niedziela, 20 stycznia 2013

Szokująca prawda o świeżo wyciśniętym soku z pomarańczy

Lubicie pomarańcze


Ja uwielbiam. To jedyne owoce, które jadam zimą, nie licząc cytryny, wszędobylskiej u mnie cały rok. Oprócz zalet smakowych pomarańcza zawiera co najmniej kilka pożytecznych składników.
Witamina C - nasza naturalna broń w walce grypą, przeziębieniami i nie tylko. W 100 g pomarańczy mamy około 50 mg witaminy C. Uważacie, że to niewiele? A czy wiecie, że kwas askorbinowy staje się witaminą C dopiero w towarzystwie flawonoidów? Flawonoidy to naturalnie występujące w roślinach substancje, które są silnymi antyoksydantami, zwalczają wolne rodniki, chronią przed szkodliwym promieniowaniem UV, a także działają bakterio- i grzybobójczy. W przypadku naturalnej witaminy C nie jest potrzebne podanie jej ogromnych ilości, by uzyskać efekt prozdrowotny. Preparaty w aptekach zawierają syntetyczną witaminę. Nawet jeśli jest na nich napisane, że "z flawonoidami", że "z ekstraktem z wiśni acerola", że "z ekstraktem z owoców róży" to nadal jest to tylko syntetyczny kwas askorbinowy z dodatkiem flawonoidów, a nie naturalna witamina.
Oprócz witaminy C w pomarańczy mamy wapń. Dwie pomarańcze zawierają tyle samo wapnia co jedna szklanka mleka. Następnymi pożytecznymi składnikami są błonnik, potas czy kwas foliowy. Wiele ciekawych składników znajdziemy również w skórce pomarańczowej.

Czy to oznacza, że w celu ochrony przed grypą powinniśmy teraz pobiec do sklepu i kupić kilka kartonów soku pomarańczowego? 


Wiecie, że nie, prawda? Wiecie, że to co jest w kartoniku z napisem "sok pomarańczowy" średnio ma się do tego, co kryje w sobie pożyteczna pomarańcza. Czy w takim razie trzeba zakupić "naturalny sok", "nie z koncentratu", "świeżo wyciśnięty" i będzie dobrze? Niestety również nie.

To, że sok jest "nie z koncentratu", nie oznacza, że jest w mniejszym stopniu przetworzony. W fabryce, po wyciśnięciu sok jest przechowywany w ogromnych cysternach. Usuwa się z niego tlen, dzięki temu w takiej cysternie może stać nawet rok i nie zepsuje się. Jednak w wyniku usunięcia tlenu sok staje się kompletnie bez smaku, traci substancje smakowe i zapachowe, a są nimi właśnie dobroczynne flawonoidy. Dlatego potem trzeba do niego ponownie dodać substancje smakowe. Producent nie podaje na opakowaniu informacji, że zostały dodane substancje smakowe ponieważ teoretycznie są to te same substancje, które naturalnie występują z soku. Tak naprawdę jednak substancje smakowe i olejki eteryczne usunięte z owoców, przetworzone, zapakowane, przechowywane i ponownie dodane do żywności nijak się mają do natury. Zresztą powiedzcie sami, czy sok pomarańczowy, nawet ten "nie z koncentratu", smakuje jak pomarańcza?

Soki o "krótkim terminie przydatności do spożycia", tzw. "świeżo wyciśnięte" ze świeżością też mają niewiele wspólnego i użycie w ich przypadku słowa "świeży" jest dużym nadużyciem. Soki te muszą być również poddane procesowi, który wydłuży ich przydatność do spożycia przynajmniej do tych kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu dni. Czy jeśli wyciśnięcie sok z pomarańczy i zostawicie go do następnego dnia, nadal nadaje się on do spożycia? Nie! Jest zepsuty. Dlaczego z sokiem z "zdrowej fabryki" jest inaczej? Odpowiedzcie na to pytanie sami. Ponadto, zawarte w owocach enzymy, które pozytywnie oddziałują na nasz organizm pozostają aktywne zaledwie ok. 30 minut po wyciśnięciu z owocu.

 

Czy w takim razie sok wyciśnięty z owoców w domu przez nas samych lub w kawiarni na naszych oczach i wypity bezpośrednio po wyciśnięciu jest zdrowy? 


