niedziela, 17 listopada 2013

Szczepionka przeciw grypie

Jak ja nie lubię tego tematu. Każdego roku o tej porze wraca on jak bumerang do kompletu z reklamami różnych "świetnych" specyfików na przeziębienia. Temat szczepień przeciwko grypie.
Jest z tym tematem mniej więcej tak, jak z szkodliwością palenia - bez względu na to, ile zostanie podanych powodów i dowodów na tą szkodliwość, papierosy są w sprzedaży, są kupowane i zawsze znajdą się tacy, którzy spróbują jej "uniewinnić".
Mimowolnie nasuwa się wniosek, że w obu przypadkach chodzi o to samo. Wiecie o co, prawda?
 
Tak więc w moim odczuciu temat nudny ale poświęćmy mu chwilę z racji pory roku i nieuchronnie nadchodzącej psychozy. Tym bardziej, że fakt zalecania  szczepień przeciw grypie dzieciom zaledwie 6-ściomiesięcznym jest mocno irytujący.
 
Do ciekawych wniosków doszli naukowcy z Centrum Badań nad Chorobami Infekcyjnymi z Uniwersytetu w Minnesocie. Opublikowali oni w zeszłym roku w czasopiśmie Lancet meta-analizę badań naukowych dotyczących szczepień przeciwko grypie [1]. Naukowcy ci przeanalizowali 5707 publikacji naukowych z tego tematu, które ukazały się od 1967 do 2011 roku. Spośród nich wybrali zaledwie 31 takich, które spełniały ich kryteria. Kryteria te dotyczyły wiarygodności metod badawczych jakie zastosowano w celu potwierdzenia działania szczepionek oraz prawidłowego, z metodycznego punktu widzenia, przeprowadzenia badań.
Autorzy we wnioskach końcowych napisali, że przeanalizowane przez nich badania pokazują "umiarkowaną" skuteczność szczepień, jednak skuteczność ta drastycznie spada nawet do zera w okresie wzmożonej zachorowalności na grypę.
Spada do zera! To w jakim celu przeprowadza się te szczepienia?????
 
Rezultaty innej analizy opublikowane w tym samym czasopiśmie w 2007 roku pokazały, że od 1980 roku nie stwierdzono spadku śmiertelnych przypadków w wyniku zachorowania na grypę i powikłań z niej wynikających mimo, że równocześnie w tym czasie liczba osób zaszczepionych wzrosła od 15-65% w zależności od rejonu [2].
 
Wśród badań naukowych publikowanych w dobrych czasopismach są i takie ja to w JAMA, przeprowadzone na bardzo dużej grupie ludzi, z placebo, metodą podwójnej ślepej próby [3].
W wyniku tych badań stwierdzono, że wśród badanych osób 3% z tych, które nie otrzymały szczepionki i 2% z zaszczepionych zachorowało na grypę.
Innymi słowy 97% z osób nie zaszczepionych nie zachorowało na grypę i 98% z osób zaszczepionych nie zachorowało na grypę. Różnica 1% jest groteskowa.
 
A czy szczepiąc się zadaliście sobie kiedyś trud, żeby przeczytać informacje dołączone do szczepionki? Wszystkie, od początku do końca, te drobnym drukiem też. Powinniście. Interesująca lektura. Producent informuje jakie negatywne skutki mogą się pojawić, czego nie przebadał, a więc nie ręczy jak daleko idące negatywne skutki w tych nieprzebadanym zakresie są możliwe (np. jakie jest ryzyko zachorowania na raka albo niepłodność). Poinformował, a że pacjent nie przeczytał to już problem pacjenta. Producent ma czyste ręce, przecież napisał i że zaburzenia neurologiczne od nudności aż po konwulsje, i że astma, i że zaburzenia słuchu i zaburzenia błędnika, i wiele, wiele innych. No jest napisane, to o co chodzi? Sam godzisz się na ten przyjemności, dobrowolnie.
 
Producent informuje również o skuteczności swojej szczepionki na podstawie własnych badań.
I wiecie, że tam nie jest napisane, że skuteczność wynosi 100%?
Mimo, że badania są prowadzone na zlecenia producenta (wątpliwy jest ich obiektywizm) to na etykiecie pojawiają się zadziwiające informacje np., że  u osób w wieku od 50-64 lat skuteczność ta wynosi 13,8%. Żart? Skąd! Informacja.
 
W kwestii ulotek mamy też "ciekawostkę". Na ulotkach tego samego produktu w Polsce nie są podawane wszystkie te informacje, które możemy znaleźć w innych krajach, np. w USA. Sprawdźcie sami  - polska ulotka szczepionki FLUARIX http://www.gsk.com.pl/produkty/Fluarix.html i amerykańska http://dailymed.nlm.nih.gov/dailymed/lookup.cfm?setid=61d4995d-92be-4678-74b9-79b3e12e5e30 W tej polskiej próżno np. szukać informacji o badaniach dotyczących skuteczności szczepionki.
Najwyraźniej ustawodawca nie wymaga ...
 
 
Myślą przewodnią tego i poprzedniego wpisu jest zdanie, na które natknęłam się niedawno: nigdy nie zażywaj leku, który ma więcej skutków ubocznych niż ty symptomów chorobowych. Poprzednio pisałam o popularnych lekach stosowanych przy grypie, dziś o szczepionkach. Za tydzień więc musi być o tym, co w takim razie robić, żeby uchronić się przed grypa. Już zapraszam :-)
 
 
Literatura:
1. Osterholm i inni (2012). Efficacy and effectiveness of influenza vaccines: a systematic review and meta-analysis. Lancet Infect Dis 12:36-44
2. Simonsen i inni (2007). Mortality benefits of influenza vaccination in elderly people: an ongoing controversy. Lancet Infect Dis 7:658-666
3. Goavert i inni (1994). The efficacy of influenza vaccination in elderly individuals. A randomized double-blind placebo-controlled trial. JAMA 272:1661-1665
 
 
 
Na fotografii Bałtyk zimą.
Do posłuchania Oleta Adams - Get here.
 
 
  
Powiązane posty:
Grypa - czym się (NIE) leczyć?
Jak dbam o odporność na infekcje

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz