środa, 27 listopada 2013

Jak dbam o swoją odporność na infekcje

W tym tygodniu mam małe opóźnienie w moim "blogowaniu". Niektórzy być może zdążyli już pomyśleć, że przestałam to traktować serio i to dokładnie tuż po tym jak obiecałam w poprzednim poście jakieś użyteczne i naglące informacje. Nic z tych rzeczy Kochani. Moje wieczory na początku tego tygodnia upłynęły na pracy nad pierwszym odcinkiem całego cyklu artykułów, które będę pisała dla miesięcznika Moda na Zdrowie. Pomysł, żeby powstał taki cykl to zasługa pani Anny i pana redaktora naczelnego. Pani Annie przy tej okazji serdecznie dziękuję za to, że sprawiła, że nasza współpraca doszła do skutku. Obie cieszymy się, że (powiem górnolotnie) odnalazłyśmy się :-) Nasz cykl artykułów będzie opowiadał o tym, jak funkcjonuje ludzki organizm. Redakcja zaproponowała mi ten temat, a mnie pozostawiła znalezienie pomysłu na formę. Pierwszy artykuł z tego cyklu ukaże się w styczniowym numerze Mody na Zdrowie i muszę powiedzieć, że napisanie go sprawiło mi ogromną frajdę. Mam nadzieję, że czytanie o tym, jak niesamowite i wspaniałe jest ludzkie ciało, sprawi Wam taką samą przyjemność, jak mnie pisanie o nim. Jeszcze raz wszystkim otwartym umysłom Mody na Zdrowie, dziękuję :-)
 
Dzisiejszy mój post będzie nietypowy, bo będą w nim i podziękowania, i bardzo konkretne nazwy/firmy. Podziękowania są zawsze ważne i miłe.  A nazwy itp. - no cóż, nie jestem pewna czy powinnam je podawać tak otwarcie i co na ten temat mówi prawo, być może nic ważnego, po prostu nie wiem. Nazwy jednak będą, bo tak będzie po prostu szybciej niż odpowiadanie na e-maile i telefony z pytaniami co i gdzie, które często przebiega u mnie z dużym opóźnieniem, ze względu na brak czasu :-( Przy tej okazji, tak na wszelki wypadek, zaznaczam, że mimo obecności nazw różnych specyfików mój post nie ma charakteru porady lekarskiej, bo mieć go nie może. Po prostu podzielę się z Wami tym jak dbam o swoją odporność na infekcje.
 
Na początek jednak słowa, które być może Was niezbyt ucieszą. Mianowicie na tą tak potrzebną w okresie jesienno-zimowym odporność pracujemy cały rok. Żaden "cudowny" specyfik nie sprawi, że w kilkanaście dni wzmocnimy organizm tak, że żadna choroba nas nie dopadnie. Zdrowe odżywianie to sposób normalnego i codziennego żywienia, a nie chwilowa dieta "na specjalne okazje". Podobnie ze zdrowym trybem życia w ogóle. Cały rok powinniśmy dostarczać organizmowi tego, co potrzebuje, nie zatruwać go tym, czego nie potrzebuje, zapewniać sobie dawkę odpowiedniego ruchu, a w razie potrzeby suplementować czymś, czego nie możemy uzyskać z pożywienia z racji jego często wątpliwej jakości w naszym cywilizowanym świecie.
 
Ale do rzeczy.

Tak więc cukru, olejów roślinnych w dużych ilościach, a w szczególności podgrzewanych, soi, żywności wysokoprzetworzonej i mleka unikam cały rok. Cały rok wybieram masło zamiast margaryny, olej kokosowy lub smalec do smażenia zamiast oleju rzepakowego, mleko jadam wyłącznie w formie fermentowanej, czyli naturalnego jogurtu i twarogu, mięso wybieram tylko dobrej jakości, codziennie w mojej kuchni goszczą jajka i warzywa. Zimą chętnie jadam też zupy na tłustych wywarach mięsnych.
Poza domem pyszne i zdrowe jedzenie znajduję u Mamy (dziękuję :-), a w razie draki nakarmi mnie mnie też Przyjaciółka Marzenka (wiesz, którą zupę mam na myśli :-). Zawsze mogę też wpaść do cudownej restauracji con Amore (pozdrawiam właścicieli :-), która serwuje przepyszne jedzenie przygotowane z fantastycznej jakości składników bez żadnych paskudnych dodatków.
 
Jajka na szczęście dostępne są cały rok. Oczywiście nie mam na myśli tych z "chowu klatkowego" itp. Dziękuję pani Bożenie i panu Robertowi ze sklepu Bocian, zawsze znajduję u Was nie tylko prawdziwe jajka od prawdziwych kur.
 
Problemem są warzywa. Świeże, wartościowe, pozbawione sztucznych nawozów warzywa zimą w naszym klimacie - dramat :-( I tu z pomocą przychodzą mi świetne liofilizaty o wspólnej nazwie Juice Plus. Pani Stanisławo, dziękuję za tak wytrwałe propagowanie ich wśród swoich pacjentów - dzwonią do mnie, żeby zapytać o moje "ulubione" produkty, a przy okazji sami zdają relację z efektów "juicowania" :-)
 
Słońce, ech to słońce, skąd je brać zimą? Jeśli czas pozwala przychodzą z pomocą gabinety światłoterapii. Jeśli czas nie pozwala pozostaje doustna (zaznaczam gorsza) droga uzupełniania witaminy D3. Ucieszyłam się, gdy w aptekach stała się dostępna bez recepty witamina D3 1 000 IU, firmy Puritan's Pride. Ale 1 000 IU to tyle co nic, w razie groźby infekcji niemal garściami musiałam ją jeść. Na szczęście jednak pewna dobra dusza skierowała mnie do sklepu internetowego o nazwie Zielony Sklep, w którym dostaję witaminę D3 też z Puritan's Pride ale 5 000 IU. Dzięki Asta :-)
 
