wtorek, 10 grudnia 2013

Słodzik - najlepszy "przyjaciel" dietetyków

Mimo rosnącej świadomości prozdrowotnej w naszym kraju nadal jednak często spotykam się z niewiedzą, że tzw. słodziki szkodzą nam, a czasem nawet z fałszywym przekonaniem, że są zdrowe.
 
"Dlaczego pijesz Coca-colę light?" - "Bo nie zawiera cukru, a ja dbam o zdrowie". Sami wiele razy to słyszeliście, prawda? A może i nawet sami tak odpowiedzieliście ...
Co gorsza, gotowe produkty stosowane w przeróżnych odchudzających programach dietetycznych (zupy w proszku, tzw. nutridrinki, batony itp.), niejednokrotnie stosowane w leczeniu otyłości również przez lekarzy, jako substancje słodzące zawierają właśnie słodziki.
 
Dzisiaj więc będzie mowa o słodzikach. Przyda się nawet tym, dla których to nie nowość - będziecie mieli konkretne argumenty, gdy następnym razem w odpowiedzi na Wasze wybrzydzanie nad słodzikiem ktoś będzie się stukał w głowę ;-)
 
Słodzik - czyli co?
 
Mowa oczywiście o syntetycznych słodzikach, czyli otrzymywanych chemicznie substancjach mających słodki smak. Popularne syntetyczne słodziki to aspartam i sukraloza.
 
O ile aspartam kojarzy się nam dość jednoznacznie, o tyle sukraloza brzmi zwodniczo. Nazwa ta kojarzy się nam z sacharozą i zapewne dlatego mimowolnie nasuwa się odczucie, że jest bezpieczna. W dodatku w sloganach reklamowych tego produktu używa się stwierdzeń "wyprodukowana z cukru", czyli z czegoś co kojarzymy jako  niezdrowy wprawdzie, ale jednak naturalny produkt. I rzeczywiście sukraloza jest produkowana z sacharozy (nasz "cukier w cukierniczce"), co nie zmienia faktu, że jest syntetyczną substancją chemiczną. To zresztą nie jedyny przykład takiej małej "gry słów" wprowadzającej konsumenta w błąd. Inny przykład to fruktoza - cukier owocowy, więc (w domyśle) zapewne zdrowy, bo z owoców, a w rzeczywistości uzyskiwany z kukurydzy, w dodatku wysokoprzetworzony. W efekcie w syropie wysokofruktozowym niejednokrotnie stwierdza się przekroczone poziomy rtęci, a w fruktozie krystalicznej - arsenu i ołowiu. Innym przykładem manipulowania faktami są tabletki z "witaminą C z aceroli/dzikiej róży", które w rzeczywistości zawierają syntetyczny kwas askorbinowy i jedynie niewielki dodatek aceroli/dzikiej róży.
 
To, że aspartam i sukraloza nie są zdrową i w pełni bezpieczną alternatywą dla cukru jest już dość powszechnie i od długiego czasu wiadome. Tym bardziej zastanawia wszędobylskość tych substancji nawet w tzw. zdrowych produktach. Wprawdzie to, co powstaje przy spalaniu papierosa też zdrowe nie jest, a mimo to papierosy można kupić na przysłowiowym "każdym rogu". Jednak na opakowaniach papierosów mamy wyraźne i łatwe do zauważenia (dużymi literami i w widocznym miejscu) ostrzeżenie o ich szkodliwości. Takie samo powinno być na produktach "light", czyli słodzonych syntetycznymi słodzikami.
 
Dlaczego aż tak ostre stwierdzenie?
 
Oto argumenty.
 
