poniedziałek, 7 października 2013

Statyny a miażdżyca - UWAGA!

Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj kontynuuję temat dotyczący negatywnych skutków farmakologicznego obniżania cholesterolu.
To, że, jak pisałam w poprzednim poście, statyny są poważnym czynnikiem ryzyka w zachorowaniu na zaćmę (kataraktę) to moim zdaniem "drobiazg" w porównaniu z tym, o czym napiszę dzisiaj. "Drobiazg" oczywiście nie z racji nieważności problemów związanych z naszym wzrokiem, bo nasze oczy są równie ważnym organem mimo, że problemy ze wzrokiem nie są "śmiertelną chorobą". Zaćma w wyniku stosowania statyn bardzo wyraźnie pokazuje, co może dziać się w innych organach, a co odczuwamy często dopiero wtedy, gdy proces chorobowy jest już tak znacząco zawansowany, że trudny do odwrócenia.
 
Jak wiadomo cholesterol uważany jest za zasadniczy (zdaniem niektórych, o zgrozo, jedyny) czynnik ryzyka miażdżycy. Dlatego uważa się, że należy go obniżać i w tym celu stosuje się leki należące do grupy statyn, występujące w naszych aptekach pod przeróżnymi nazwami.
 
Dla przypomnienia w dużym skrócie, miażdżyca jest efektem stanu zapalnego w ścianie tętnic. W odpowiedzi na stan zapalny organizm wysyła w uszkodzone obszary białe krwinki zwane makrofagami, wypełnione kroplami cholesterolu - taki "cholesterolowy plasterek". Powstające w ten sposób tzw. "nacieki lipidowe" są naturalnym, fizjologicznym zjawiskiem a organizm ma zdolność ich usuwania i nie pojawiają się one wyłącznie w efekcie procesów chorobowych. Problem jednak zaczyna się wtedy, gdy z różnych powodów dochodzi do uszkodzenia tego "plasterka", a następnie zwłóknienia i zwapnienia rejonu uszkodzenia - WTEDY powstaje prawdziwy problem, blaszka miażdżycowa.
 
No właśnie, ZWAPNIENIE.
 
Na pewno do zasadniczych czynników ryzyka zwapnienia blaszek miażdżycowych należy niedobór witaminy D3, a także niedobór witaminy K2, o czym już pisałam. W ubiegłym roku opublikowano jednak badania, które pokazały, że również stosowanie statyn potęguje wapnienie blaszek miażdżycowych. Dzięki nowoczesnej i nieinwazyjnej metodzie jaką jest CTTA (CT angiography), czyli metodzie łączącej angiografię i tomografię komputerową, gruntownie zbadano zmiany składu blaszki miażdżycowej. Badania te pokazały, że w wyniku stosowania statyn dochodzi do wapnienia zarówno w ścianach tętnicy główniej, jak i układu wieńcowego. Podobne wyniki uzyskano zarówno u chorych na cukrzycę z towarzysząca choroba wieńcową, jak i osób, u których nie zdiagnozowano jeszcze schorzeń ze strony serca i układu wieńcowego.
 
Oznacza to, że statyny stanowią poważny czynnik ryzyka chorób układu kardiowaskularnego i wzrostu ryzyka śmierci z tego powodu.

Innymi słowy, to co ma CHRONIĆ przed chorobą, wręcz ją WYWOŁUJE :-(
 
A tak przy okazji, czy wiecie, że w 2011 roku amerykańska FDA (Food and Drug Administration) dodała statyny do listy leków zwiększających ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2? Zgodnie z zaleceniami FDA ostrzeżenie o ryzyku cukrzycy znalazło się na etykietach na lekach z grupy statyn. Na "naszych" lista możliwych skutków ubocznych wprawdzie nie zachęca do ich stosowania ale takiego ostrzeżenia nie znalazłam. No cóż, nauka nauką, wiedza wiedzą, zdrowie zdrowiem ... a przepisy przepisami.
 
Literatura:
- Nakazato i inni (2012). Statins use and coronary artery plaque composition: results from the International Multicenter CONFIRM Registry. Atherosclerosis 225:148-153
- Saremi i inni (2012). Progression of vascular calcification is increased with statin use in the Veterans Affairs Diabetes Trial (VADT). Diabetes Care 35:2390-2392
- FDA expands advice on statin risk:
 
 
Przyszła jesień, więc zaczął się czas pięknych widoków nieba z mojego okna - jeden z nich na zdjęciu.
Do posłuchania Ray Charles i "A song for you".

 
 
 
 

 

 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz