wtorek, 29 października 2013

Kawa rozpuszczalna - dlaczego nie powinniśmy jej pić.

Lubicie kawę? Ja bardzo. O kawie już pisałam. Wtedy dobrze :-) Dzisiaj wyjaśnię dlaczego wtedy, gdy ktoś chce mnie poczęstować kawą rozpuszczalną mówię "nie, dziękuję" a osoby zaprzyjaźnione pytam w takiej sytuacji wprost czy chcą mnie otruć :-)
Porównując smak dobrej i dobrze zaparzonej kawy ziarnistej oraz smak nawet najlepszej kawy rozpuszczalnej trudno mi zrozumieć dlaczego wybór wielu osób pada na tą rozpuszczalną. Wprawdzie mówi się, że o gustach się nie dyskutuje, wydaje mi się jednak, że głównym powodem jest nasze wygodnictwo. Z przykrością też muszę przyznać, że wiele lat temu, zanim zmądrzałam piłam tylko kawę rozpuszczalną :-(
Mam wielką nadzieję, że poniższe informacje zmienią co nieco w sposobie podejścia do tego popularnego napoju.
 
Otóż kawa rozpuszczalna zawiera substancję, która została zaklasyfikowana przez Unię Europejską do tzw. substancji rakotwórczych kategorii 2. Kategoria 2 zawiera substancje określone jako takie, które "powinny być rozważone jako potencjalnie rakotwórcze". Niby jeszcze nie są uznane jako zdecydowanie rakotwórcze ale ja osobiście nie mam ochoty sprawdzać na własnym organizmie czy nimi są, czy nie.
 
Ta substancja to akrylamid.
 
Akrylamid powstaje w wyniku poddania węglowodanów bardzo wysokim temperaturom. Chipsy, chrupiące frytki, chrupiące tosty to bogate źródło akrylamidu. Również kawa rozpuszczalna. Akrylamid jest również obecny w dymie papierosowym. Po raz pierwszy w żywności został wykryty przez szwedzkich naukowców niedawno, bo w 2002 roku.
Badania nad zwierzętami pokazały, że akrylamid sprzyja rozwojowi guzów, w szczególności tarczycy, jąder i nadnerczy.
Stwierdzono ponadto, że akrylamid uszkadza komórki nerwowe. Tych informacji dostarczyli pracownicy przemysłu budowlanego. Akrylamid obecny jest w materiałach budowalnych. U osób pracujących z tymi materiałami stwierdza się neuropatie obwodowe - uszkodzenia/zapalenia nerwów obwodowych powodujące zaburzenia czucia w skórze, zbyt intensywne odczuwanie bodźców dotykowych (przeczulica) lub odczuwanie bodźców mimo, że nie mają one miejsca. Wyobraźcie więc sobie co się dzieje jeśli substancję tą wprowadzamy do wnętrza naszego organizmu i krwiobiegiem dociera do różnych komórek nerwowych, nie tylko tych, które mają swoje zakończenia w skórze.
 
Należy również pamiętać, że kawa rozpuszczalna, podobnie jak inne produkty instant jest produktem wysokoprzetworzony. Rozbudowany proces produkcyjny oraz to jak inaczej wygląda produkt końcowy w porównaniu w wyjściowym substratem sprzyja wprowadzaniu do tego produktu końcowego całej gamy substancji chemicznych. W kawie rozpuszczalnej regularnie "przypadkiem" wykrywa się przeróżne niekorzystne dla zdrowia substancje.
Przykłady. W Niemczech kilka lat temu w kawie rozpuszczalnej o nazwie "Vitaccino Imperia Elita" stwierdzono obecność sibutraminy - substancja hamująca łaknienie, stosowana w leczeniu otyłości, bogata w szereg niekorzystnych skutków ubocznych. Również kilka lat temu w USA w kilku rodzajach kawy rozpuszczalnej produkowanej w Chinach stwierdzono melaminę - substancja stosowana do produkcji żywic, ale nielegalnie wykorzystywana również do zawyżania zawartości białka w paszach i produktach żywnościowych ze względu na wysoka zawartość azotu. Również w USA w jednej z kaw rozpuszczalnych znaleziono mleko - producent nie podawał takiego składnika na opakowaniu a jest on nie bez znaczenia dla osób uczulonych na białka mleka.
 
Kawa w ogóle, podobnie jak reszta tego co jemy i pijemy może zawierać substancje chemiczne, których nie chcielibyśmy w niej mieć, a które są tam z powodu wysokiej chemizacji rolnictwa. Dokładanie sobie jeszcze innych substancji chemicznych, których można łatwo uniknąć wybierając kawę ziarnistą, a nie rozpuszczalną nie jest zbyt rozsądne, nie sądzicie?
 
