niedziela, 26 maja 2013

Cholesterol - wróg nr 1?

Dzisiejszy post jest efektem przewijającego się bardzo często w moich rozmowach tematu. Temat zwie się "cholesterol".
 
Jakie jest jedno z podstawowych badań zlecanych nam przez lekarza? Badanie poziomu cholesterolu.
Na co mamy zalecone leki bez względu na to, na co chorujemy? Na obniżenie cholesterolu.
Co przewija się w reklamach produktów spożywczych w telewizji? Produkty obniżające cholesterol.
Cholesterol - twój wróg. Cholesterol - przyczyna miażdżycy. Cholesterol - zabija cię. Cholesterol - niebezpieczny również dla dzieci.
Strach się bać ...
 
Tak słucham tego wszystkiego i uszom własnym nie wierzę. Jak to jest, że ci co powinni wiedzieć co i jak, wypowiadając tego typu stwierdzenia wydają się mieć wiedzę wszelką za nic? To dopiero jest straszne! Kiedyś mało nie padłam trupem z przerażenia słuchając wywodów pewnego lekarza, którego do tego momentu uważałam za światłego. Tłumaczył mi jak powstaje miażdżyca. Otóż mili państwo, miażdżyca robi się od tego, że jak jemy tłuszcz to mamy dużo cholesterolu we krwi i jak ten cholesterol tak się "przewala", cytuję, przez nasze tętnice to on się tam wtedy "osadza" i już myk, miażdżyca gotowa. Szok. Co na takie wieści robi biedny pacjent????? Wywala masło, jajka, śmietanę, smalec do śmieci i w te pędy biegnie do apteki po stosowne pigułki "na cholesterol".
W sumie trudno się dziwić pacjentowi...
 
Pierwsze pytanie jakie się jednak nasuwa, a przynajmniej powinno się nasunąć, temu nieszczęsnemu pacjentowi jest następujące. Jak to się dzieje, że miażdżyca powstaje w tętnicach, a nie w żyłach mimo, że w tętnicach krew płynie pod większym ciśnieniem niż w żyłach? Cholesterol mamy zarówno w krwi tętniczej, jak i żylnej. Kiedy krew przepływa pod większym ciśnieniem cokolwiek w niej jest ma mniejsze szanse się "osadzić" na ścianach naczynia niż kiedy przepływa pod mniejszym ciśnieniem. A jednak miażdżyca to schorzenie tętnic, a nie żył.
Prawda, że zastanawiające?
Zadajcie takie pytanie lekarzowi, a potem podzielcie się z nami tym, co odpowiedział :-)
 
Ja rozumiem, że nie można każdemu pacjentowi z osobna tłumaczyć szczegółowo mechanizmu powstawania blaszki miażdżycowej. Nie każdy zrozumie i przecież nie każdy musi rozumieć. Ale żeby w efekcie "uproszczenia" tematu na użytek "przeciętnego odbiorcy" dojść do wniosków nijak się mających do stanu rzeczywistego, to już przesada.
Tak więc ja wytłumaczę, a resztę dopowiecie sobie sami ...
 
Przed słowem "miażdżyca" należy przede wszystkim postawić słowa "stan zapalny". Bo miażdżyca jest rezultatem stanu zapalnego komórek zwanych śródbłonkiem, wyściełających nasze tętnice. Stan zapalny uszkadza śródbłonek i prowadzi do uszkodzenia ściany tętnic. Żeby zaleczyć uszkodzenia organizm w ich miejsce wysyła specjalne komórki obronne krwi, tzw. makrofagi. Makrofagi wypełnione są maleńkimi kroplami cholesterolu i na tym zarówno zaczyna się, jak i kończy się związek cholesterolu z miażdżycą. Makrofagi są "plasterkiem" naklejanym przez organizm na uszkodzenie i "plasterek" ten nazywa się naciekiem lipidowym. Nacieki lipidowe są jednak zjawiskiem całkowicie naturalnym, mają je noworodki i mają je niedźwiedzie udające się na sen zimowy. Nacieki lipidowe mogą być z powodzeniem usuwane przez organizm.
Problem zaczyna się wtedy, gdy w pewnych warunkach dochodzi do obumierania makrofagów w naciekach lipidowych. W wyniku tego, cholesterol z makrofagów przedostaje się do otaczającej tkanki a ściana tętnicy w tym miejscu ulega uszkodzeniu. Wokół powstającego w ten sposób uszkodzenia powstaje warstwa ochronna, składająca się z komórek mięśni gładkich i tkanki włóknistej. Warstwa ta nazywana jest blaszką miażdżycową. Zawartość cholesterolu w blaszce miażdżycowej nie jest większa niż w otaczającej ją zdrowej tkance.  
 