W 2010 roku naukowcy  z niezależnego ośrodka badań nad rakiem (Cesare Maltoni Cancer Research Center) z Bolonii opublikowali wyniki badań, które już kolejny raz potwierdziły, że aspartam jest substancją rakotwórczą [1]. Badania te prowadzone były na szczurach. Szczurom podawano aspartam w ilości odpowiadającej 20 mg/kg masy ciała. Ilość ta jest dużo mniejsza niż określona przepisami dzienna dopuszczalna dawka bezpieczna dla człowieka. U zwierząt rozwijały się między innymi nowotwory układu limfatycznego, krwi, wątroby, płuc i prostaty.
Oczywiste jest, że ze względów etycznych tego typu badania prowadzone są na zwierzętach. Niestety fakt ten jest bardzo często wykorzystywany do umniejszania wartości takich badań - poddaje się pod wątpliwość wysuwanie wniosków na temat wpływu substancji na zdrowie człowieka, na podstawie wpływu na zdrowie zwierząt.
Niezwykle interesujący jest jednak fakt, że o ile wątpliwość taka pojawia się w przypadku substancji, których wykorzystanie i handel może przynieść korzyści finansowe, o tyle bardzo chętnie jako pewne w odniesieniu do człowieka przyjmuje się wyniki badań dotyczące rzekomej szkodliwości cholesterolu prowadzone na królikach. Przy czym wydaje się (przynajmniej mnie) dużo bardziej prawdopodobne, że substancja chemiczna szkodząca szczurom zaszkodzi też ludziom niż to, że istnieje jakikolwiek związek pomiędzy wpływem wysokich dawek cholesterolu w żywności na zdrowie wszystkożernego człowieka i zdrowie roślinożernego królika, który w naturze cholesterolu nie jada nigdy.
 
Inne badania naukowe z kolei pokazują, że syntetyczne słodziki stosowane przez kobiety w ciąży zwiększają ryzyko przedwczesnego porodu [2]. Te badania mają charakter badań kohortowych czyli obserwacyjnych, przeprowadzono je w Danii na ponad 59 tysiącach ciężarnych kobiet. Badania te pokazały, że codzienne stosowanie napojów zawierających sztuczne słodziki zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu aż o 78%. Wiele innych badań pokazuje, że tak samo jak zaleca się kobietom w ciąży unikanie alkoholu i dymu papierosowego, powinno się zalecać unikanie aspartamu, który zwiększa ryzyko uszkodzeń neurologicznych u płodu [3].
 
Badania pokazują również związek słodzików z powstawaniem guzów mózgu. Słodziki mogą także wywoływać takie objawy neurologiczne, jak ból głowy, nudności, utrata pamięci, depresja, rozdrażnienie, zaburzenia snu, zmęczenie czy nawet halucynacje [4].
 
Jakby tego było mało, syntetyczne słodziki sprzyjają otyłości i cukrzycy [5]. Brzmi jak kiepski żart, prawda? W końcu są stosowane jako zamiennik cukru w celu zapobiegania otyłości. Jak to możliwe?
Aspartam w 90% składa się z fenyloalaniny i kwasu asparaginowego. Obie te substancje znane są z tego, że stymulują gwałtowne uwalnianie do krwi dwóch ważnych hormonów - insuliny i leptyny. Zaburzenia poziomów tych hormonów, a w szczególności gwałtowne skoki ich poziomu w krwi, prowadzą do zaburzeń metabolizmu i rozchwiania ośrodków regulacji odczucia sytości i głodu  w mózgu. W efekcie sprzyjają one rozwojowi i pogorszeniu cukrzycy oraz przyrostowi wagi.
 
 
No cóż, to nie pierwszy raz, gdy groźna dla zdrowia substancja chemiczna jest dopuszczona do obrotu jako składnik żywności, więc informacje te właściwie nie dziwią, a decyzja należy do Was ...
 
