piątek, 14 marca 2014

Dysleksja - nieuleczalna?

Katastrofa. Utknęłam. Pomiędzy publikacją o embriogenezie marchewki a publikacją o organogenezie eukaliptusa. Niekoniecznie Wam to coś mówi, wiem :-) Niemniej jednak to przyczyna mojego opóźnienia w pisaniu tutaj :-( Mimo braku czasu postanowiłam jednak na chwilę oderwać się od marchewek i eukaliptusów, i w ramach relaksu napisać coś i tu :-)
 
Temat na dzisiejszy post pojawił się w mojej głowie po porannej rozmowie z moją koleżanką, mamą rówieśnicy mojej córki Zosi. Rozmawiałyśmy o szkole, o ułamkach, lekcjach przyrody, o konkursach historycznych i innych atrakcjach, które są codziennością naszych 4-klasistek. I o tym jak trudno to ogarnąć dziecku, które cierpi na dysleksję. No właśnie. Na pewno trudniej niż dziecku, które nie ma takiego problemu. Diagnozowanie tego problemu jest obecnie tak świetnie rozwinięte, że czasem mam wrażenie, że jak wiele innych problemów/schorzeń, wręcz się go "przediagnozowuje". Szkoda tylko, że za tym upajaniem się tym, że potrafimy nazwać problemem, ubrać go w "naukowe" słowa i zaklasyfikować dziecko jako chore, nie idzie rada jak problem usunąć. No bo przecież jest on nieusuwalny.
 
Naprawdę???
 
Zacznijmy od tego czym jest dysleksja.
Samo słowo pochodzi z języka greckiego i oznacza "kłopot ze słowami". Uważa się, że przyczyną dysleksji są drobne różnice w organizacji mózgu, które prowadzą do problemów w przetwarzaniu informacji związanych z kodami językowymi. Osoby cierpiące na dysleksję mają utrudnione uczenie się, ponieważ potrzebują więcej czasu na przetworzenie fonetycznych kodów języka na informację zrozumiałą dla ich mózgu. Problemom tym często towarzyszy gorsza pamięć krótkotrwała czy problemy z oceną, która strona jest prawa a która lewa. Problemy te skutkują trudnościami w czytaniu, pisaniu, literowaniu, wykonywaniu pewnych operacji matematycznych. Jednakże nie świadczą one o braku inteligencji u cierpiącej na dysleksję osoby. Wiele osób z dysleksją rozwija inne umiejętności, cechuje się ogromną kreatywnością lub ma doskonałe zdolności rozwiązywania problemów.
Uważa się, że obecnie ok. 10% ludzi cierpi na dysleksję z czego 4% dotyka ten problem w bardzo poważnym stopniu.
W przypadku dorosłych, którym łatwiej przejmować kontrolę nad  procesami myślowymi, stosuje się różnego rodzaju terapie psychologiczne i technik uczenia się, mające na celu pomóc im radzić sobie z tym problemem. W przypadku dzieci jest to jednak utrudnione.
 
Czy zauważyliście, że problemy typu dysleksja czy ADHD w ostatnich czasach przyjmują postać epidemii?
 
Kiedyś nie tylko, że były one rzadkością, ale wręcz nie słyszeliśmy o nich. Niektórzy uważają, że to dlatego, że dopiero od niedawna potrafimy je diagnozować, a wcześniej nikt się nie przejmował tym, że dziecko ma trudności z uczeniem się czy koncentracją. Uważano, że po prostu jest "leniwe" albo "niegrzeczne".
Ale czy na pewno to jest prawdziwa przyczyna obecnej epidemii?
Nie da się ukryć, że oprócz pojawienia się przeróżnych epidemii w ostatnich czasach wiele w naszym świecie zmieniło się. Co innego stało się zdrowe i niezdrowe, pojawiły się nowe substancje, pojawiły się nowe technologie, nowe sposoby hodowli zwierząt, nowe sposoby produkcji żywności.
 
Do czego zmierzam?
 
Oczywiście, że do jedzenia i do genialnej myśli Hipokratesa "niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem".
I dysleksja nie jest wyjątkiem od tej reguły.
 
Badania naukowe pokazują, że przyczyną dysleksji jest niedożywienie mózgu. A dokładniej niedobór jednego z kwasów tłuszczowych należących do kwasów omega-3, kwasu eikozapentaenowego (EPA). Specjalistą w tym temacie jest doktor Alex Richardson z Wielkiej Brytanii, której cała kariera naukowa skupia się na roli kwasów tłuszczowych w funkcjonowaniu naszego mózgu. Dr Richardson jest autorką wielu prac naukowych dotyczących tego problemu. Stworzyła organizację charytatywną Food and Behaviour Research, która zajmuje się edukacją w Wielkiej Brytanii dzieci i ich rodziców dotyczącą wpływu żywienia na zachowanie i problemy mentalne dzieci. Dr Richardson jest również autorką książki o wymownym tytule "They are what you feed them" - "One (dzieci) są tym, czym je karmisz".
 
