czwartek, 6 grudnia 2012

Rotawirus i spółka

Środowy wieczór przedmikołajkowy wieczór. Zajęcia ze studentami kończę o oburzającej porze i zgodnie z planem, czyli o 20-stej. W drzwiach mieszkania staję o 20.35. Po 10 minutach wychodzą moi rodzice, którzy opiekowali się tego dnia Zosią. Zaraz po zakmnięciu przez nich drzwi, z ust mojej 9-cioletniej córki padają słowa "mamusiu, boli mnie brzuszek". Przekonuję Zosię i siebie samą, że "pewnie zaszkodziło jej coś, co zjadła" i rozpoczynam przeszukiwanie kuchennej szafki w celu znalezienia specyfików stosownych na okazję "spożycia szkodliwego pożywienia". Zanim udaje mi się to zrobić Zosia woła, że bardzo boli brzuszek i jest jej niedobrze. Myślę sobie, że to bardzo dobrze, zwymiotuje co trzeba i już. Zosia wymiotuje, raz, drugi, trzeci ... Gdzieś po szóstym razie staje się jasne, że słowa "mamusiu, boli mnie brzuszek" były zapowiedzią grubszej afery.
Po 3 godzinach wymiotów wszystkim, wodą, herbatą, wszelkimi podanymi specyfikami, śliną, żółcią, powtarzających się co 15-20 minut, zaczynam mieć deja vu i widzę oczyma wyobraźni wtedy niespełna 4-roletnią Zosię leżącą pod kroplówką na granicy życia i śmierci. Jest 1-sza w nocy. Nagle przypominam sobie o Coca-Coli. Oczywiście nie posiadam. Dzwonię do firmy taksówkowej i proszę o przywiezienie mi litra Coca-Coli. Taksówkarz stojący w drzwiach patrzy na mnie jak na niespełna rozumu, gdy płacę 30 zł za litr coli z dowiezieniem i wniesieniem. 
I cola idzie w ruch. Wymioty stopniowo stają się rzadsze i udaje mi się podać Zosi leki homeopatyczne rozpuszczone w wodzie. Wreszcie o 5.40. rano horror się kończy, Zosia jest wycieńczona, niewyspana ale nie licząc niewielkiej gorączki, prawie zdrowa.

Coca-Cola od jakiegoś czasu robi niezłą karierę jako "lek" na grypę jelitową. Zdania specjalistów od zdrowia w temacie zasadności stosowania w przypadku infekcji jelitowych tego zdecydowanie niezdrowego napoju są podzielone. Niektórzy lekarze wprost zalecają, inni denerwują się tłumacząc, że może wręcz zaszkodzić. 
Tajemnica Coca-Coli kryje się tak naprawdę w jednym z jej składników, w syropie cola. Syrop cola, wbrew nazwie, nie zawiera ekstraktu z owoców tropikalnego drzewa o nazwie kola. Oprócz substancji neurotoksycznych takich, jak kofeina czy ekstrakt koki, oraz kwasu fosforowego, syrop cola zawiera również cukier (zarówno syrop wysokofruktozowy, jak i sacharozę) oraz naturalne substancje smakowe, wanilię, cynamon czy ekstrakt z pomarańczy i z limonki.  To właśnie cynamon oraz cukier są odpowiedzialne za pozytywne działanie Coca-Coli przy wirusowych infekcjach jelitowych. Cynamon, podobnie jak np. imbir, czy lukrecja, jest naturalną substancją przeciwwymiotną. Ponadto, w wyniku wymiotów bardzo szybko dochodzi w organizmie do tzw. ketozy, będącej efektem gwałtownego zużycia glukozy, łącznie z wyczerpaniem jej zapasów w postaci wątrobowego glikogenu. Wysokie poziomy ciał ketonowych w krwi są dodatkowym czynnikiem pogarszającym, a nawet wywołującym wymioty. Z tego powodu duża zawartość cukru w syropie cola zapobiega dodatkowemu nasilaniu się wymiotów w wyniku potencjalnej ketozy.

Wbrew powszechnym przekonaniom Coca-Cola nie "zabija" rotawirusa. Podobnie jak w przypadku innych wirusów, nasz organizm musi walczyć z nim sam. Jednak wyciszenie osłabiających wymiotów znacząco przyspiesza walkę naszego organizmu z wirusem.


7 komentarzy:

  1. Ja mam zawsze w domu;P. Dzięki za ciekawy artykuł !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę wreszcie znaleźć w sklepie syrop cola, bo po co mi ta reszta :-)

      Usuń
    2. Aha, i musi być z cukrem, nie light :-)

      Usuń
  2. Dopiero po ok. 2 minutach i przeczytaniu niemalże całego tekstu mój organizm zareagował czymś co można byłoby nazwać "parsknięciem śmiechu".
    Nagle uzmysłowiłem sobie kompletną konsternację w jaką został wprowadzony ów taksówkarz.
    Bo czym innym jest nocna potrzeba tego i owego, ale coca-coli?
    Ponownie czegoś nowego i pożytecznego dowiedziałem się. Dobrze byłoby aby ów taksówkarz również przeczytał ten blog, gdyż jak rozumiem wówczas nie było sposobności wytłumaczyć mu tej niecodziennej ( nieconocnej ) potrzeby.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan taksówkarz długo nie mógł się zdecydować, by odejść spod drzwi. Stał i patrzył jak sroka w kość. Chyba spodziewał się mega imprezy i tego, że coli do drinków zabrakło, a towarzystwo wala się już po podłodze i nie jest w stanie wyskoczyć do sklepu nocnego po colę. Nic dziwnego, że był osłupiały :-)

      Usuń
  3. P.S.
    Proszę o wyrozumiałość frywolny charakter komentarza w nieśmiesznym przecież zdarzeniu,ale dobrze napisany tekst oraz zderzenie faktów i skojarzeń z jak domniemywam happy-endem nastraja pozytywnie.
    Wierzę, że obecnie Zosia czuje się już dobrze, czego życzę ogromnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nastraja pozytywnie, bo pisząc ja byłam sama nastawiona bardzo pozytywnie. Nie mogę powiedzieć tego samego o sobie sprzed 24 h, ale to już historia :-)

      Usuń