Jeśli wysokie dawki witaminy D3 to nie ma sensu inaczej oraz nie jest w pełni bezpiecznie inaczej niż z witaminą K2. Normalnie witaminę K2 zjadam w kiszonkach, ale jak o kiszonce zapomniałam to przydaje się w kapsułkach. Rany, tu w krajowych zasobach jest problem. Nie sięgam po tą Solgaru dostępną w aptekach, bo jako wypełniacz zawiera fosforan dwuwapniowy, a ja bardzo nie ufam mineralnym formom wapnia.
 
Nie obejdzie się bez mojego ulubionego kwasu tłuszczowego, czyli EPA oraz mojej Vegepy, która mi go dostarcza każdego dnia, bo ryb morskich dziko żyjących ze świeczką trzeba szukać. Nie bez powodu piszę "moja Vegepa", choć to nie ja ją wymyśliłam i nie ja ją produkuje, tylko angielski Igennus, ale przez te 5 lat używania i mówienia o niej zdążyłam się już z nią zżyć :-) Dziękuję właścicielowi Igennusa Jav'ovi za dbałość o jakość i Ninie, która jest specjalistą od spraw naukowych w Igennusie, zawsze mogę liczyć na jej ogromną wiedzę w temacie kwasów omega-3.
 
Wprawdzie jajka dostarczają mi całej gamy witamin, ale nie witaminy C. Najwięcej witaminy C ma brukselka. Sałatkę z surowej (bo tylka taka ma sens) brukselki lubi nawet moja Zosia. Jeśli korzystam z "tabletkowej" witaminy C, to używam tylko takiej, która jest naturalna, ale w 100% a nie z "dodatkiem owocu dzikiej róży" lub z "dodatkiem owocu aceroli". Na co dzień z powodzeniem służy mi Acerola z Sanbiosu, a w krytycznych chwilach genialna witamina C z gorzkiej pomarańczy z dodatkiem gryki Colway'a.
 
W okresie jesienno-zimowym zażywam również profilaktycznie Engystol firmy Heel, a w szczególnie "zagrożonych" okresach dołączam do tego Gripp-Heel. Zamiennie stosuję Thymuline 9CH firmy Boiron.


Na koniec tej listy pełnej podziękowań, chciałam podziękować również Wam, wszystkim, którzy czytają moje posty.
Bez Was to pisanie nie miałoby sensu. Dzisiaj mija dokładnie rok, od kiedy napisałam tu pierwszy raz. Liczba wyświetleń mojego bloga przez Was przekroczyła 11 000.
Serdecznie dziękuję, że mi towarzyszycie.


I tym razem tradycyjnie również coś do posłuchania - Beata Tyszkiewicz i Tomek Makowiecki, Tych dwoje.
 
 
 
 

6 komentarzy:

  1. Witam, no właśnie, 10 dni mały poslizg, już myślałem że śnieg Cię zasypał.
    Czy te artykuły z "Moda na Zdrowie" będą do poczytania w internecie?Bo nijak nie mam mozliwości żeby kupić ten miesięcznik.
    Jajka na surowo to można?Pomijam salmonelle i awidynę, to chyba w tej postaci są najlepiej przyswajalne, tak?
    Do listy antychorobowej można też dodać czosnek?
    Ty wszystkim dziękowałaś, a ja dziękuję Tobie za to co piszesz, i że dzielisz się swoją wiedzą z innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czosnek jest super :-) "Bakteriobójcze" przyprawy też przydatne. A cytryna jest u mnie zawsze i wszędzie.
      Żółtka na surowo są oczywiście najbardziej wartościowe. Wrzucam na kilkanaście sekund do wrzątku, częściowo ścięte białko wywalam, a z żółtek robię lody :-) Wyjściem jest też jajko na miękko - ścięte białko, czyli problem Salmonelli i awidyny rozwiązany, a żółtko nadal prawie surowe :-) Jajecznicę robię tylko na sposób "po wiedeńsku" - najpierw wrzucam na patelnie białka, a jak już są ścięte to dodaję żółtka ale już po zdjęciu z ognia, żółtka się nie ścinają, mają wszystko co trzeba, a w dodatku jest pysznie. I jeszcze żółtko wrzucone do ciepłej, ale już nie gorącej zupy, takiej już na talerzu.
      Jeśli chodzi o artykuły Mody na Zdrowie to zapytam, czy gdy skończy się dany miesiąc mogę je umieszczać na mojej stronie. Mam jednak wątpliwości, czy się zgodzą i nie zdziwię się jeśli nie - w końcu w wydawaniu czasopism chodzi o to, by ludzie właśnie je czytali :-)
      Jeśli chodzi o śnieg :-) to ja chcę lato! Ciemności są, buuuuuu :-(

      Usuń
  2. Witaj kochana! Cała ty. Ciągle się rozwijasz i nigdy nie zatrzymujesz się w miejscu. Tematyka przemyślana, niebanalna i jakże fascynująca. Życzę kolejnych sukcesów i dalszej działalności na rzecz jakże nieświadomych Polaków.
    Twoja Anulka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, rany boskie, to jakieś czary. Dzisiaj w nocy mi się śniłaś. Obudziłam się i pomyślałam "dzisiaj napiszę do Ani", a tu Ty piszesz :-)

      Usuń