Literatura:
- Andrzejewski i inni (2004). Analysis of coffee for the presence of acrylaminde by LC-MS/MS (2004) Journal of Agricultural and Food Chemistry 52:1996–2002
- Dybing i Sanner (2003). Risk assessment of acrylamide in foods. Toxycological Sciences 75:7-15
 
 
Na fotografii oczywiście kawa :-) Płatki róż nie są przypadkowe, pochodzą z róż, które dostałam od osoby, za przyczyną której powstał ten wpis :-)
Do posłuchania Charlotte Gainsbourg w utworze "Just like a woman" - moje ulubione wykonanie tego utworu. 
 
 
 
Powiązane posty:
Wypij kawę przed pracą

poniedziałek, 21 października 2013

Dlaczego owoce szkodzą twoim stawom

Zauważyłam, że największą popularnością na moim blogu cieszy się post dotyczący soku pomarańczowego. Słowa kluczowe związane z sokiem pomarańczowym są też najczęstszymi słowami, które kierują czytelników do mojego bloga. Do tego poczynając od drugiej połowy lata, a teraz z zwiększonym natężeniem, trafiają do mnie osoby z bólami stawów. U niektórych to nowy problem, u innych problem który został wyciszony a teraz wrócił. W tych przypadkach na pytanie o zwiększone spożycie owoców w ostatnim czasie rzadko uzyskuje odpowiedź inną niż twierdząca.
 
Z powyższych powodów dzisiaj postanowiłam wyjaśnić jaki mają związek owoce i/lub soki owocowe z tym, że mamy problemy ze stawami.
 
Czy wiecie, że kobiety, które wypijają dziennie 1 dużą szklankę soku pomarańczowego mają przynajmniej dwukrotnie większa szansę na zachorowanie na dnę moczanową? Badania naukowe pokazują, że u kobiet, które wypijają tylko pół szklanki soku pomarańczowego (ok. 130 ml) ryzyko zachorowania na dnę moczanową rośnie o 41%.
 
Dlaczego?
 
Na początek kilka słów czym jest dna moczanowa. Jest to rodzaj zapalenia stawów, którego przyczyną jest nadmierna ilość kwasu moczowego w krwi. Nadmiar kwasu moczowego odkłada się w stawach w postaci kryształków powodując w nich stan zapalny, ból i sztywność stawów. Nasze białe krwinki otaczają i pochłaniają kryształki kwasu moczowego w celu ich usunięcia. Niestety skutkuje to uwolnieniem cząsteczek wywołujących zapalenie.
 

Główną przyczyną dny moczanowej w naszym obecnym sposobie żywienia nie jest nadmiar/rodzaj białek, a nadmiar fruktozy. Wszędobylski syrop wysokofruktozowy to główny wróg, często jesteśmy nieświadomi jego obecności w tym co jemy. Jeśli do tego dołożymy jeszcze wysokie spożycie owoców i/lub regularne picie soków owocowych to problem mamy gotowy.
Oprócz tego, że fruktoza jest metabolizowana do trójglicerydów, które przysparzają nam wiele problemów to dodatkowo produktem ubocznym jej metabolizmu jest kwas moczowy. Nie ma żadnego znaczenia czy fruktoza pochodzi z fabryki, czy z "zdrowych" owoców. I nie ma różnicy czy wypijamy napój gazowany słodzony syropem wysokofruktozowym czy szklankę soku pomarańczowego.
 
Wzrost poziomu kwasu moczowego w krwi ma miejsce już kilka minut po wypiciu/zjedzeniu produktu o wysokiej zawartości fruktozy. Długotrwała dieta bogata w fruktozę, a więc również bogata w owoce i soki owocowe, powoduje odkładanie się kryształów kwasu moczowego w tkankach miękkich, w szczególności wokół stawów i prowadzi do trwałego uszkodzenia stawów. Nie należy zapominać, że nawet jeśli nie dochodzi do tak drastycznych skutków i kryształki kwasu moczowego w stawach są skutecznie zwalczane przez nasz układ odpornościowy to zwalczanie to skutkuje odczynem zapalnym, a to oznacza ból i stopniowe uszkadzanie chrząstki stawowej.
 
Do picia najlepsza jest więc woda. Nie tylko jest niezbędna do funkcjonowaniu naszego organizmu ale jej picie jest warunkiem usuwania toksyn z organizmu, również usuwania nadmiaru kwasu moczowego.
 
Literatura:
- Choi i Curhan (2008). Soft drinks, fructose consumption, and the risk of gout in men: prospective cohort study. BMJ doi:10.1136/bmj.39449.819271.BE
- Choi i inni (2010). Fructose-rich beverages and risk of gout in women. JAMA 304:2270
 
 
Na zdjęciu jesienne liście z ostatniego spaceru. Do posłuchania piosenka z pozytywnym przesłaniem - "Always look on the bright side of life" od Monty Python'a, ma już jakieś 35 lat :-)
 
 
Powiązane posty:
Szokująca prawda o świeżo wyciśniętym soku z pomarańczy 
Owoce - wróg czy przyjaciel

poniedziałek, 14 października 2013

Statyny a nowotwory - UWAGA!