 
Literatura:
[1]. Soffritti i inni (2010). Aspartame administered in feed, beginning prenatally through life span, induces cancers of the liver and lung in male Swiss mice. Am J Ind Med 53:1197-206.
[2]. Halldorsson i inni (2010). Intake of artificially sweetened soft drinks and risk of preterm delivery: a prospective cohort study in 59,334 Danish pregnant women. Am J Clin Nutr 92:626-33.
[3]. Humphries i inni (2008). Direct and indirect cellular effects of aspartame on the brain. European Journal of Clinical Nutrition 62:451-462.
[4]. Iyyaswamy, Rathinasamy (2012). Effect of chronic exposure to aspartame on oxidative stress in the brain of albino rats. J Biosci 37:679-688.
[5]. Tordoff, Alleva (990). Oral stimulation with aspartame increases hunger, Physiology & Behavior March 47:555-9.
 
 
 
Na fotografii ponownie przepiękny zimowy Bałtyk.
Do posłuchania Ivy - I'll be near you z filmu "Sezon na słówka".
 
 
 
 
Powiązane posty:
Syrop z agawy
Stewia
Kto jest kim w tej "słodkiej bajce"
 

8 komentarzy:

  1. Czytałaś Iza to http://wyborcza.pl/1,75476,15127200,Kontrowersyjny_sztuczny_slodzik___aspartam___jest.html
    Nie długo się okaże że banany, szynki zrobione z klocków LEGO też można zjeść, i wogóle nie będą szkodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż to tak, jak cholesterol jest przyczyną miażdżycy, olej rzepakowy nadaje się do smażenia, statyny to samo zdrowie, żywność modyfikowana genetycznie przewyższa swoimi wartościami tą niemodyfikowaną, a Roundup w odpornych na niego roślinach szkodzi tylko niemodyfikowanych chwastom, a nam nic a nic. Lista jest już długa :-(

      Usuń
  2. W pełni zgadzam się z treścią merytoryczną artykułu - nic dodać, nic ująć.. chociaż znalazłoby się pewnie jeszcze kilka argumentów przeciw.
    Zaznaczam, że dobry dietetyk nigdy nie zaleci pacjentowi stosowania słodzików, na pewno zabroni i podkreśli 3 razy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że DOBRY dietetyk nie zaleci :-) I tylko takich dietetyków, lekarzy i terapeutów życzę w Nowym Roku :-) Ale żeby nie być gołosłowną dla przykładu link ze składem napoju "dietetycznego" z serii Slim-fast http://www.slimdieta.com/index_files/Page2244.htm - napój czekoladowy, aspartam 24 mg w jednej szklance :-/
      Pozdrawiam serdecznie, Iza.

      Usuń
    2. Wiem, wiem.. Jestem dietetykiem (tym z powołania:)), walczę z podobnymi "cudownymi" specyfikami. Samo odchudzanie napojem czekoladowym jest pomyłką, nie zmienia nawyków. Nie wiem czy mogę wymieniać firmy.. ale co tam Naturhouse - kolejny koszmarek. Sprzedaż suplementów pod osłoną zdrowego żywienia.

      Usuń
    3. Czasem trzeba wymienić firmę :-)
      Jeśli chodzi o odchudzanie, moje "ulubione" firmy to te, które zrobiły krok dalej za dziwne napoje i batony odchudzające - ich produkty "przypominają żywność". Są w proszku, owszem, ale zdaniem producentów są idealnie "zrównoważone", pełne witamin i składników odżywczych. Podobnie jak wszystkie produkty instant są pełne też innych "różności", ale to już drobiazg :-(
      Stosowanie tego typu specyfików jest w moim odczuciu drogą donikąd. Przyczyną otyłości, w zdecydowanej większości przypadków jest nieprawidłowe odżywianie a stosowanie zupek w proszku, nawet najbardziej specjalnych i "zdrowych" nijak się ma do przywrócenia prawidłowych zwyczajów żywieniowych .Niestety jednak skłonność do pójścia na łatwiznę jest w nas tak silna, że wolimy wydawać pieniądze na zupy w proszku i cudowne tabletki zamiast wysilić się trochę i świadomie komponować nasze posiłki.

      Usuń