Badania dr Richardson z zastosowaniem techniki high-tech MRI brain scanning (tzw. 3IP spektroskopia) pokazują, że mózg osób cierpiących na dysleksję charakteryzuje nieprawidłowy metabolizm tłuszczy (Richardson i inni 1997). A dokładniej, u osób tych jest trudność z konwersją krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych do długo łańcuchowych, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mózgu. Zdaniem dr Richardson zaburzenie to towarzyszy również ADHD, dyspraksji czy autyzmowi.
Stosunek dwóch kwasów tłuszczowych, wspomnianego EPA i kwasu arachidonowego (AA) należącego do kwasów omega-6, bogato występującego w tłuszczach roślinnych, jest kluczowym czynnikiem również w przypadku zaburzeń funkcjonowania układu nerwowego i wielu innych (Cyhlarowa i inni, 2007). Za prawidłowy uważa się stosunek EPA:AA - 1:2. A większość z nas zamiast takiego ma w swojej diecie EPA:AA - 1:20. Nie dziwią więc wyniki badań naukowych, pokazujące, że suplementacja kwasami omega-3, a dokładniej kwasem EPA, jest korzystna również dla zdrowia naszego mózgu i przynosi znacząco poprawę w przypadku dysleksji (Richardson i Ross 2000).
 
I dlatego niezmiennie, z niezliczonych powodów (ciągle nowych) i z głębokim przekonaniem popartym setkami publikacji naukowych jestem fanką EPA. I nie boję się do tego przyznać :-)
 
 
Literatura:
- Cyhlarowa i inni (2007)  Membrane fatty acids, reading and spelling in dyslexic and non-dyslexic adults. European Neuropsychopharmacology17:116-21.
- Richardson AJ, Cox IJ, Sargentoni J &  Puri BK. (1997) Abnormal cerebral phospholipid metabolism in dyslexia indicated by phosphorus-31 magnetic resonance spectroscopy. NMR in Biomedicine 10:309-14.
- Richardson i Ross (2000) Fatty acid metabolism in neurodevelopmental disorder: a new perspective on associations between attention-deficit/hyperactivity disorder, dyslexia, dyspraxia and the autistic spectrum. Prostaglandins Leukotrienes and Essential Fatty Acids 63:1-9.
 
 
Na fotografii jedna z wspomnianych przeze mnie na wstępie 4-klasistek, Zosia :-)
A do posłuchania piosenka z filmu, który niedawno obejrzałyśmy z Zosią z wielką przyjemnością, z filmu "Hobbit: pustkowie Smauga". I see fire - Ed Sheeran.
 

5 komentarzy:

  1. ulubiony kawałek mojej czwartoklasistki również ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Izo dziękuje za ciekawy post. Jak zwykle rozjaśnia nam wiedzę na nam trudne i aktualne problemy.
    Gorąco pozdrawiam i życzę chwili wytchnienia.Dołączam do FANKLUBU EPA.
    Stanisława

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że znalazłam Twój wpis, bo moja córka ma dysleksję i wszędzie szukam jakiegoś "lekarstwa". Specjalne spotkania z logopedą, mnóstwo czytania i ćwiczeń w domu (fajne są na portalu czytamliczepisze.pl, nie wiem, czy komuś się to przyda) - wszystko zaczyna przynosić rezultaty, ale nigdy nie pomyślałabym o tym, że tak ważne mogą być tłuszcze omega-3. Córka nie przepada za rybami, ale chyba pora zmienić dietę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linki do stron Dr. Richardson i nie tylko :-)
      http://www.futureoffood.ox.ac.uk/people/alex-richardson
      http://www.slideshare.net/TheAdlerSchool/the-importance-of-nutrition-for-mental-health-dr-alex-richardson
      http://www.fabresearch.org/viewItem.php

      A tu moje artykuły i wykład o tym dlaczego ostrożnie z rybami i o kwasach omega:
      http://naturopatia-sanatum.blogspot.com/2013/06/dlaczego-nie-mozemy-jesc-po-prostu.html
      http://www.naturopatia-sanatum.pl/omega.shtml
      http://www.naturopatia-sanatum.pl/epa_prezentacja.pdf

      Pozdrawiam,
      Iza

      Usuń