Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

niedziela, 26 kwietnia 2015

Seria "Odpowiedzi". Czy cierpię na niedobór kwasów omega 3?

 Jesteś przekonany, że odżywiasz się zdrowo, a nawet zażywasz suplementy na bazie tranu. Czy więc to pytanie dotyczy ciebie?

Jeśli...
Twoja skóra jest sucha, musisz nieustannie smarować dłonie kremem, twoje usta są przesuszone.
Twoje włosy są suche, łamliwe, nieustannie walczysz z łupieżem.
Twoje paznokcie się rozdwajają.
Masz problemy ze snem, wieczorem szybko tracisz energię a rano trudno zwlec cię z łóżka.
Nie możesz się skoncentrować i masz problemy z pamięcią.
Jesteś wrażliwy emocjonalnie, masz wahania nastroju, łatwo wpadasz w złość.

Jeśli doświadczasz dwóch lub więcej z wymienionych problemów, jest wysoce prawdopodobne, że mimo braku widocznych konkretnych schorzeń cierpisz na niedobór kwasów omega 3.

Pewnie niestety cię nie przekonałam. No, bo przecież odżywiasz się zdrowo... Sucha skóra, bo kosmetyk nie taki. Łupież, bo grzyby. Paznokcie, bo lakier do paznokci. Sen, bo łóżko niewygodne i tyle spraw w ciągu dnia. Problemy z koncentracją, bo dzieci ciągle coś chcą i cały dom na twojej głowie. Zły nastrój, bo pogoda nie taka, bo mąż cię zdenerwował.
 
Mam jednak złą wiadomość. Jeśli zignorujesz te wydawać by się mogło nic nie znaczące sygnały, które daje ci organizm, z czasem możesz zacząć chorować na zespół jelita drażliwego albo na zapalenie trzustki. Zostanie u ciebie zdiagnozowana miażdżyca. Pojawi się cukrzyca albo zespół przewlekłego zmęczenia. Zaczną ci dolegać przewlekłe stany bólowe o bliżej nieokreślonym pochodzeniu. Staniesz się ofiarą depresji. Zostanie u ciebie zdiagnozowany nowotwór jelita grubego albo piersi.
Przesadzam? Nie, nie przesadzam. Wprost przeciwnie, nie wymieniłam wszystkich schorzeń, które mogą być skutkiem niedoboru kwasów omega 3, a dokładniej jednego z nich, kwasu eikozapentaenowego (EPA).
 
Dlaczego to takie ważne?
 
Od dawna wiadomo już, że stosunek między kwasami omega 3 i omega 6 w naszym organizmie ma ogromne znaczenie dla zdrowia. Obecnie wiedza ta jest jednak dużo bardziej precyzyjna. Okazuje się, że kluczową rolę odgrywa stosunek pomiędzy jednym z kwasów omega 6, kwasem arachidonowym (AA) i jednym z kwasów omega 3, EPA.
 
Niski stosunek AA/EPA (pomiędzy 3 a 1,5) wskazuje na równowagę pomiędzy substancjami przeciwzapalnymi i prozapalnymi produkowanymi przez nasz organizm. Jeśli stosunek AA/EPA wynosi 7 i więcej oznacza to, że nasz organizm jest w stanie „ukrytego zapalenia”, a to zwiększa ryzyko rozwinięcia się schorzeń o typowym charakterze zapalnym. Stosunek AA/EPA większy niż 15 wskazuje na wysoki poziom stanów zapalnych i jest jednoznaczny z postępującą w organizmie chorobą zapalną. U podłoża wszystkich wymienionych przeze mnie schorzeń i wielu innych leżą ukryte, przewlekłe procesy zapalne, a stosunek AA/EPA jest ich biomarkerem. Z jednej strony nieprawidłowy AA/EPA jest przyczyną stanów zapalnych, a z drugiej strony przy stanach zapalnych zapotrzebowanie na EPA jest wielokrotnie wyższe niż u osób zdrowych, co dodatkowo pogarsza sytuację.

 
Od lat odpowiadam na pytania dotyczące EPA i obserwuję co dzieje się jeśli jego prawidłowy poziom zostaje przywrócony. Sama zjadam od lat wysokie dawki EPA i jak na osobę z uogólnionym autoimmunologicznym stanem zapalnym skóry, jelit, tarczycy i stawów mam się nieźle :) Mimo tego co wiadomo, co mówią badania naukowe, co mówią przykłady osób, które poczuły się lepiej gdy przywróciły prawidłowy AA/EPA nadal wielu uważa, że w ich przypadku powodem problemów jest coś innego. Nasz organizm to złożona cudowna maszyna, która ma zapotrzebowanie na wiele różnych składników. EPA jest jednym z nich. 
 