I tu zła wiadomość. Nie do końca. Na pewno w soku takim mamy zachowane aktywne witaminy i enzymy, nie mamy dodatków i jest on w pełni naturalny ale w tym miejscu pojawia się problem cukru. Czy wiecie, że 1 szklanka soku pomarańczowego, również takiego świeżo wyciśniętego, zawiera równowartość 10 kostek cukru? Kto z was zjadłby lub podałby dziecku 10 kostek cukru uważając, że to zdrowe? W dodatku cukier w owocach to fruktoza. Dlaczego jest bardziej niezdrowa niż biały cukier, który mamy w domu w cukierniczce, opowiem wam następnym razem. W owocach sok, a tym samym również cukier w tym soku, występuje w towarzystwie błonnika. Błonnik spowalnia wchłanianie cukru w jelitach, dzięki temu wiele negatywnych efektów w wyniku spożyciu tego cukru zostaje zminimalizowane. Poza tym pomyślcie ile pomarańcz trzeba wycisnąć, by uzyskać szklankę soku. Czy jesteście w stanie zjeść w kilka minut tyle pomarańcz? A jak długo pijecie szklankę soku? Czasem kilka sekund ...



Dzisiaj do posłuchania, nie może być inaczej :-), piosenka o pomarańczach - Tadeusz Woźniak, Smak i zapach pomarańczy. Kto pamięta? :-) A na zdjęciu mała Zosia z pomarańczową zabawką w ręku :-), w kraju, w którym jadłam najpyszniejsze pomarańcze.


Powiązane posty:
Dowiedz się kto jest kim w tej słodkiej bajce
Fruktoza a cukrzyca i otyłość
Owoce - wróg czy przyjaciel
Dlaczego jedzenie owoców może być równie groźne jak picie alkoholu
Dlaczego owoce szkodzą twoim stawom
Czy taki diabeł straszny jak go malują?
 

40 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. 1 średniej wielkości pomarańcza to około 4,5 - 6 gram fruktozy, w zależności czy jest mniej lub bardziej słodka. Dzienna bezpieczna dawka fruktozy to 15 gram. Osoby nie mające problemów z odpornością komórek na insulinę mogą zjeść nieco więcej. Jednak 3/4 osób cierpi na odporność na insulinę, większość o tym nie wie...przynajmniej do pewnego momentu ...

      Usuń
    2. oo biedni ludzie 15g/kg masy ciała, do tego w artykule jest błąd logiczny, fruktoza jest składnikiem sacharozy czyli cukru z cukierniczki (disacharyd fruktozy i glukozy tj. w 6g sacharozy są 3 g fruktozy) nasz organizm potrafi sobie radzić z dużo większą dawką cukru niż 15 g i z pewnością lepiej już pić sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy niż z kartonu.

      Usuń
    3. Co jest błędem logicznym?
      Nie o to chodzi z czym organizm sobie radzi tylko co jest dla niego dobre. Z większością trucizn tez sobie radzi - to znaczy, że mam je jeść?

      Usuń
    4. Do przetwarzania fruktozy nie jest potrzebna insulina, więc nie wiem o co chodzi z tą odpornością w tym kontekście.

      Usuń
    5. Zgadza się, insulina nie bierze udziału w metabolizmie fruktozy. Niestety jednak nadmiar fruktozy prowadzi do zmniejszenia liczby receptorów komórkowych dla fruktozy i dezaktywuje istniejące. Z tego powodu fruktoza przyczynia się do cukrzycy II rodzaju i pogarsza istniejącą.

      Usuń
    6. Mały wtręt... Proszę nie mylić odporności z opornością. Odporność dotyczy zjawisk immunologicznych, które w tym przypadku nie zachodzą.