Prostata, jelito grube, nerki, piersi - jak myślicie, co łączy wymienione części ciała?
W przypadku każdego z tych organów stwierdzono związek pomiędzy wzrostem ryzyka zachorowania na raka a stosowaniem leków obniżających poziom cholesterolu (statyn).
Co "ciekawe" producenci statyn wśród licznych pozytywnych efektów działania tych leków wymieniają również ich rzekome działanie cytostatyczne a nawet wręcz chemioterapeutyczne - czyli zapobiegające rozwojowi nowotworów i zwalczające istniejące komórki nowotworowe.
 
Autorzy publikacji opisującej badania nad związkiem pomiędzy rakiem jelita grubego, a dokładniej odbytu, a statynami [1] zwracają uwagę, że badania, w wyniku których ustalono, że statyny zapobiegają rakowi miały charakter jedynie badań laboratoryjnych. Natomiast w badaniach epidemiologicznych, czyli takich, w których biorą udział konkretne grupy ludzi i bada się efekt stosowania leków u tych ludzi pokazują dokładnie odwrotną zależność. Warto zwrócić uwagę również na to, że owe badania laboratoryjne były prowadzone na zlecenie producentów statyn ...
W epidemiologicznych badaniach nad rakiem prostaty i statynami [2] analizowano dużą grupę mężczyzn powyżej 50-tego roku życia, u których zdiagnozowano raka prostaty. Kontrolę stanowiły osoby w tym samym wieku, które nie chorowały na raka prostaty. Stwierdzono, że nawet krótkotrwałe podawanie statyn stanowi czynnik ryzyka raka prostaty, a im dłużej statyny są stosowane tym ryzyko to jest większe.
Wyniki podobne, jak te w przypadku raka prostaty, uzyskano w badaniach epidemiologicznych nad związkiem raka nerek [3] i piersi [4] z długotrwałym stosowaniem statyn.
 
O ile badania pokazujące związek stosowania leków obniżających cholesterol ze wzrostem ryzyka zachorowania na raka są stosunkowo świeże, od przynajmniej 20-stu lat wiadomo już, że niski poziom cholesterolu jako taki stanowi czynnik ryzyka w chorobach nowotworowych.
 
Opublikowano wiele badań epidemiologicznych pokazujących niższą zachorowalność na różne rodzaje nowotworów u osób z wyższym poziomem cholesterolu. Stwierdzono również, że osoby z niskim poziomem cholesterolu mają mniejsze szanse na wyzdrowienie z choroby nowotworowej niż osoby z wyższym poziomem cholesterolu [5, 6].
 
Negatywne skutki farmakologicznego obniżania cholesterolu można mnożyć i mnożyć. Jak dotąd stwierdzono ponad 300 różnych niekorzystnych dla zdrowia skutków stosowania statyn. Nie chcę tym zanudzać, więc na tą chwilę zakończę ten temat. Na koniec jednak wspomnę o niezwykle ważnym negatywnym działaniu statyn.
 
Mianowicie środki te mają działania toksyczne dla mięśni, uszkadzają nasze mięśnie. Niestety nie tylko mięśni szkieletowe, ale i mięsień sercowy.
 
Dodatkowo statyny uszkadzają również komórki nerwowe. Ten fakt skutkuje rozlicznymi problemami zdrowotnymi od zaburzeń pamięci (amnezji) przez polineuropatie aż do osłabienia mięśnia sercowego [7].
 
Ja lubię swój cholesterol. I lubię nie mieć wspomnianych w tej "statynowej" serii chorób. A Wy? To pytanie do każdego na ten tydzień.
 
 
Literatura:
1. Lakha i inni (2012). Statin use and association with colorectal cancer survival and risk: case control study with prescription data linkage. BMC Cancer 12-487
2. Chang i inni (2011). Statins increase the risk of prostate cancer: A population-based case-control study. Prostate 71:1818
3. Chiu i inni (2012). Statin use and the risk of kidney cancer: a population-based case-control study. Expert Opin Drug Saf 11:543
4. McDougall i inni (2013). Long-term statin use and risk of ductal and lobular breast cancer among women 55-74 years of age. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev 22:1529
5. Wannamethee i inni (1995). Low serum total cholesterol concentrations and mortality in middle aged British men. BMJ 311-409
6. Strasak i inni (2009). Time-dependent association of total serum cholesterol and cancer incidence in a cohort of 172,210 men and women: a prospective 19-year follow-up study. Ann Oncol 20:1113
7. Rubinstein i inni (2009). Statin therapy decreases myocardial function as evaluated via strain imaging. Clin Cardiol 32:684
 
 
Na fotografii jesienne liście z dzisiejszego spaceru po naszym parku.
Do posłuchania cudowna Alanis Morissette - Not as we.
 