Na szczęście w końcu doczekałam się  testu profilu kwasów tłuszczowych. Test Opti-O-3 można wykonać samemu a próbkę jedynie wysłać do laboratorium. Wynik testu zawiera analizę AA/EPA z określenie indywidualnego zapotrzebowania na EPA. I widać wtedy czarno na białym czy odpowiedź na pytanie w tytule powinna być twierdząca. Coś w sam raz dla osób błądzących po omacku w poszukiwaniu przyczyny swoich problemów zdrowotnych i dla ... niedowiarków ;)
 
 
Na zdjęciu jedna z niesamowitych stacji sztokholmskiego metra, Solna.
Muzyka na prośbę Zosi :) "Stolen dance" i Milky Chance.
 
 
 Powiązane posty:
 
 

sobota, 11 kwietnia 2015

Dlaczego jeśli sen to tylko w "egipskich ciemnościach" :)

"Sen jest to skracanie sobie życia w tym celu, aby je wydłużyć"
W tych żartobliwych słowach Tadeusza Kotarbińskiego zawarta jest niezwykle ważna prawda o naszym organizmie.
 
Od kiedy 250 000 lat temu człowiek odkrył, że może wzniecić ogień jako ludzkość zyskaliśmy nie tylko możliwość obróbki termicznej jedzenia ale i nabyliśmy umiejętność rozświetlania ciemności nocy. Jednak fakt, że zanim człowiek odkrył ogień i wynalazł elektryczność połowa kuli ziemskiej zawsze była spowita ciemnością, rozświetlaną jedynie światłem księżyca i gwiazd, jest nie bez znaczenia. To właśnie w takich warunkach ewoluował gatunek ludzki i wykształcały się przeróżne mechanizmy funckjonowania organizmu człowieka, a wśród nich tzw. rytm okołodobowy. Obecnie wiadomo, że 30% genów człowieka jest regulowanych zgodnie z rytmem okołodobowym. Najnowsze badania wskazują, że wiele genów odpowiedzialnych za schorzenia metaboliczne jest regulowanych przez zegar biologiczny. Nieodłącznym elementem naszego zegara biologicznego jest okres snu.
 
To, że sen jest równie ważny dla zdrowia jak odpowiednie odżywianie i aktywność fizyczna jest oczywiste. Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę z tego jak ważna jest jakość snu.
 
Kiedyś myślałam, że opaski na oczy to rodzaj gadżetu, na który panuje moda w pewnych kręgach ;), a rady typu "wybierając się w podróż nie zapomnij zabrać swojej ulubionej opaski na oczy" bawiły mnie :) Pewnego razu postanowiłam jednak wypróbować i ja. Przekonana, że po jednym razie będę już na pewno wiedziała, że to tylko gadżet, w dodatku irytujący. Jakież było moje zdziwienie następnego dnia rano. Z moim odkryciem opaski na oczy było tak, jak z odkryciem szklanki wody z cytryną na czczo, czy z zamianą plastikowego elektrycznego czajnika na stalowy stawiany "na ogniu". To było jak olśnienie, jak wielkie "bum", eureka! To po prostu zrobiło mi tak odczuwalną ogromną różnicę w samopoczuciu, w tym jak czuje się moje ciało i mój umysł, niezależnie od tego co wiadomo na ten temat "w teorii", że teraz nie mogę żyć bez opaski na oczy.
 
O co chodzi z tą opaską na oczy?
 
O ciemność. O całkowitą ciemność - niezbędną dla zdrowego snu.
Zanieczyszczenie środowiska światłem jest jednym z poważnych globalnych problemów współczesnego świata. I nie chodzi tylko o świetlną poświatę wokół miast ale również o nieustanne bodźce świetlne pochodzące z urządzeń, które mamy w domach. Badania naukowe pokazują, że sen zaburzony nadmiarem światła może powodować większe ryzyko zachorowania na chorobę nowotworową. Szkodzi nam nie tylko światło ekranu telewizyjnego, przy którym niektórzy zasypiają czy lampki nocnej, bez której nie mogą się obejść niektórzy rodzice kładąc spać swoje pociechy ale szkodzi nam nawet delikatna poświata wokół wyświetlacza elektronicznego budzika.
 
