wtorek, 24 września 2013

Astaksantyna - królowa antyoksydantów

Serdecznie dziękuję wszystkim za przybycie na mój wykład i za miłe słowa, które usłyszałam po nim. Przyznam, że świadomość, że komuś co nieco rozjaśniłam w głowie, że usystematyzowałam informacje, które dotarły już do kogoś z innych źródeł, wyprowadziłam z błędu, zainspirowałam sprawia mi wielką frajdę i powoduje, że naprawdę lubię to robić :-) Za wszystkie sygnały, że tak właśnie jest jeszcze raz dziękuję.
 
Dzisiaj pozostając jeszcze na chwilę w temacie witaminy D3, która była przedmiotem mojego piątkowego wykładu, a właściwie w temacie "producenta" witaminy D3, czyli słońca :-) kilka słów o pewnej niesamowitej substancji. Dla tych, którzy nie mieli okazji wysłuchać wykładu.
 
Witamina D3 jest jak najbardziej "słoneczną witaminą". Oznacza to, że jej najlepszym źródłem jest słońce. Biorąc pod uwagę jesienne słoty brzmi to irytująco, wiem. Niemniej jednak jeśli mamy okazję wystawiać swoją skórę na słońce nie możemy zapominać, że promieniowanie UV, dzięki któremu witamina D3 powstaje w naszej skórze potraktowane nierozważnie staje się groźne dla naszego zdrowia. Jeśli w godzinach okołopołudniowych pozostajemy na słońcu nie dłużej niż 10-20 minut to dobroczynny efekt promieniowania UV wynikający z produkcji witaminy D3 równoważy niekorzystny efekt promieniowania UV, czyli tworzenie się wolnych rodników, które uszkadzają nasze komórki.
 
Co jednak zrobić jeśli chcemy bezpiecznie korzystać z słońca dłużej.
 
Wiemy już, że wyjściem nie są kremy z filtrem. Możemy użyć naturalnych olei takich, jak sezamowy czy kokosowy, które pochłoną częściowo promieniowanie UV i wydłużą bezpieczny czas korzystania ze słońca. Jednak najlepszym sposobem ochrony przed wolnymi rodnikami jest działanie od środka organizmu i doskonale sprawdzi się tutaj królowa antyoksydantów, czyli astaksantyna.
 
Astaksantyna należy do grupy barwników roślinnych rozpuszczalnych w tłuszczach, karotenoidów. Produkowana jest przez glon Haematococcus pluvialis. To właśnie dzięki astaksantynie flamingi, które będąc uroczymi pisklętami są białe, z wiekiem nabywają swój charakterystyczny "łososiowy" kolor. Łososiowy kolor łososi :-) to również astaksantyna. Podobnie jak kolor krewetek jadanych w naturze przez łososie.
Astaksantyna jest najsilniej działającym znanym nam anytoksydantem. W zwalczaniu wolnych rodników jest 65 razy skuteczniejsza niż witamina C, 54 razy bardziej skuteczna niż beta-karoten i 14 razy bardziej niż witamina E. A w tzw. wygaszaniu tlenu singletowego aż 6000 razy bardziej skuteczna niż witamina C, 800 razy bardziej niż CoQ10, 550 razy bardziej niż witamina E i katechiny oraz 11 razy bardziej niż beta-karoten. Właściwości te czynią ją doskonałym "wewnętrznym filtrem przeciwsłonecznym", dzięki któremu negatywne skutki promieniowania UV w postaci wolnych rodników są efektywnie zwalczane bez ograniczania korzystnego dla zdrowia tworzenia witaminy D3.
To jednak nie wszystkie zalety tego karotenoidu. Jako jedyny, astaksantyna przekracza barierę krew-mózg i krew-siatkówka oka, dzięki czemu działa również w centralnym systemie nerwowym i w oku - stosowana jest np. w leczeniu degeneracji plamki żółtej. Skórze, oprócz wspomnianego efektu zmniejszenia ryzyka oparzeń słonecznych, przynosi też inne dobrodziejstwa, np. powoduje spłycenie zmarszczek. Jest również stosowana w profilaktyce raka, wzmacnia odporność i zmniejsza stany zapalne.
Jeżeli chcemy ją zastosować jako "wewnętrzny filtr przeciwsłoneczny" musimy jednak pamiętać, że nie działa od razu. Aby zwiększyć odporność skóry na promieniowanie UV należy zacząć stosować ją na kilka tygodni przed planowanym urlopem w słonecznym kraju.
 
Literatura:
 - Beguin (2005). A novel micronutrient supplement in skin aging: a randomized placebo-controlled double-blind study. J Cosmet Dermatol 4:277-284
- Camera i inni (2009). Astaxanthin, canthaxanthin and beta-carotene differently affect UVA-induced oxidative damage and expression of oxidative stress-responsive enzymes. Exp Dermatol 18:221-231
- Suganuma i inni (2010). Astaxanthin attenuates the UVA-induced up-regulation of matrix-metalloproteinase-1 and skin fibroblast elastase in human dermal fibroblasts.J Dermatol Sci 58:136-142
 
 
Na fotografii ... nie, to nie Grecja :-) To Hammamet w Tunezji.
Do posłuchania Le Classique feat. Barbara Moleko - Hero (ze specjalną dedykacją :-)
 

 
 
 
 
Powiązane posty:

2 komentarze:

  1. przeciez od razu widac, ze Tunezja ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te odwrócone księżyce na pierwszy rzut oka nie są takie widoczne ;-)

      Usuń