poniedziałek, 26 listopada 2012

O mnie

JAK TO SIĘ ZACZĘŁO
"Pani choroba jest nieuleczalna. Przebieg tej choroby jest nieprzewidywalny i proszę się przygotować na to, że może się to skończyć wózkiem inwalidzkim. Jeśli chce pani mieć dziecko, proszę pomyśleć o nim już teraz. Leki, które musimy pani zaordynować będą oddziaływać na pani organizm przez całe lata i w tym czasie zajście w ciążę grozi poważnymi uszkodzeniami płodu". Takie słowa słyszałam z ust kolejnych lekarzy, mając zaledwie 25 lat i dopiero rozpoczętą karierę naukową - zabrzmiało to jak wyrok. Po pierwszym szoku postanowiłam się tak łatwo nie poddawać. Zaczęłam studiować literaturę, szukać alternatywnych metod, dających większą szansę powodzenia i nie mających tak straszliwych skutków ubocznych. W tym czasie chorowałam na łuszczycę, łuszczycowe zapalenie stawów i nieswoiste zapalenie jelita grubego. Przejście z samochodu do domu często było już wyczynem, zimą nosiłam letnie buty, bo inne powodowały ból nie do zniesienia, moja praca zawodowa, która wymagała precyzyjnych i zdrowych dłoni stała pod znakiem zapytania, każda wizyta w toalecie była wielkim stresem, odczuwałam ciągłe zmęczenie, frustrację i spędzałam całe godziny w gabinetach lekarskich i fizjoterapeutycznych.

Dziś żyję bez bólu, bez zapalenia stawów i jelit, zachowując całkowitą sprawność fizyczną. Jestem też szczęśliwą mamą 8-mioletniej zdrowej córeczki Zosi.

Trzy miesiące po urodzeniu Zosia dołączyła do rosnącego w zastraszającym tempie grona alergików. Również i tym razem postanowiłam przestudiować literaturę z zakresu medycyny, fizjologii człowieka, żywienia, by zrozumieć, co dzieje się z Zosią i przekonać się, czy można jej pomóc inaczej niż skazując na nieustanne branie różnorakich leków. Dziś Zosia uwielbia chorować, bo dzieje się to tak rzadko, że jest niemal świętem, a mama daje jej wtedy pyszne małe granulki homeopatyczne, które szybko rozpuszczają się w ustach i koncertowo przeganiają chorobę.

Moje życiowe doświadczenia sprawiły, że stopniowo zagłębiałam się w tematykę zdrowia i tzw. medycyny komplementarnej. W końcu postanowiłam sformalizować swoją wiedzę i zacząć pomagać innym, którzy nie mieli okazji poznania innych możliwości przywrócenia stanu zdrowia.

7 komentarzy:

  1. Bardzo się ciesze na ten blog. Lepiej późno niż wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Izo, zaciekawiła mnie Pani swoją walką z łuszczycą. Mam w rodzinie osobę, która od lat także walczy z tą chorobą...bez efektów... Obecnie będąc w ciąży cierpi jeszcze bardziej, ponieważ nie może stosować leków, które wcześniej łagodziły objawy. Może kiedyś znajdzie Pani czas i ochotę na opisanie jak Pani sobie radziła. My jesteśmy bezsilni...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na już i na szybko:
    - ZERO (!) cukrów prostych (sacharoza, glukoza, fruktoza - w tym ta w owocach)- absolutnie kluczowe
    - tłuszcze zwierzęce
    - ograniczyć tłuszcze roślinne
    - sprawdzić, czy nie ma nadmiaru białka w diecie
    - kwasy omega 3 z ryb, w tym EPA w wysokiej dawce (eikozapentaenowy)
    - sprawdzić poziom witaminy D3
    - na zewnątrz preparaty z Morza Martwego.

    Więcej na potem :-)
    I może być bez "pani" :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziekuję :) Za odpowiedź i za "bez pani" :)
    Zastanawiam się tylko czy drugi trymestr ciąży to odpowiedni moment na takie zmiany... Z drugiej strony - "pacjentka" wygląda źle, bardzo źle... Przez to jak wygląda, jej stan psychiczny jest delikatnie mówiąc nie najlepszy :( co nie służy ani jej ani dzidziusiowi...
    Z niecierpliwością czekam na więcej i jeszcze raz dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na takie zmiany jest zawsze czas :-) Te zmiany są po prostu zdrowe i kobieta w ciąży powinna je tym bardziej wprowadzić, nawet jeśli na nic nie choruje. Posłużą i jej, i dziecku. To co napisałam plus dużo warzyw, jajka i naturalne jogurty (naturalne w sensie naturalnie zrobione, nie te z supermarketu) i będzie dla obojga idealnie.
    Stres nie tylko szkodzi dziecku, ale też pogarsza łuszczycę. I koło się zamyka :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    sprawdzam, czy mogę dołączyć się bez rejestracji, bo tematyka ciekawa i na czasie.

    Auris.

    OdpowiedzUsuń