      Usuń
  2. Oh gosh, I love your post :) Your blog is totally amazing too <3333
    Love, Anna

    www.fashionanna.com

    OdpowiedzUsuń
  3. w świeżym soku z pomarańczy jest cukier, ale NATURALNY, przecież taki cukier jest we wszystkich owocach i jest przyswajalny przez organizm! >:{

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to, że coś występuje w naturze nie oznacza, że jest dobre dla naszego zdrowia. Nikotyna, opium czy strychnina to też "naturalne składniki, a mogą zabić. Zdrowiu szkodzi też jak najbardziej naturalnie występujący w rzepaku kwas erukowy czy wiele innych. To taka ogólna uwaga.
      Jeśli chodzi o tą konkretną sprawę, wypicie soku nawet świeżo wyciśniętego to nie to samo, co zjedzenie owoców. Tak, jak napisałam powyżej sok nie zawiera wszystkich tych składników, które są obecne w całym owocu, a to wpływa na ich metabolizowanie. Do tego, co też napisałam, nie jesteśmy w stanie zjeść tyle owoców z ilu wyciśnięta jest szklanka soku w czasie, w którym ją wypijamy, a z punktu widzenia fizjologii ma znaczenie ma nie tylko ile cukru wprowadzamy do organizmu, ale też w jakim tempie to robimy.
      Picie soków to dość "młody wynalazek", daleki od odżywiania "blisko natury".

      Usuń
    2. Proponuję przeczytać to, co napisałam odnośnie naturalnych substancji,

      Usuń
  4. W dodatku cukier w owocach to fruktoza. Dlaczego jest bardziej niezdrowa niż biały cukier, który mamy w domu w cukierniczce, opowiem wam następnym razem. Go back to school

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O fruktozie:
      http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/04/dowiedz-sie-kto-jest-kim-w-tej-sodkiej.html
      http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/03/owoce-wrog-czy-przyjaciel.html
      http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/04/fruktoza-cukrzyca-i-otyosc.html
      http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/03/dlaczego-jedzenie-owocow-moze-byc.html

      Uprzejmie proszę o merytoryczną dyskusję pod postami. Zwracam uwagę, że hasła "go back to school" itp. nie mają z nią z nic wspólnego. Posty tego typu będę zmuszona potraktować jako spam.

      Usuń
    2. No jasne, Izo! Uwagi typu "go back to school" itp. dyskwalifikują posty i zasługują tylko na to, żeby je odesłać do spamu.

      Usuń
  5. Szklanka soku to około 22 gram cukru - więc jest to około 4-5 kostek cukru, a nie 10 ( 50 gram). Nie zmienia to faktu, że artykuł jest ciekawy.
    Pozdrawiam. Paweł P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno szklanki, jak i kostki cukru bywają różnych rozmiarów :-) Kostki cukru miewają wagę od ok. 3 do ponad 4 gram. Uwaga jednak słuszna - najważniejsza jest świadomość, że w 100 ml soku mamy ok. 10 g cukrów prostych, z czego ponad połowa to fruktoza.
      Pozdrawiam, Iza.

      Usuń
  6. Aby uzyskać szklankę soku trzeba wycisnąć 2 pomarańcze. Jestem w stanie zjeść w kilka minut tyle pomarańcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na jeden raz jestem w stanie zjeść pół pomarańczy. Po połówce mój organizm sygnalizuje, że ma już dosyć. Dzieje się tak ponieważ nie "zalewam" organizmu węglowodanami prostymi, a w szczególności unikam fruktozy. Dzięki temu nie mam zaburzonych mechanizmów odczuwania sytości, mój mózg nie kieruje się uzależnieniem od węglowodanów prostych, bo go nie mam. Osoby z nieprawidłowo funkcjonującym ośrodkiem sytości są w stanie zjeść "bez problemu" kilogram mandarynek. Jednak to, że potrafią to zrobić nie znaczy, że jest to normalne i korzystne dla organizmu.

      Usuń
    2. nie chodzi o az kilogram mandarynek ale 1,2 pomarancze to każdy je bez problemu i nie uważam żeby to było nienormalne! Poza tym nawet starając się jesc zdrowo nie unikniemy wielu szkodliwych substancji a ile osób na co dzien ma czas i peniadze żeby tego pilnować. Praktycznie musielibyśmy nic nie jesc bo zawsze można się czegoś doszukać.

      Usuń
    3. Ja myślę, że każdy jest sam odpowiedzialny za siebie a życie to sztuka wyborów. Jeśli ktoś chce pozostać przy tym co do tej pory, jego wola a jeśli ktoś chce coś zmienić, też jego wola.
      Cukry proste działają w naszym organizmie tak, jak działają. Nie wyczytałam tego w gwiazdach. A co kto zrobi z tą wiedzą to już osobista sprawa tego kogoś.

