niedziela, 9 czerwca 2013

Dlaczego to, co ma chronić przed rakiem, może go wręcz wywołać.

Wokół mnie w tej chwili burzowe chmury, błyskawice na razie tylko w oddali, ale wiatr zapewne przygna je wkrótce i tu. Widok nieba z mojego okna jest niesamowity. Mimo, że pogoda w naszej części Polski od dłuższego czasu, mówiąc delikatnie, "niesprzyjająca", gdzie indziej cieszą się jednak letnim słońcem. Niektórzy szczęśliwcy, których praca i "nie posiadanie" w domu dzieci szkolnych na to pozwala, wybierają się właśnie na wakacje, albo nawet już na nich są i cieszą się niebem bez jednej chmurki. Najwyższy więc już czas na poruszenie tematu kremów, emulsji, olejków i innych środków jakimi zabezpieczamy ciało przed oparzeniami słonecznymi.  
 
Światło ultrafioletowe (UV) emitowane przez słońce dociera do nas w postaci promieniowania UVA (nie pochłaniane przez warstwę ozonową) i UVB (częściowo pochłaniane przez warstwę ozonową). Trzeci rodzaj promieniowania ultrafioletowego, UVC jest całkowicie pochłaniany przez warstwę ozonową i atmosferę. Promieniowanie UVA penetruje skórę głębiej niż UVB i powoduje powstawanie większej ilości wolnych rodników, a co za tym idzie większej ilości uszkodzeń. Ponadto, ilość UVA docierająca do nas jest mniej więcej taka sama w ciągu całego dnia. Natomiast natężenie UVB jest najsilniejsze około południa. Ze względu na głęboką penetrację skóry promieniowanie UVA jest tym bardziej niebezpieczne. Może wywoływać oparzenia nawet w pochmurny dzień. UVB w odpowiedniej ilości jest korzystne dla zdrowia, bo powoduje produkcję bardzo cennej witaminy D3 w naszej skórze. Tak czy inaczej jednak w okresie wakacyjnym przebywamy na słońcu długo, zwłaszcza dzieci z chęcią korzystają na słońcu z zabaw w wodzie. Chronimy się przed oparzeniami stosując przeróżne preparaty mające na celu pochłanianie promieniowania UV.
 
Skład większości kosmetyków na opakowaniach z reguły podawany jest tak małą czcionką, że trzeba dużo samozaparcia by przy półce sklepowej dokładnie go przestudiować.

Zachęcam jednak do tego. Oto lista składników, których należy bezwzględnie unikać, a które możemy spotkać w kosmetykach chroniących przed słońcem. Podaję nazwy angielskie, bo w większości przypadków właśnie takie znajdziecie na opakowaniach:
  • Dioxybenzone i Oxybenzone - jedne z najpotężniejszych generatorów wolnych rodników znanych człowiekowi;
  • Octinoxate (Octyl Methoxycinnamate) - najczęstszy składnik, działa jak estrogen, zaburza funkcjonowanie tarczycy i sygnalizację w mózgu;
  • Oxybenzone (Benzophenone-3) - wywołuję alergię na światło słoneczne, zaburza równowagę hormonalną, powoduje nowotwory;
  • Octocrylene - pod wpływem UV produkuje wolne rodniki;
  • Homosalate - zaburza równowagę hormonalną, źródło toksycznych metabolitów;
  • Ensulizole (Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid) - pod wpływem światła słonecznego produkuje wolne rodniki, uszkadza DNA, potencjalne zagrożenie nowotworem;
  • Padimate O (Octyl Dimethyl PABA / PABA Ester) - produkuje wolne rodniki, uszkadza DNA, wykazuje aktywność estrogenu, może powodować alergię;
  • Menthyl Anthranilate pod wpływem światła słonecznego produkuje wolne rodniki;
  • Sulisobenzone (Benzophenone-4) - może podrażniać skórę i oczy, sam nie penetruje głęboko skóry ale ułatwia penetracje innym substancjom;
  • Benzophenone-2 - w niektórych krajach nie dopuszczony do obrotu, zaburza równowagę hormonalną.
Za nietoksyczne uważane są dwa powszechne składniki kosmetyków chroniących przed słońcem: Titanium Dioxide (dwutlenek tytanu) i Zinc Oxide (tlenek cynku).

Stosowane są one od ponad 70-ciu lat i są naturalnie występującymi minerałami. W literaturze naukowej istnieje jednak szereg doniesień dotyczących szkodliwości również tych substancji jeśli są wdychane, jak również szkodliwości pewnych form tych substancji.
Dwutlenek tytanu został zaklasyfikowany przez Międzynarodową Agencję do Badań nad Rakiem (IARC) jako "substancja o potencjalnym działaniu kancerogennym".
Badania wskazują, że dwutlenek tytanu wdychany wywołuje raka płuc. Szczególnie niebezpieczny jest zarówno dwutlenek tytanu, jak i tlenek cynku w postaci małych cząstek (nanocząstki) - Nano Titanium Dioxide/Zinc Oxide lub Micronized Titanium Dioxide/Zinc Oxide. Nie tylko dlatego, że nanocząstki łatwiej dostają się do układu oddechowego. Nano Titanium Dioxide/Zinc Oxide w postaci roztworu w wyniku absorpcji promieniowania UV uwalnia elektrony, które stają się źródłem niestabilnych wolnych rodników uszkadzających tkanki. W najlepszym wypadku skutkuje to stanami zapalnymi, ale w konsekwencji może zakończyć się nowotworem. Znane są również wyniki badań pokazujące, że nanocząstki dwutlenku tytanu mogą wywoływać astmę.
 