Czy wiecie, że niewidome kobiety chorują znacznie rzadziej na raka piersi?
 
Tajemnica tkwi w melatoninie, hormonie, który jest produkowany w ciemności. Stwierdzono, że im niższe poziomy melatoniny tym wyższe ryzyko zachorowania na raka. Prawidłowy poziom melatoniny odgrywa również rolę przy depresji, czy zaburzeniach wagi.
 
 
Jeśli więc nie możecie zapewnić sobie absolutnej "egipskiej ciemności" w sypialni, opaska na oczy jest świetnym rozwiązaniem. I warto w nią zainwestować. Musi być dobrze dopasowana, mieć odpowiednio głęboki wycięcie na nos, regulowane gumki mocujące na głowie, być wykonana z naturalnego i przyjemnego w dotyku materiału, mieć kilka warstw w cele zapewnienia naszym oczom całkowitej ciemności. Niektóre opaski mają specjalne kieszenie, do których można włożyć specjalne wkłady chłodzące jeśli ktoś budzi się z obrzękiem wokół oczu. Można kupić opaski nasączane relaksującym lawendowym olejkiem eterycznym. To naprawdę nie jest przesada i to nie jest modny gadżet, to absolutnie niezbędne narzędzie w dbaniu o zdrowie. Przekonajcie się sami, już po pierwszej nocy z opaską zobaczycie różnicę :)
 
 
Na zdjęciu nowa opaska Zosi. Uwielbia ją :)
 
Do posłuchania klasyk "niebiańskiej" muzyki - Enya i niezapomniany "Watermark".
 
 
 
 
 
 

sobota, 21 marca 2015

Seria "Odpowiedzi". Homocysteina i metylacja.

Kochani, dzisiejszy postem rozpoczynam serię pod roboczym tytułem "Odpowiedzi". Mój pomysł na tą serię zrodził się z ... wyrzutów sumienia. Piszecie do mnie, zadajecie często bardzo ważne pytania, wiele osób boryka się z trudnymi problemami. Niestety moja doba, mimo moich usilnych prób zmiany tego, nie chce się wydłużyć i niezmiennie ma zaledwie 24 h, które jak każdy staram się sprawiedliwie dzielić między pracę, rodzinę i sen. W efekcie niektóre Wasze pytania pozostają bez odpowiedzi, a jeśli otrzymujecie moją odpowiedź to często dopiero po kilku tygodniach. Przepraszam za to, przyczyną nie jest moja obojętność tylko brak czasu i długa kolejka pytań.
 
Nazwałam tą serię "Odpowiedzi", a nie "Pytania", ani "Odpowiedzi na pytania", bo moje posty będą miały charakter krótkich artykułów na wybrany tematy, które często pojawiają się w tym co piszecie do mnie, a nie bezpośrednich porad. Dlaczego? Po porada nie może być udzielana na odległość, zdalnie, ogólnie, bez odpowiedniego wywiadu, diagnozy i przyjęcia odpowiedzialności za to, co spowoduje. Dlatego też nie dziwcie się proszę, że nie odpowiadam na emaile typu "jestem chory na to, na to, co mam zrobić".
 
Dzisiejsza "Odpowiedź" dotyczy homocysteiny.
Już o niej pisałam i obecnie jest ona szeroko opisywana w kontekście ryzyka miażdżycy. Jednak uszkadzanie śródbłonka tętnic i wywoływanie w nich stanów zapalnych, które są przyczyną miażdżycy to tylko jeden z przykładów negatywnych skutków zbyt wysokiego poziomu tego aminokwasu.
  
Od bardzo dawna wiadomo, że niedobór witaminy o nazwie kwas foliowy u kobiet w ciąży stwarza ryzyko powstania poważnych wad rozwojowych płodu. Od kiedy pamiętam zaleca się kobietom w ciąży i planującym zajść w ciążę suplementację kwasem foliowym.
 
Dlaczego kwas foliowy jest tak ważny dla kobiet w ciąży?
 