      Usuń
  7. Odnośnie cytowanego poniżej fragmentu Pani tekstu.
    Soki nie z koncentratu (NFC - not from concentrate, tzw. soki bezpośrednie) po wyciśnięciu zostają wyłącznie spasteryzowane , a następnie są przechowywane w zbiornikach aseptycznych, zwanych przez Panią cysternami.
    Nie tracą smaku i nie występuje zanik substancji smakowych i zapachowych - w konsekwencji nie ma potrzeby dodawania do nich takich substancji przy rozlewie w opakowania.
    Jedynie przy produkcji soków odtworzonych z zagęszczonego soku, dodany jest naturalny aromat, który został odciągnięty w procesie dearomatyzacji podczas zagęszczania soku wyciśniętego z owoców (żadne "substancje smakowe" nie wchodzą tu w grę). W produkcji soków NFC dearomatyzacja nie występuje.
    Soków bezpośrednich i soków 100% (odtworzonych z naturalnego zagęszczonego soku) nie ba się co bać - to zdrowe produkty :-)
    Szerokim łukiem należy natomiast omijać wszelkiego rodzaju napoje z dodatkiem cukru i konserwantów!





    "W fabryce, po wyciśnięciu sok jest przechowywany w ogromnych cysternach. Usuwa się z niego tlen, dzięki temu w takiej cysternie może stać nawet rok i nie zepsuje się. Jednak w wyniku usunięcia tlenu sok staje się kompletnie bez smaku, traci substancje smakowe i zapachowe, a są nimi właśnie dobroczynne flawonoidy. Dlatego potem trzeba do niego ponownie dodać substancje smakowe. Producent nie podaje na opakowaniu informacji, że zostały dodane substancje smakowe ponieważ teoretycznie są to te same substancje, które naturalnie występują z soku. Tak naprawdę jednak substancje smakowe i olejki eteryczne usunięte z owoców, przetworzone, zapakowane, przechowywane i ponownie dodane do żywności nijak się mają do natury. Zresztą powiedzcie sami, czy sok pomarańczowy, nawet ten "nie z koncentratu", smakuje jak pomarańcza?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasteryzacja to obróbka termiczna w temperaturze do 100 stopni C (powyżej mamy sterylizację), z reguły 85-95 stopni C. Temperatura nawet niższa niż ta skutecznie unieczynnia enzymy i powoduje degradację witamin. Oczywiście stabilność termiczna każdej witaminy jest inna. Przykładowo degradacja witaminy C znacząco przyspiesza powyżej temperatury 40 stopni C (najmniejsze straty są w warunkach chłodniczych). Innymi słowy poddany obróbce termicznej sok jest biologicznie niemal "martwy". To wpływa również na jego smak, ale to już najmniejszy problem. Bo tak czy inaczej zawiera znacząca ilość cukrów prostych, a dodatkowo pozbawiony jest innych składników obecnych w samym owocu, które spowalniają wchłanianie tego cukru w układzie pokarmowym.

      Usuń
  8. Nie bardzo rozumiem o co chodziło autorce zamieszczając ten artykuł. Na początku dostajemy informację o tym, że "w 100 g pomarańczy mamy około 50 mg witaminy C", ale To tylko miraż, nigdy nie było sposobu wchłonięcia więcej witaminy C.; Następnie zionie smutkiem, że wszelkie formy pomarańczy są niedoskonałe. Dodać można jeszcze do tej smuty, że cukier blokuje wchłanianie witamin, a skórka pomarańczy pryskana jest imazalilem. Ale brak w artykule konkluzji; jest wstęp, rozwinięcie, a brak zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na ekranie wyświetla się zakończenie posta :-)
      Ilość witaminy C w soku w pomarańczy nie jest powalająca. Więcej zawierają ją z owoców mniej słodkie niż pomarańcza truskawki (60 mg/100 g), kiwi (90 mg/100 g) czy czarne porzeczki (200 mg/100 g) lub warzywa, np. brukselka (80 mg/100 g) czy czerwona papryka (130 mg/100 g).
      Wadą przecenianej pomarańczy, a w szczególności soku z pomarańczy (również organicznej, nie pryskanej i również wieżo wyciskanego) jest wysoka zawartość cukru, o czym wyraźnie piszę.