Czytajmy więc etykiety. Poszukujmy naturalnych kosmetyków, na bazie masła shea, oleju jojoba, czy oleju kokosowego z dodatkiem naturalnego mineralnego dwutlenku tytanu i tlenku cynku.
 
Bibliografia:
  • Sarveiya i inni (2004). Liquid chromatographic assay for common sunscreenagents: application to in vivo assesment of skin penetration and systemic absorption in human volunteers. Journal of Chromatography. B, Analytical Technologies in the Biomedical and Life Sciences, 803: 225-231.
  • Trouiller i inni (2009). Titanium dioxide nanoparticles induce DNA damage and gentic instability in vivo in mice. Cancer Research, 69: 8784-8789.
  • Weisheng i inni (2009). Toxicity of nano- and micro-sized ZnO particles in human lung epithelial cells. Journal of Nanoparticle Research, 11: 25-39.
 
Na fotografii sielskie słoneczne lato nad Bałtykiem.
Do posłuchania dzisiaj po polsku, Myslovitz i Maria Peszek - "W deszczu maleńkich żółtych kwiatów" 
 
 

Powiązane posty:
   

9 komentarzy:

  1. Witam
    A czy można posmarować się samym olejem kokosowym lub oliwą z oliwek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszym zabezpieczeniem przy wydłużonej ekspozycji na UV są bariery fizyczne, czyli odpowiedni ubiór :-)
      Oleje roślinne znajdują rzeczywiście zastosowanie jako naturalne "filtry", nie należy się jednak spodziewać ich dużej skuteczności.
      Za najskuteczniejszy uważa się olej sezamowy - pochłania ok. 30% promieniowania UV. Za nieco mniej skuteczny uważa się olej konopny. Następnie mamy olej kokosowy - pochłania ok. 20% UV, jest przy tym super kosmetykiem, ładnie pachnie i nie zatyka porów. Olej z nasion bawełny, orzeszków ziemnych i oliwek mają skuteczność podobną do oleju kokosowego ale są ciężkie i nie nadają się do każdej cery. Olej jojoba i masło shea wykazują niską skuteczność - pochłaniają ok. 4% UV.

      Usuń
  2. Witam
    No ubiór tak,tylko trudno by było w nim wytrzymać na plaży jak klara daje na maxa(choć muzułmanki w pełnym ubiorze się plażują)
    W niedziele niczym się nie smarowałem i smaliłem się od 15h do 19h,trochę wieczorem byłem czerwony ale nic nie piekło,a w poniedziałek rano bez czerwieni.Używając jakichkolwiek filtrów ograniczamy produkcje wit.D?
    Prawda to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczerwienienie skóry świadczy o tym, że doszło już do jej uszkodzenia (oparzenia). A to jest niebezpieczne.
      Na słońce należy się wystawiać regularnie, ale na krótko. Wystawienie całego ciała na promieniowanie przez 15 minut w pełnym słońcu jest wystarczające by wytworzyć stosowne ilości wit. D3. Jeśli wystawiamy tylko ręce, nogi i twarz potrzebne jest 30-60 min (im dalej na południe na kuli ziemskiej tym krócej). Przy czym musimy pamiętać, że wystawienie się na promieniowanie w samo południe na 60 min wywoła już oparzenie. Jeśli więc odkrywamy tylko niektóre części ciała to 60 min należy podzielić na krótsze okresy.
      Filtry oczywiście blokują produkcję witaminy D3, nawet te o niskim SPF do 95%.
      Dostarczanie organizmowi antyoksydantów wydłuża czas, po którym następuje oparzenie pod wpływem słońca. Warto pamiętać o tym, gdy korzystamy ze słońca.

      Usuń
  3. Witam.
    Dziękuję za odpowiedż.
    Staram się tak robić by cały czas się nie "kąpać" w słońcu,to do wody,to pod parasol,no i oczywiście bez pastowania ciała róznymi kremami,bo tego by jeszcze brakowało żebym się raka skóry nabawił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam.To czym się smarowac Pani Izuniu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej nie wystawiać się na pełne słońce na tak długo, by trzeba było się smarować :-)
      Jeśli już musimy się zabezpieczać to obecnie jest dostępna duża gama kosmetyków na bazie naturalnych składników (internet, sklepy z żywnością organiczną).
      No i zabezpieczajmy się od wewnątrz - antyutleniacze, w szczególności astaksantyna - http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/09/astaksantyna-krolowa-antyoksydantow.html
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. FDA na zarzuty na temat szkodliwości substancji w filtrach przeciwslonecznych odpowiedziało publikacją badań dowodzących, że chemiczne filtry nie mają szkodliwych skutków ubocznych i mogą być stosowane nawet u dzieci, które skończyły pół roku.
    Jeśli inne źródła dowodzą, że to szkodliwe to nadal bardziej opłaca się zastosować filtr niż nie stosować go w ogóle.
    Co prawda filtry fizyczne są bezpieczniejsze ze względu na to, że nie mogą przeniknąć do krwioobiegu, ale tak jak pani pisze, też mogą być niebezpieczne.
    Ale spoglądając na dzisiejszy świat, to nic nie jest bezpieczne: żywność, woda, kosmetyki, chemikalia, urządzenia elektroniczne, powietrze itd.
    Wszystko źle wpływa na człowieka i wydaje mi się, że niewiele możemy na to poradzić.

    OdpowiedzUsuń