roku 2008), czy kortykosteroidami (Alergen Roku 2005) - American Contact Dermatitis Society .
 
No cóż, może czas na zmianę "fryzury", może po prostu włosy są ... przereklamowane????
 
 
W tym roku moje wakacje wyglądają dość nietypowo, więc na fotografii wspomnienie z poprzednich - Omisz wieczorem.
A muzyka i obrazki z jednego z moich ulubionych filmów Eat, Pray, Love - Eddie Vedder.
 

sobota, 19 lipca 2014

Lipcowa Moda na Zdrowie - mięśnie

Jeśli wybieracie się na wakacje i w drodze lub na leżaku macie ochotę poczytać, polecam lipcową Modę na Zdrowie, a w niej między innymi mój artykuł o naszych niezwykłych mięśniach :-)
 
Już wkrótce napiszę coś również tu, tym razem z dalekiej Północy, na której zagoszczę na dłużej i gdzie mam nadzieję mieć więcej czasu na to co lubię, w towarzystwie zórz polarnych i w długie polarne noce :-)
 
Do Mody na Zdrowie nadal zapraszam co miesiąc. W sierpniu będzie o genialnej współpracy kości i stawów, a we wrześniu o magicznym tańcu, który niezmiennie trwa od zarania dziejów - o zapłodnieniu.
 
 
 
 
Dawno nie było nic do słuchania :-)
Na dzisiaj wakacyjnie romantyczny Ozark Henry i "Incurable romantic" :-)