      W naturze nic nie jest czarno-białe, natura nie "projektuje" swoich "wytworów" po to, by mogły stanąć na naszym stole i nam służyć. To my korzystamy z tego, co jest w naturze i powinniśmy korzystać z tego rozsądnie. I o tym właśnie napisałam. Pomarańcza jak większość owoców ma zalety, ale jej wady sprawiają, że sok z pomarańczy bez ograniczeń to "nie samo zdrowie". Pod postem znajdują się odnośniki do innych postów, które wyjaśniają to jeszcze szerzej - proponuję kliknąć i przeczytać, przed komentowaniem, żeby komentarz był w przyszłości bardziej konstruktywny.

      Usuń
  9. O fruktozie:
    http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/04/dowiedz-sie-kto-jest-kim-w-tej-sodkiej.html
    http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/03/owoce-wrog-czy-przyjaciel.html
    http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/04/fruktoza-cukrzyca-i-otyosc.html
    http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/03/dlaczego-jedzenie-owocow-moze-byc.html

    Wydaje mi sie ze troche pobladzilas przeczytaj to co napisalas w powyzszych wpisach na blogu i pomysl.
    Wszystkie te badania dotycza fruktozy PRZEMYSLOWEJ (tej sztucznie wytworzonej) a ta fruktoza naturalna z owocow jest inna ona jest dobra.

    "Syrop wysokofruktozowy (w skrócie HFCS – ang. high fructose corn syrup) uzyskiwany jest, nie z owoców, a z kukurydzy. HFCS zawiera od 42 do 55% fruktozy, jednak zarówno fruktoza, jak i glukoza w HFCS są w postaci niezwiązanej, a przez to bardziej biodostępnej i szybciej wchłanianej niż fruktoza i glukoza z cukru białego. Fruktoza dostępna jest również w formie tzw. fruktozy krystalicznej i jest produkowana przez dodatkowe przetwarzanie HFCS. Zawiera aż 99% fruktozy, a dodatkowo w trakcie produkcji może ulec zanieczyszczeniu arsenem, ołowiem i innymi metalami ciężkimi." - SAMA TO NAPISALAS

    obejzyj to
    https://www.youtube.com/watch?v=QxQTP7x4EMg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, żebym pobłądziła.
      Owszem syrop wysokofruktozowy to nie to samo co owoc, wyraźnie o tym piszę. Ma dodatkowe wady. Nie znaczy to jednak, ze fruktoza z owoców jest zdrowa. Nadal pozostaje fruktozą i podlega tym samym procesom w nasyzm organizmie. Wchłanianie i dynamika przemian fruktozy spożywanej w postaci owoców są modyfikowane innymi składnikami owoców takimi, jak błonnik i antyoksydanty - mówiąc obrazowo fruktoza podana w postaci owocu wywołuje pożar, ale razem z nią trafia do organizmu piana gaśnicza, która ten pożar częściowo gasi. Z tego powodu owoce stwarzają mniejsze zagrożenie dla zdrowia niż syrop wysokofruktozowy czy soki owocowe. Skuteczność zwalczania negatywnych skutków fruktozy przez inne składniki owoców zależy od zawartości cukrów w danym owocu (glukozy i fruktozy) i od zawartości składników dobroczynnych. Nie zmienia to faktu, że fruktoza ma negatywny wpływ na nasz organizm i codziennie obserwuję to w swojej praktyce.

      W linku, który proponujesz temat fruktozy potraktowano wybiórczo i tendencyjnie, korzystając z tego, że większość osób nie jest w stanie przeanalizować badań naukowych. Na poparcie swojego zdania autor prezentacji wspiera się badaniami, w których stosowano dla porównania z "przemysłową fruktozą" jagody i trafia tym przykładem jak kulą w płot. Jagody należą akurat do owoców o wyjątkowo niskiej zawartości cukrów prostych w ogóle (zaledwie 1%) z czego niewiele to fruktoza, a w dodatku są wyjątkowo bogate w antyoksydanty. Należą do owoców, które sama polecam moim podopiecznym jako bezpieczne. Szkoda, że autor nie pokusił się o analizę badań z wykorzystaniem słodkich owoców takich, jak gruszki, śliwki czy winogrona.
      Polecam badania Richarda Johnsona z University of Colorado w Denver, który od wielu lat zajmuje się fruktozą i opublikował wiele badań dotyczących tego tematu, w tym porównywał efekty diety wysokofruktozowej zarówno bazującej na syropie wosokofruktozowym, jak i na bogatych w fruktozę owocach.

      Usuń
  10. Chyba jednak masz racje, nie trzeba robic nawet badan mozna samemu przetestowc. Od dawna juz nie uzywam soli ani cukru - mam wyczulony smak i jak ostatnio wypilem rano wode z miodem, zjadlem dwa banany i gruszke to az mi sie niedobrze zrobilo od slodkosci. Organizm sam podpowiada co jest dla nas dobre. (ten moj komentarz o bladzeniu do usuniecia sie nadaje) dzieki za wyjasnienia pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przekonana o cudownych właściwościach soku z pomarańczy, nie zagłębiając się w szczegóły piłam codziennie kilka szklanek tego specyfiku, Co prawda ani razu nie zachorowałam, ale z niewiadomych przyczyn przytyłam prawie 5 kilogramów :D Po wnikliwej analizie okazało się, że jedyną zmienną były pomarańcze ;) A chciałam tak ładnie, zdrowo wyglądać na wiosnę :p cóż za ironia ;) Dzień dobry wiosno :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja potrafiłam w ciąży pochłonąć na jedno posiedzenie 2 kg pomarańczy ;?. Czasem bierze zachcianka górę, czasem rozsądek. Takich jednak szczegółów nie znałam, za które bardzo autorce dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlatego my używamy wyciskarki i mój syn uwielbia takie soki (często to bardziej musy niż soki). Jego ulubione to z grapefruitów, szpinaku itp. Z owoców słodkich raczej nie robimy, chyba że z dodatkiem zielonych warzyw. Syn ma 3 latka i 8miesięcy, nie zna słodyczy w ogóle oprócz rodzynek, które odkrył przypadkiem w muesli, i jako jedno z niewielu dzieci w przedszkolu pochłania surówki. Wczoraj wrąbał całą miskę kwaśnych jak cholera jeżyn i malin. Do tego jego ulubione to: kapary, oliwki, kapusta kiszona, ogórki, pomidory, brokuły, grapefruity, sok wyciskany z buraka, pietruszki i marchwi. Jada czosnek i cebulę. Wcina wszystko wytrawne, gorzkie i kwaśne. Dlaczego? Bo nie jada cukru, białej mąki, mleka krowiego itp. Pani Doktor blog jest kapitalny. Dziękujemy bardzo i pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam świetny film na temat cukru w diecie - The sugar film". Zabawny, ciekawy, a przede wszystkim dostarczający sporej dawki wiedzy.

    tutaj trailer - https://www.youtube.com/watch?v=6uaWekLrilY

    i

    OdpowiedzUsuń
  15. Pani Izo... liczby mówią same za siebie. Jestem (byłem!) fanem soku jabłkowego z sokowirowki, a moja żona pomarańczowego. I - chociaż jestem lekarzem - do głowy mi nie przyszło z początku przeliczyć sobie ilości pochłanianych cukrów prostych (jakie by one nie były). Z tego względu musimy pamiętać, że soki, to następne tak, czy inaczej przetworzone produkty. Przeglądając poza tym Pani artykuły i naukowy ich punkt widzenia zastanawiam się, jak Pani z tym godzi homeopatię??. Pozdrawiam serdecznie i zapewniam, że po Pani artykule o pomarańczach moja żona już zmieniła do tych sokow podejście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak godzę homeopatię z nauką? Tu, myślę, przyda się kilka słów wyjaśnień z mojej strony :)