 
 
 
Powiązane posty:
 

 

poniedziałek, 7 października 2013

Statyny a miażdżyca - UWAGA!

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj kontynuuję temat dotyczący negatywnych skutków farmakologicznego obniżania cholesterolu.
To, że, jak pisałam w poprzednim poście, statyny są poważnym czynnikiem ryzyka w zachorowaniu na zaćmę (kataraktę) to moim zdaniem "drobiazg" w porównaniu z tym, o czym napiszę dzisiaj. "Drobiazg" oczywiście nie z racji nieważności problemów związanych z naszym wzrokiem, bo nasze oczy są równie ważnym organem mimo, że problemy ze wzrokiem nie są "śmiertelną chorobą". Zaćma w wyniku stosowania statyn bardzo wyraźnie pokazuje, co może dziać się w innych organach, a co odczuwamy często dopiero wtedy, gdy proces chorobowy jest już tak znacząco zawansowany, że trudny do odwrócenia.
 
Jak wiadomo cholesterol uważany jest za zasadniczy (zdaniem niektórych, o zgrozo, jedyny) czynnik ryzyka miażdżycy. Dlatego uważa się, że należy go obniżać i w tym celu stosuje się leki należące do grupy statyn, występujące w naszych aptekach pod przeróżnymi nazwami.
 
Dla przypomnienia w dużym skrócie, miażdżyca jest efektem stanu zapalnego w ścianie tętnic. W odpowiedzi na stan zapalny organizm wysyła w uszkodzone obszary białe krwinki zwane makrofagami, wypełnione kroplami cholesterolu - taki "cholesterolowy plasterek". Powstające w ten sposób tzw. "nacieki lipidowe" są naturalnym, fizjologicznym zjawiskiem a organizm ma zdolność ich usuwania i nie pojawiają się one wyłącznie w efekcie procesów chorobowych. Problem jednak zaczyna się wtedy, gdy z różnych powodów dochodzi do uszkodzenia tego "plasterka", a następnie zwłóknienia i zwapnienia rejonu uszkodzenia - WTEDY powstaje prawdziwy problem, blaszka miażdżycowa.
 
No właśnie, ZWAPNIENIE.
 
Na pewno do zasadniczych czynników ryzyka zwapnienia blaszek miażdżycowych należy niedobór witaminy D3, a także niedobór witaminy K2, o czym już pisałam. W ubiegłym roku opublikowano jednak badania, które pokazały, że również stosowanie statyn potęguje wapnienie blaszek miażdżycowych. Dzięki nowoczesnej i nieinwazyjnej metodzie jaką jest CTTA (CT angiography), czyli metodzie łączącej angiografię i tomografię komputerową, gruntownie zbadano zmiany składu blaszki miażdżycowej. Badania te pokazały, że w wyniku stosowania statyn dochodzi do wapnienia zarówno w ścianach tętnicy główniej, jak i układu wieńcowego. Podobne wyniki uzyskano zarówno u chorych na cukrzycę z towarzysząca choroba wieńcową, jak i osób, u których nie zdiagnozowano jeszcze schorzeń ze strony serca i układu wieńcowego.
 
Oznacza to, że statyny stanowią poważny czynnik ryzyka chorób układu kardiowaskularnego i wzrostu ryzyka śmierci z tego powodu.

Innymi słowy, to co ma CHRONIĆ przed chorobą, wręcz ją WYWOŁUJE :-(
 
A tak przy okazji, czy wiecie, że w 2011 roku amerykańska FDA (Food and Drug Administration) dodała statyny do listy leków zwiększających ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2? Zgodnie z zaleceniami FDA ostrzeżenie o ryzyku cukrzycy znalazło się na etykietach na lekach z grupy statyn. Na "naszych" lista możliwych skutków ubocznych wprawdzie nie zachęca do ich stosowania ale takiego ostrzeżenia nie znalazłam. No cóż, nauka nauką, wiedza wiedzą, zdrowie zdrowiem ... a przepisy przepisami.
 
Literatura:
- Nakazato i inni (2012). Statins use and coronary artery plaque composition: results from the International Multicenter CONFIRM Registry. Atherosclerosis 225:148-153
- Saremi i inni (2012). Progression of vascular calcification is increased with statin use in the Veterans Affairs Diabetes Trial (VADT). Diabetes Care 35:2390-2392
- FDA expands advice on statin risk:
 
 
Przyszła jesień, więc zaczął się czas pięknych widoków nieba z mojego okna - jeden z nich na zdjęciu.
Do posłuchania Ray Charles i "A song for you".