niedziela, 23 sierpnia 2015

Seria "Odpowiedzi" - EPA a DHA, ile, jak i dlaczego

Dzisiaj zgodnie z wcześniejszą obietnicą wyjaśnienie zawiłości dotyczących kwasów omega 3.
 
EPA, czyli kwas eikozapentaenowy i DHA, czyli kwas dokoheksaenowy to dwa kwasy omega 3, o których słyszymy najczęściej. Są one tzw. długołańcuchowymi kwasami tłuszczowymi i występują w tłustych rybach.
Wiemy, że oba pełnią bardzo ważne funkcje w naszym organizmie. Jednak traktowanie ich łącznie, jako jeden składnik i suplementowanie nimi w taki sam sposób jest nie tylko nieefektywne ale może być wręcz szkodliwe ze względu na ich inną dynamikę działania i wchłaniania.
W celu uniknięcia problemów i pełnego wykorzystania warto przyjrzeć się im bliżej i rozważnie dobierać preparaty do suplementacji.
 
Mimo, że oba te kwasy tłuszczowe mają ogromne znaczenie dla zdrowia, jednak rywalizują one z sobą w trakcie wchłaniania i przetwarzania w naszym organizmie. Z tego powodu dobroczynne działanie jednego z nich ma miejsce tylko wtedy, gdy jego zawartość w suplemencie znacząco przewyższa zawartość tego drugiego.
Kiedy suplement zawiera równe ilości EPA i DHA, i nasz organizm musi sam wybierać, który z nich wykorzystać, terapeutyczne efekty obu kwasów tłuszczowych mogą zostać całkowicie zniesione.
 
Ponadto, DHA ma tendencję do akumulowania się w organizmie kosztem EPA.
 
Gdy kończymy 5 lat poziom DHA w naszym organizmie stabilizuje się,  poziom EPA podlega dynamicznym zmianom w ciągu całego naszego życia.
DHA jest obecny w dużych ilościach w mózgu i siatkówce oka, odgrywa ważną rolę budulcową ale u osób dorosłych jego ilość w organizmie jest stabilna. Z kolei EPA jest nieustannie zużywany i wymaga ciągłego uzupełniania.
W suplementach na bazie oleju rybiego z reguły w 1000 mg oleju obecnych jest około 180 mg EPA i 120 mg DHA. Dawka EPA, która pozwala na stworzenie w organizmie unikatowych warunków sprzyjających zwalczaniu zarówno stanów zapalnych, jak i innych problemów zdrowotnych (np. depresji) wynosi 1-2 g. Żeby uzyskać taki poziom EPA stosując wspomniane preparaty bylibyśmy zmuszeni do zażywania codziennie około 22 kapsułek oleju rybiego narażając się przy tym na nadmiar DHA.
 
Badania naukowe wskazują, że zażywanie suplementów zawierających zarówno EPA, jak i DHA może blokować odpowiednie pobieranie EPA i nie tylko nie przynosi oczekiwanych korzyści prozdrowotnych ale może wręcz pogłębiać deficyt EPA i wpływać negatywnie na nasze zdrowie.
 
Negatywna zależność dotycząca wchłaniania EPA i DHA doskonale wyjaśnia te badania naukowe dotyczące oleju rybiego (zawierającego zarówno EPA, jak i DHA), które pokazały, że spożywanie go wcale nie przynosi korzyści dla zdrowia lub są one mierne.
 
Standardowe oleje rybie zawierające EPA i DHA mogą być przydatne jako kompensacja braku ryb w diecie zapewniając regularną dostawę obu kwasów omega-3, jednak nie są efektywne jako wsparcie terapii skierowanej na konkretne problemy zdrowotne.
 
Dlatego suplementację kwasami omega-3 należy rozpocząć od uzupełnienia niedoboru EPA.
 
Dopiero po przywróceniu prawidłowego poziomu EPA można włączyć suplementy zawierające zarówno EPA, jak i DHA w odpowiednim stosunku (3:1). 
W sytuacji, gdy cierpimy na schorzenia powstające w wyniku utajonych przewlekłych stanów zapalnych, (wspominałam o tym w poście http://naturopatia-sanatum.blogspot.se/2015/04/seria-odpowiedzi-czy-cierpie-na.html ) lub po prostu na stany zapalne suplementacja czystym EPA jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż suplementacja preparatami zawierające oba te kwasy tłuszczowe, nawet przez dłuższy czas. Jest tak ponieważ przy aktywnym stanie zapalnym toczącym się w naszym organizmie zapotrzebowanie na EPA drastycznie rośnie.
 
 
W następnym poście z serii "Odpowiedzi" postaram się również zgodnie z obietnicą wyjaśnić kwestie roślinnych omega 3.
 
 
Na fotografii wspomnienie z wakacji - niezwykła rzeźba z piasku przedstawiająca tancerkę - International Sand Sculpture Festival 2015, Faro, Portugalia.
Do posłuchania utwór z ścieżki dźwiękowej filmu "Gwiazd naszych wina" - Bogusiu, dzięki za przypomnienie go.
 
 

sobota, 22 sierpnia 2015

Książka " Cholesterol - naukowe kłamstwo"

Taka krótka notka ze zdjęciem w odpowiedzi na przewijające się nie tylko tu Wasze pytania i komentarze dotyczące tego, że tłumaczem książki Uffe Ravnskova jest Jerzy Zięba.

Już wcześniej pisałam o tym w jednej z odpowiedzi na Wasze komentarze. Pozwólcie więc, że wkleję własne słowa:
... Wiem też, że, jak w wielu przypadkach, i w badaniach naukowych "diabeł tkwi w szczegółach". Doskonale pokazuje to książka Uffe Ravnskova "Cholesterol - naukowe kłamstwo", której mam przyjemność być tłumaczem. Uffe wspaniale opisuje jak można manipulować samymi wynikami badan naukowych, a także projektując badania. Książkę przetłumaczyłam we współpracy z p. Zięba, sprawując merytoryczną pieczę nad tłumaczeniem. Dla Uffe mój udział był warunkiem zgody na tłumaczenie, chodziło o to, by zrobiła to osoba z doświadczeniem zawodowym. Bo nawet samo tłumaczenie tekstu naukowego laikowi może przysporzyć problemów i być przyczyną przekłamań..."

Powyższy fragment mojego komentarza pochodzi z postu o oleju lnianym http://naturopatia-sanatum.blogspot.se/2013/06/olej-lniany.html?showComment=1437140919113#c5511166348615766151

Książka została wydana w języku polskim przez wydawnictwo WGP, po raz pierwszy w 2009 roku.

Na zdjęciu strona tytułowa książki ... a przynajmniej egzemplarza, który posiadam. Jeśli wiecie, że obecnie na stronie tytułowe brakuje mojego nazwiska, napiszcie proszę do mnie.