      No cóż, nie będę oryginalna, bo przede mną już mądrzejsi te słowa wypowiadali ale powtórzę za Sokratesem: wiem, że nic nie wiem :) Dobrze tu sprawdzi się również znane porzekadło: im dalej w las, tym więcej drzew :) Jako, że tak powiem, "praktykujący" naukowiec stwierdzam, że negowanie czegoś tylko dlatego, że jak do tej pory nikt nie przedstawił niezaprzeczalnych dowodów na, mówiąc kolokwialnie, istnienie lub nie istnienie tego czegoś jest przejawem ignorancji.
      Będąc początkującym naukowcem miałam do homeopatii bardzo sceptyczne nastawienie, wręcz negatywne. Z czasem jednak, kiedy przybyło mi doświadczenia, pozmieniałam trochę losy rozwojowe komórek (na szalce oczywiście :) i pogrzebałam w genach (w wyekstrahowanym materiale genetycznych oczywiście :) a do tego zaczęłam się borykać z nieustającymi chorobami mojego dziecka, moje podejście się zmieniło.

      Dużą rolę w ukształtowaniu mojego stosunku do homeopatii odegrała wspaniała książka napisana przez austriackiego naukowca, profesora Petera-Christiana Endlera "Badania naukowe w homeopatii - raport z wyprawy". Polecam! Książka ta opisuje drogę jaką sceptyczny Endler dochodził do swoich własnych wniosków dotyczących homeopatii, wykonując samemu wiele badań naukowych, które zresztą opublikowała w czasopismach naukowych.
      Drugim ważnym czynnikiem, o ile nie kluczowym, było moje nieustannie chorujące dziecko. Pewnego dnia, przybył do domu kolejny nowy lekarz wezwany do kolejnej infekcji - to był Nowy Rok i tylko ten lekarz odebrał telefon, więc przyjechał :) Zapytał: a leczenie ma być jak zwykle, czy może jakoś inaczej? Pewnie, że inaczej! Ileż można dziecku dawać Eurespal, Zyrtec i takie tam. Moja mała Zosia dostała 3 kulki, teoretycznie nie zawierające nic oprócz cukru i od ręki przestała kaszleć. Nie żebym tak od razu założyła, że to od tych kulek, o nie :) Wiele razy testowałam je przy kolejnych okazjach i ciągle dostawałam ten sam efekt - działało. Najważniejsze były te efekty działania niezamierzone - gdy się pojawiły, dzwoniłam to tamtego lekarza, opisywałam mu podekscytowana co się dzieje a on mi przerywał, kończył za mnie zdanie i "z pamięci" wymieniał co podałam. A właściwie nie tyle z pamięci, co po tych dla mnie niespodzianych objawach. Dzięki nim widziałam, ze to nie efekt placebo, nie moja wiara w cuda :) Im dłużej to trwało, im dłużej Zosia nie dostawała żadnych leków, tym bardziej ja chciałam wiedzieć jak to jest i jak to zrobić bez spotykania z tamtym lekarzem. Nie żebym go nie lubiła, wprost przeciwnie ;) I tak to się zaczęło, tak zaczęłam to studiować i w końcu dostałam dyplom homeopaty klinicznego.

      Jak to działa? Nie wiem. Nie wiemy. Kiedyś się dowiemy. Tak jak kiedyś, gdy wymyśliliśmy mikroskop, odkryliśmy, że muchy nie biorą się z mięsa, a myszy ze szmat, że istnieją bakterie, które powodują, że chorujemy. Kiedyś będziemy wiedzieć i to :) Bo zdecydowanej większości tajemnic życia i Wszechświata jeszcze nie znamy :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. A co z sokiem z cytryny? On już nie jest taki słodki, więc frutkozy też chyba ma mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 szklanka soku cytrynowego (ok. 250 g) zawiera zaledwie 5,9 g cukrów prostych w ogóle. Czyli bardzo mało :)

      Usuń
  17. Jak to ma się do chorych z niedoczynnością tarczycy? Wysoki poziom cukru we krwi zmniejsza poziom kortyzolu odpowiedzialnego m.in za tycie. Mój trener a zarazem dietetyk zaleca mi picie codziennie szklanki soku z pomarańczy z sodą oczyszczoną i odrobiną soli himalajskiej aby przyspieszyć metabolizm i spalanie tkanki tłuszczowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to koniecznie musi być fruktoza? Nie znam się na niedoczynności tarczycy, ale cukier to też glukoza czy skrobia.

      Usuń
  18. A jak do tego wszystkiego ma się terapia Gersona Gdzie organizm dosłownie zalewa się sokami?

    OdpowiedzUsuń