Innymi słowy stosując leki obniżające cholesterol jedyne co robimy, to odbieramy organizmowi szansę na zaleczenie uszkodzenia w ścianie tętnicy. Nie zapobiegamy w ten sposób uszkodzeniu, a to ono jest przyczyną miażdżycy.
Ile znacie osób z niskim poziomem cholesterolu i zaawansowaną miażdżycą? Ja mnóstwo i wcale mnie to nie dziwi ...
 
Bardziej zainteresowanych tematem odsyłam do książki, której kilka lat temu zdarzyło mi się być współtłumaczem na język polski, autorstwa duńskiego lekarza Uffe Ravnskova pt. "Cholesterol - naukowe kłamstwo". Książka ta stanowi przegląd i analizę badań naukowych i medycznych dotyczących powyższego tematu. Autor niczego nie narzuca. Tylko analizuje dostępne badania. Jednak siła wniosków, jakie możemy z tej analizy wyciągnąć jest, że tak powiem, miażdżąca :-)
 
Na fotografii wiosna i jesień równocześnie na jednej gałązce tawuły.
Do posłuchania magicy od głosu, polska grupa wyłącznie wokalna, kompletnie bezinstrumentalna - AudioFeels w znanych wszystkim utworach.
 
 
 
 

11 komentarzy:

  1. Witam
    To na to wychodzi że ta cała nagonka na produkty zawierające cholesterol to jedna wielka ściema.
    Więc można spożywać jajka,smalec itp.bez szkodliwości dla naszego zdrowia?
    Spożywając produkty zawierające cholesterol w pewnym sensie odciążymy wątrobę która będzie produkowała mniej cholesterolu?
    A nadwyżka spożytego cholesterolu zostanie przez nas wydalona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z tym co podaje biochemia cholesterol w naszym organizmie jest produkowany z ... glukozy. Czy w smalcu lub jajkach jest glukoza???? :-) Co w takim razie zawiera smalec? Głównie tłuszcze (99%), w tym połowa to tłuszcze nasycone. Do tego niewielkie (!) ilości cholesterolu. Żółtka jaj, owszem, zawierają cholesterol ale cholesterol w pożywieniu ma nieznaczny, jeśli w ogóle, wpływ na jego poziom w naszej krwi. A do tego żółtka jaj zwierają wiele cennych składników, które między innymi odpowiedzialne są za prawidłową gospodarkę cholesterolem.
      Fizjologia człowieka podaje, że duża ilość cholesterolu w pożywieniu skutkuje zahamowaniem jego produkcji przez wątrobę. Nadmiar cholesterolu zostaje wydalony z żółcią.