W trakcie przemian, w których uczestniczy kwas foliowy dochodzi do powstania produktów koniecznych do pełnej syntezy DNA i RNA, czyli materiału genetycznego. Z tego powodu niedobór kwasu foliowego skutkuje powstawaniem uszkodzeń DNA. W trakcie rozwoju płodu zachodzą intensywne podziały komórkowe, a każdemu  z nich musi towarzyszyć synteza DNA i RNA. Synteza ta opiera się na kopiowaniu istniejących cząstek DNA, są one wzorem, matrycą, na podstawie której organizm produkuje kolejne cząstki DNA. Jeśli we wzorcu pojawi się uszkodzenie, jest ono powielane w kolejnych kopiach. Dlatego w trakcie rozwoju płodu wszystkie czynniki potencjalnie uszkadzające materiał genetyczny są tak groźne ponieważ ze względu na intensywność tego powielania zasięg ewentualnego uszkodzenia DNA jest ogromny, pojawia się ono w  wielu komórkach i skutkuje wadami rozwojowymi.
 
Co dokładnie powoduje tego typu uszkodzenia?
 
Ważnym etapem syntezy DNA jest proces tzw. metylacji, czyli przyłączania grup metylowych. Metylacji ulegają nie tylko DNA i RNA, ale również białka, neurotransmitery i fosfolipidy. Z tego powodu zbyt mała ilość i/lub dostępność grup metylowych koniecznych do procesu metylacji prowadzi i może prowadzić do wad rozwojowych płodu.
 
Kwas foliowy a metylacja?
 
Źródłem potrzebnych grup metylowych jest homocysteina. Homocysteina powstaje z tzw. niezbędnego aminokwasu, metioniny, w wyniku jej metylacji. Jest produktem ubocznym przemian metioniny i musi zostać usunięta. Nasz organizm usuwa homocysteinę poprzez przekształcenie jej ponownie do metioniny w procesie remetylacji, czyli usuwania z niej reszty metylowej. Tak więc homocysteina jest źródłem grup metylowych , a jej nieefektywne usuwanie przez organizm skutkuje niedoborem grup metylowych i zaburzeniem procesów metylacji innych składników komórkowych.
W procesie remetylacji homocysteiny biorą udział dwie witaminy - witamina B12 i kwas foliowy. Niedobór tych witamin skutkuje więc kumulowaniem się homocysteiny, a w efekcie niedoborem potrzebnych grup metylowych.
 
Co jeszcze jest potrzebne?
 
Oprócz przekształcania do metioniny, część homocysteiny ulega również przekształceniu do glutationu. Z tego powodu aby homocysteina mogła być efektywnie usuwana nasz organizm dodatkowo potrzebuje również witaminy B6. Glutation jest najważniejszym nieenzymatycznym czynnikiem antyoksydacyjnym, jakim dysponuje organizm. Odgrywa również role w metabolizmie białek, wpływa regulująco na poziom hormonu stresu - kortyzolu, a także przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej. 
  
W jakich jeszcze procesach odgrywa rolę metylacja?
 
Zbyt mała dostępność grup metylowych stanowi nie tylko ryzyko dla kobiet w ciąży. W procesie metylacji wątroba przeprowadza liczne reakcje enzymatyczne i procesy metaboliczne konieczne by zachodziła detoksyfikacja naszego organizmu. Jeśli detoksyfikacja organizmu jest utrudniona, jak również wtedy, gdy nasze DNA nie może być efektywnie naprawiane z powodu niedoboru grup metylowych, w komórkach pojawiają się mutacje i uszkodzenia DNA, które zwiększają ryzyko rozwoju nowotworów. Nieefektywny proces metylacji przyspiesza również starzenie naszych komórek. Metylacja odgrywa także zasadniczą rolę w metabolizmie neurotransmiterów takich, jak dopamina, serotonina i metylowane fosfolipidy. Z tego powodu jeśli homocysteina nie ulega ponownemu prawidłowemu przekształceniu w metioninę w konsekwencji wpływa na produkcję neurotransmiterów regulujących nastrój, a także melatoniny regulującej sen.
 
Jakie są więc skutki nadmiaru homocysteiny?
 
Lista schorzeń, w powstawaniu których odgrywa rolę nadmierne akumulowanie się homocysteiny w organizmie jest długa. Najlepiej poznane i powszechnie opisywane jest ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego Druga grupą schorzeń są schorzenia układu nerwowego. Homocysteina wykazuje szerokie działanie neurotoksyczne, odgrywa rolę w powstawaniu zaburzeń rozwojowych układu nerwowego, stymuluje choroby neurodegeneracyjne takiej jak choroba Alzheimera i Parkinsona, sprzyja chorobom psychicznym takim, jak schizofrenia, może być przyczyną depresji i obniżenia nastroju. Ponadto, stanowi ryzyko chorób tarczycy, problemów z płodnością, zapalenia jelit, a także cukrzycy i nowotworów.
 
 
Literatura:
- Crider i inni (2012). Folate and DNA methylation: a review of molecular mechanisms and the evidence for folate's role. Advances in nutrition 3:21-38.
- Stanger i inni (2009). Homocysteine, folate and vitamin B12 in neuropsychiatric diseases: review and treatment recommendations. Expert review of neurotherapeutics 9:1393-1412.
- Winczewska-Wiktor i inni (2012). Rola homocysteiny w fizjologicznym rozwoju i patofizjologii zaburzeń układu nerwowego u dzieci. Neurologia dziecięca 21:11-21.
 
 
Fotografia pt. "Autoportret z córką" ;) - w Bildmuseet należącym do uniwersytetu w Umeå, wystawa "A Draft of Shadows", autor Rafael Lozano-Hemmer.
Do posłuchania szwedzki muzyk Jon Henrik Fjällgren pochodzący z Kolumbii, wykonujący tradycyjną muzykę lapońską o nazwie joik. Jon jest też pasterzem reniferów :)
 
 


 
 

 
 

 


 
 
 

 
 
 
 

wtorek, 17 lutego 2015

Zapraszam na wykład

Uwaga, tym razem zamiast pisać, będę mówić :)


Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam na mój wykład. Postaram się uporządkować, wyjaśnić, zaproponować rozwiązania i pozytywnie nastawić :)


Wykład ma charakter otwarty i uczestnictwo w nim jest bezpłatne. Jednak ze względu na ograniczoną liczbę miejsc na salach wykładowych, bardzo proszę, wcześniej zarejestrujcie się:

- drogą telefoniczną zgłaszając swój udział pod numerem 507 170 094
lub
- drogą elektroniczną wysyłając email z imieniem i nazwiskiem oraz liczbą osób na adres poczta@naturopatia-sanatum.pl



Terminy i lokalizacje powyższego wykładu:

- 27.02.15 godz. 18.00 - Centrum Europrofes, Katowice, ul. Stawowa 10 (mapa)
- 03.03.15 godz. 17.00 - Grójecki Ośrodek Kultury, Grójec, ul. J. Piłsudskiego 3 (mapa)
- 05.03.15 godz. 18.00 - Zespół Szkół nr 6, Jastrzębie Zdrój, ul. Harcerska 12 (mapa)


Do zobaczenia :)

niedziela, 9 listopada 2014

Poznacie ich po owocach ...

"(...) Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? (...)" - Ewangelia według św. Mateusza 15-16.
 
Nie, nie, spokojnie, nie zmieniam profilu tego bloga na religijny :-) Te biblijne znane od wieków słowa mądrości doskonale oddają sens refleksji dotyczącej zdrowia i naszej walki o nie, która przyszła mi dziś do głowy.
 
Możesz pokonać raka, nowy styl życia. Antyrak, nowy sposób życia. Uleczyć nieuleczalne. Wylecz cukrzycę. Prosta droga do zdrowia. Ukryta prawda. Trzy kroki do zdrowia. Kuracja życia. Witamina B17, lekarstwo na raka. Możesz uzdrowić swoje ciało. Nieznana medycyna, skuteczne i tanie terapie chorób zagrażających życiu, które wytrzymały próbę czasu. Nowoczesne leczenie raka. Naturalne strategie w walce z rakiem.
Domyślacie się już zapewne co napisałam powyżej. Tytuły książek. Zaledwie kropla w morzu tytułów dotyczących zdrowia, odkrywczych metod leczenia i zaskakujących faktów. Dostępnych na naszym rynku w dużych księgarniach sieciowych i w tych mniejszych, książek wydawanych przez duże znane wydawnictwa i przez te małe, książek za którymi stoją sponsorzy środków, które przy okazji książki te promują, jak i książek, których proces wydawniczy finansowany jest bardziej indywidualnie i ma celu promowanie wyłącznie autora.
 
Masz raka? Podpowiemy ci gdzie go dobrze leczą.
Nazywam się xxx xxx, powiem ci jak wyleczyć nieuleczalne.
Tylko xxx xxx, jedyny terapeuta, który potrafi wyleczyć raka.
Tylko my wiemy jak cię wyleczyć.
Mój gabinet to miejsce gdzie twój organizm odzyskuje naturalną równowagę.
Każdy, kto boryka się z nieuleczalną lub przewlekłą chorobą, doskonale zna te hasła. Każdy, kto choruje ma nadzieję, że te słowa są prawdziwe, że miał niezwykłe szczęście, że natrafił na namiary do cudotwórcy, który uratuje mu życie.
 