      Usuń
  2. Odnośnie produkcji cholesterolu przez wątrobę to czy potrafi ona wyprodukować 100% potrzebnego nam cholesterolu?
    Pytam bo różne źródła różnie podają,75%,90% a nigdzie nie znalazłem że pokrywa w 100%.
    Mam na myśli wegan,witarian/wegańskich którzy w ogóle nie spożywają nic odzwierzęcego,no i twierdzą że to żaden problem.
    Nie znalazłem też żadnego info o jakimkolwiek plemieniu,narodzie ,społeczeństwie z przeszłości które nie konsumowałoby choć minimalnych ilości produktów odzwierzęcych które zawierają cholesterol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholesterol produkowany jest głównie w wątrobie. Oprócz tego w nabłonku jelit.
      Jeśli nie dostarczymy cholesterolu w diecie musimy go wyprodukować. Jeśli więc nie dostarczamy go w diecie obciążamy wątrobę (a nie odciążamy, jak się "potocznie" przyjęło :-)
      Badania naukowe pokazują ponadto, że u osób z wysokim poziomem fitosteroli (roślinny odpowiednik cholesterolu) w żółci stwierdza się zwiększone ryzyko tworzenia kamieni w pęcherzyku żółciowym. Inne badania pokazują, że u podstaw tworzenia się kamieni w pęcherzyku żółciowym leży zmniejszona absorpcja cholesterolu z jelit i jego zwiększona produkcja przez wątrobę.
      Zainteresowanym polecam artykuł w czasopiśmie Hepatology z 2012 roku: "Phytosterol and Cholesterol Precursor Levels Indicate Increased Cholesterol Excretion and Biosynthesis in Gallstone Disease" (Krawczyk i inni, 55:1507-1517).

      Usuń
  3. Po wpisach o statynach wiadomo że to lipa.
    Nie wiem ile w tym prawdy, ale czytałem że u mężczyzn z cholesterolem całkowitym poniżej 220 wzrasta ryzyko wystąpienia raka jelita grubego???
    Pytam z tego względu że zawsze miałem powyżej 200, a w tym roku w maju po badaniach mi wyszło 176.
    Więc nie wiem czy strach się bać, czy o co chodzi?
    Żadnych leków na obniżenie cholesterolu nie biorę, nie jem nic co pochodzi od zwierząt (można rzec weganin), dlatego właśnie pytałem czy nasz organizm (wątroba,jelito jak pani wspomniała) są w stanie wyprodukować taką ilość cholesterolu jaką potrzebujemy.
    A tylko wspomnę że nie jem nic co pochodzi od zwierząt, ze względu tylko i wyłącznie na zdrowie, żeby w miarę jak najzdrowiej się odżywiać.
    Jednak wychodzi na to że najzdrowsze to, to nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość badań naukowych jako niski (szkodliwy dla zdrowia) określa się poziom poniżej 195 mg/dl. Pana poziom jest rzeczywiście niski.
      Jak długo jest Pan weganinem?
      Ile jest HDL, a ile LDL?
      Poza tym fitosterole wpływają na metabolizm cholesterolu.

      Usuń
    2. Muszę skorygować, nie 176 ale 171 mg/dL, taki mam cholesterol, sprawdziłem w wynikach z laboratorium dla pewności, i widełki są od 130 do 220mg/dL.
      Niby to wg.mojej lekarki jest wszystko w porządku.
      Nie mam wyszczególnionego HDL,LDL, mam podany całkowity.
      Dodam jeszcze ALT-GPT 78, gdzie norma jest do 40.
      Cała reszta w normie.
      Całego okresu nie jedzenia nic od zwierząt to będzie ponad dwa lata, 2-3 miesące to było 80/10/10 w stu procentach surowe, ale zaczęło coś mnie pobolewać po lewej stronie brzucha pod żebrami i dałem sobie spokój.
      Reszta z tych dwóch lat to weganizm, gdzie owoców i soków w ciągu jednego dnia spożywałem tyle co nie jedna osoba przez miesiąc nie skonsumuje.
      Jako ciekawostkę to dodam że alkoholu nie piję od jakiś 3 lat, sporadycznie się trafi, raz na pół roku.
      Dobra już, bo zanudzam.
      P.S.
      A można przejść na Ty?
      Co mi się podoba w Pani blogu że nie promuje ani nie neguje żadnej diety, tylko podaje suche fakty, dane, a reszta jest do samodzielnego przemyślenia.
      Jeśli jednak napisze Pani że jestem (głupi) bo się źle odżywiałem, albo że weganizm to np.głupota to nie będe się kłócił, jestem z tych reformowalnych.