Problem polega na tym, że każdy z tych terapeutów chce nam zaproponować coś innego, a często sprzecznego ze sobą. Problem polega na tym, że jeśli chcielibyśmy kierować się informacjami zawartymi we wszystkich tych książkach musielibyśmy nic nie jeść, bo dosłownie wszystko, w zależności od autora, jest kluczem do naszego zdrowia. Każdy z terapeutów poleci nam zakupić mnóstwo potrzebnych nam środków, na które nie będzie nas stać, a książki uświadomią nam, że to, co do tej pory robiliśmy było wielki błędem mimo, że przeczytaliśmy o tym w książce, której autor zapewniał, że to jedynie słuszna droga do zdrowia.
 
 
Czy w takim razie to wszystko jest nic nie warte? Czy mam dać sobie spokój, przestać szukać? Czy nikt mi nie może pomóc?
Oczywiście, że nie. Oczywiście, że możemy wiele zrobić dla siebie. Oczywiście, że wiele książek i wielu terapeutów to dla nas nadzieja i szansa.
 
Czym więc się kierować? Jak się odnaleźć w tym gąszczu rad, gdy idzie o nasze zdrowie i życie? Komu zaufać? Komu oddać w ręce własne zdrowie?
"Po owocach ich poznacie". Św. Mateusz pisze o słowach wypowiedzianych przez Jezusa odnośnie proroków, tych fałszywych i tych prawdziwych. Myślę jednak, że możemy je z powodzeniem sparafrazować odpowiadając na powyższe pytania dotyczące terapeutów i terapii. Po owocach ich poznacie. Sprawdzajcie te owoce, upewnijcie się, że są i upewnijcie się, że są dobre. Upewnijcie się kim jest osoba, która wam coś oferuje, czym się podpiera udzielając wam porad. Upewnijcie się kim jest autor książki i ilu ludziom pomógł tym, co oferuje wam na stronach książki.
 
 
Niniejszy wpis dedykuję tym, którzy walcząc ze swoją chorobą, często po prostu walcząc o życie, przeszli "przez ręce" wielu terapeutów i tzw. "terapeutów", a na końcu tej drogi zostali sami, sami ze swoją chorobą, sami ze skutkami ubocznymi terapii i sami z pytaniem "co dalej?" Dziękuję, że się tym ze mną dzielicie...
 
 
Na fotografii nasza urocza jesień na Północy Szwecji :-) Jedne z wielu pięknych jarzębin rosnących pod Uniwersytetem. I rower, nieodłączny element tutejszego krajobrazu bez względu na pogodę :-)
Do posłuchania "Sing" - Gary Barlow i Commonwealth Band. ...To hear a thousand voices shouting love and life and hope...
 
 
 
 

niedziela, 5 października 2014

Dziecięcy rakotwórczy hit z ostatnich miesięcy - gumki "loom band"

 
Dzisiaj tak trochę nietypowo, bo w formie ostrzeżenia.
 
Tu gdzie jesteśmy teraz, w Szwecji, jeszcze nie dotarł szał "loombandowy". Moja córka zachwyciła się zdjęciami przysyłanymi przez koleżanki cudów zrobionych z tych kolorowych gumek. Samej mi się spodobały. "Wygooglowałam" więc to coś i znalazłam alarmujące informacje. Ponieważ szaleństwo loombandowe jest tak powszechne postanowiłam napisać kilka słów na ten temat, bo być może nie wszyscy rodzice mają świadomość tego czym być może bawią się ich dzieci.
 
W sierpniu tego roku The Birmingham Assay Office, niezależna organizacja zajmująca się badaniem bezpieczeństwa produktów w Wielkiej Brytanii, znalazła w loom bands niebezpiecznie wysokie ilości ftalanów. Ftalany są substancjami dodawanymi do plastiku w celu nadania mu odpowiedniej twardości i giętkości. Mają działanie rakotwórcze, mutagenne i wpływają negatywnie na płodność.
 
Wprawdzie obecne na rynku brytyjskim produkty z tej serii różniły się zawartością ftalanów, jednak wszystkie były oznaczone unijnym znakiem bezpieczeństwa CE. Szczególnie wysoką zawartością ftalanów charakteryzowały się zawieszki do bransoletek, które dziewczynki chętnie wykonują z loom bands. Niektóre zawierały nawet powyżej 50% ftalanów, a poziom dopuszczalny w UE to 0,1%. Zwrócono uwagę, że zawieszki na bransoletkach są chętnie nawet nieświadomie wkładane przez dzieci do ust, co czyni je szczególnie niebezpiecznymi ze względu na łatwość przedostania się ftalanów do organizmu. Jednak również samo noszenie bransoletek i ich długotrwały kontakt ze skórą sprawia, że ftalany przedostają się do organizmu przez skórę. 
 