      Usuń
    3. Pewnie, że może być Iza zamiast pani Iza :-)

      Całkowity cholesterol daje mało informacji. LDL i HDL to dwie formy "transportowe" cholesterolu (cholesterol + białko). W wielkim skrócie LDLem cholesterol transportowany jest z wątroby do tkanek jeśli jest taka potrzeba (w tym do ścian tętnic), a HDLem jest usuwany z tkanek. To ile jest którego daje obraz tego, co dzieje się w tkankach.

      Trzeba sprawdzić też trójglicerydy.

      Cholesterol na poziomie 130 mg/dl mimo, że "w normie" jest dla mnie przerażająco niski. Niski cholesterol to nie tylko większe ryzyko nowotworów, to też depresja, demencja, infekcje. Jest takie schorzenie - SLOS (Smith-Lemli-Opitz syndrome), choroba spowodowana defektem genu kodującego enzym biorący udział w syntezie cholesterolu w efekcie czego mamy genetycznie uwarunkowany niedobór cholesterolu. U dzieci rodzących się z SLOS rozwija się szereg schorzeń takich, jak: autyzm i opóźnienie rozwoju umysłowego, brak dojrzewania płciowego, defekty fizyczne rąk i stóp oraz organów wewnętrznych, problemy z widzeniem, wzmożona wrażliwość na infekcje, problemy trawienne. To daje jakiś obraz.

      Czytałeś moje wpisy o fruktozie? Fruktoza - główna, najważniejsza, zasadnicza przyczyna niealkoholowego stłuszczenia wątroby. Zaburza funkcjonowanie wątroby, powoduje jej stan zapalny. Wysokie ALT przy owocach w dużych ilościach to niestety normalne :-(

      Staram się być obiektywna i daleka jestem od stwierdzeń, że wszystko wiem najlepiej. Uważam wręcz, że tak wiele jeszcze nie wiem :-)

      Usuń
    4. Tójglicerydy, cukier, jak pisałem wyżej na szczęście w normie.
      Czy czytałem wpis o fruktozie? Jasne że tak, 69 razy je czytałem, dzięki fruktozie tutaj jestem i znalazłem tego bloga.

      Usuń
  4. Mam pytanie bardzo wazne dla mnie .Prosze o odpowiedz.Dowiedzialam sie ,zeby zachowac dobry stan zdrowia na wiele lat nalez regularnie spozywac Niezbedne Nienasycone Kwasy Tluszczowe ale w postaci pierwotnej (tego nie rozumiem-tzn pierwotne a nie pochdne?)Podobno nalezy zmieszac olej z lnu z olejem ze slonecznika albo z krokosza barwierskiego w stosunku ok 1: 3-oczywiscie warunek ze oleje sa naprawde zimno tloczone .Czy to jest zdecydowanie lepsze nic Omega -3??
    Pozdrawiam,barbara

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyleczyłam się już całkowicie z cholesterofobiii, teraz próbuję wyleczyć męża. Lekarz zaleca mu statyny przy LDL - 190 mg/dL, HDL - 70 mg/dL. W wieku 50 lat nie jest to chyba jakaś skrajna Hipercholesterolemia. Walter Hartenbach w swojej książce pisze, że większość populacji w tym wieku ma cholesterol całkowity w okolicach 300-350 mg/dL. Problem jest taki, że w okolicy oka mąż ma plamkę wyglądającą jak tzw: kępka żółta, czyli efekt zbyt dużej ilości cholesterolu. Wyniki wątrobowe ma w normie. Trudno mi go w takim wypadku przekonywać, żeby nie martwił się cholesterolem. Sama nie wiem. Jakiś komentarz?

    OdpowiedzUsuń