Moją uwagę zwraca przy tej okazji "dopuszczalny poziom substancji toksycznej", parametr wszystkich produktów na rynku poczynając od wyposażenia wnętrz i ubrań, przez kosmetyki aż do żywności i suplementów diety.
 
Jak jest ustalany?
Oczywiście ze względów humanitarnych na podstawie badań na zwierzętach, nie na ludziach. Czy zwierzę jest w stanie zgłosić objawy typu ból głowy? Nie ...
Jak długo podaje się daną substancję zwierzętom by sprawdzić czy ma podostre i podprzewlekłe działanie toksyczne? 
28 do 90 dni. Zaledwie ... 
Jak długo testuje się produkt pod względem toksyczności przewlekłej?
2 lata. Macie jakiś ulubiony produkt, który stosujecie LATAMI? Na pewno ...
 
Podręczniki do toksykologii podają, że bezpośrednie przeniesienie dawek uzyskanych z badań na zwierzętach a ludzi uwzględniając tylko różnicę w masie ciała jest obarczone bardzo dużym błędem. Działanie substancji toksycznej w danym organizmie zależy od wielu czynników - stanu odżywienia organizmu, schorzeń, środowiska, w którym  żyje, interakcji z innymi czynnikami toksycznymi itd. itp. Czy uwzględnia się te czynniki w ustalaniu "dopuszczalnego poziomu substancji toksycznej"? Nawet jeśli chcemy i bardzo się staramy to czy jesteśmy w stanie przewidzieć i uwzględnić wszystkie te czynniki? Nie sądzę ...
 
Wracając do magicznych gumek loom band z "dopuszczalnym" poziomem ftalanów i certyfikatem bezpieczeństwa UE. Warto zafundować dziecku kontakt z tym "dopuszczalnym" poziomem ftalanów? Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wielu substancji toksycznych w otoczeniu i żywności nie sposób uniknąć, jednak stary dobry sznurek wydaje mi się bezpieczniejszym rozwiązaniem niż kolorowe gumki...
 
Na fotografii - loom bands, źródło www.mirror.co.uk.
Do posłuchania Indians w "Oblivion" z filmu "Gwiazd naszych wina". Przepiękny kawałek, podobnie jak inne w tym filmie, obejrzałam dzisiaj.
 
 
 
 
 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Szwecja - pierwszy kraj, który odrzucił dogmaty dotyczące tłuszczu.

Nasze życie w Szwecji powoli zaczyna przybierać przynajmniej pozory normalności. Jeszcze się organizujemy ale już z przewagą normlanych aktywności codziennego życia. Jednak "normalność" jest na razie pozorna, bo czeka nas długa droga zdobywania wiedzy na temat kraju i ludzi, którzy nas otaczają. Ciekawe, czy wystarczy nam czasu żeby przekonać się jaki naprawdę jest ten kraj przed powrotem do naszego. O tym, co oznacza proces takiej "edukacji" napisał w swojej książce "Jak żyć szczęśliwie w innym kraju" Andrzej Olkiewicz, który od ponad 50 lat mieszka i pracuje w Szwecji (Asiu, dziękuję za ten namiar :-).
 
Na blogu o zdrowiu oczywiście i tym razem będzie o zdrowiu, ale ze szwedzkim akcentem :-)
 
Wcześniej odwiedzałam Szwecję kilka razy, z różnych powodów. Moja pierwsza wizyta miała miejsce w Lund, gdzie mieszka Uffe Ravnskov, autor książki "Cholesterol - naukowe kłamstwo", którą miałam przyjemność tłumaczyć na język polski. Książka ta ukazała się w Szwecji w 1991 roku. Od tego czasu losy koncepcji dieta-serce i fobii cholesterolowej przechodziły tu swoje wzloty i upadki, niemniej jednak Szwecja od jakiegoś już czasu wyróżnia się na tle innych krajów swoją postępowością w obalaniu mitu cholesterolowego a w ubiegłym roku Szwecja została pierwszym krajem "bloku zachodniego", który oficjalnie odrzucił dogmat diety niskotłuszczowej na rzecz promowania diety niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej. Jak to nieco żartobliwie komentowano, niniejszym sławne szwedzkie meatballs (mięsne kulki, polskie "mini mielone") wreszcie są ok :-)
 
Zmiany zaleceń dietetycznych dokonano w Szwecji po opublikowaniu w zeszłym roku raportu badań Swedish Council on Health Technology Assessment (SBU), szwedzkiej rządowej agencji zajmującej się szeroko pojętą opieką zdrowotną.
SBU przeprowadziło szczegółową analizę 16 tysięcy badań naukowych opublikowanych do maja ubiegłego roku i doszło do tego samego wniosku, co 25 lat wcześniej doktor Ravnskov - że to nie tłuszcz zwierzęcy jest naszym wrogiem.
Zastanawiające, że wnioski są podobne mimo 25-letniego postępu metod diagnostyki, leczenia i metod naukowych, i mimo "najszczerszych chęci" niektórych by nas przekonać, że jest inaczej...
 
Najpopularniejszym w Skandynawii blogiem dotyczącym zdrowia jest DirectDoctor.com prowadzony przez szwedzkiego lekarza Andreasa Eenfeldt'a. Akurat dzisiaj natknęłam się w tutejszej telewizji na jego wykład i dyskusję z nim. Doktor Eenfeldt jest wielkim orędownikiem diety niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej (LCHF). Na swoim blogu pisze o sobie: "Moim celem jest znalezienie sposobu na to, jak możemy żyć w zdrowiu stosując naturalne metody takie, jak odpowiednie odżywianie, ćwiczenia fizyczne i może jakiś jeden czy dwa suplementy (np. witamina D)". I, że tak powiem, doktor Eenfeldt z ust mi to wyjął :-)
 
Najnowsze zalecenia SBU głoszą, że masło, oliwa (z oliwek), tłusta śmietana i bekon nie są żywnością szkodliwą. Wprost przeciwnie. Tłuszcz jest najlepszą rzeczą dla tych, którzy chcą stracić zbędne kilogramy. A związek pomiędzy spożyciem tłuszczu a chorobami serca i układu krążenia nie istnieje. Co ciekawe komitet powyższych badań SBU składał się z lekarzy, wśród których niektórzy na początku prowadzonych studiów byli sceptyczni w stosunku do LCHF, jednak po 2 latach prac nad tym tematem komitet wydał zgodną opinię.
 
W swoim raporcie SBU zżyma się również na to, że opieka medyczna w Szwecji od wielu lat zaleca ograniczanie spożycia tłuszczów nasyconych a dietę LCHF (która jest tak naprawdę  właśnie szwedzkim "wynalazkiem") określa jako niebezpieczną i nie popartą badaniami naukowymi. Zarzuty SBU co do opieki medycznej dotyczą również karygodnego zalecania osobom chorym na cukrzycę dużej ilości owoców oraz restrykcyjnego stosowania produktów niskotłuszczowych charakteryzujących się wysoką zawartością cukru lub/i sztucznych substancji słodzących. Jeden z towarzyszących doktorowi Eenfeldt'owi rozmówców w programie, który dzisiaj obejrzałam, chory na cukrzycę, wyrażał swoje zdziwienie i oburzenie, że lekarze zalecają mu spożywanie tego, co mu szkodzi, czyli węglowodanów oraz stosowanie leków (insuliny), które go w końcu zabiją podobnie jak jego chorego na cukrzycę ojca, zamiast zalecenia prostego i bezpiecznego wyjścia jakim, jest znaczące ograniczenie węglowodanów, których nie jest w stanie prawidłowo metabolizować jego organizm.
 
Zapewne zmiany w świadomości ludzi potrwają jeszcze długo i zapewne nie obejdzie się bez perturbacji. Obecnie kupienie tu chleba bez cukru graniczny z cudem, jednak bez problemów jest dostępna na półkach każdego sklepu śmietana 40% i olej kokosowy. Ciekawe kiedy reszta świata zweryfikuje swoje tłuszczowe dogmaty. W końcu te 16 tysięcy badań przeanalizowanych przez SBU we wszystkich przeglądarkach medyczno-naukowych wyświetla się identycznie...
 
Literatura:
 
Na zdjęciu jeden z tutejszych pięknych widoków (zdjęcie z telefonu, nie zabrałam aparatu a szkoda było stracić okazję :-).
Do posłuchania Jan Garbarek i Agnes Buen Garnas z Norwegii, z płyty z 1988 "Rosenfole".