sobota, 19 sierpnia 2017

Cholesterol - ważny, czy nieważny?

Kochani, dzisiejszy wpis jest nieco przewrotny :) 
Przez ostatnie miesiące udostępniałam Wam moje artykuły z 12-stoczęściowej serii "Ciało - cudowny mechanizm", które ukazywały się co miesiąc w miesięczniku Moda na Zdrowie w 2014 roku. Znajdziecie je w zakładkach z tytułami na górze strony.
Dzisiaj dzielę się z Wami artykułem, który napisałam dla tego miesięcznika i który NIE został opublikowany :)
Uznałam, że to całkiem dobry powód, żeby go jednak opublikować ;)
 
A tak serio to wróciłam do tego swojego tekstu, bo widzę z rozmów z Wami, że choć temat niby "nie pierwszej świeżości", dotyczy czegoś co wiadomo, o czym już wielokrotnie pisano i mówiono to jednak nadal istnieje duża potrzeba tłumaczenia, wyjaśniania i systematyzowania tej problematyki.
 
Tak więc zapraszam dziś do artykułu o cholesterolu - naszym wielkim przyjacielu. Tak, to nie żart i nie ironia. Przyjaciel. Nie dość, że bez niego nie da się żyć, to jeszcze wiele mówi nam o stanie naszego organizmu. Zachęcam do przeczytania artykułu do końca, bo wbrew wrażeniu, jakie można mieć po przeczytaniu początku, wyników profilu lipidowego nie należy ignorować. 
                                   
 
Dlaczego warto spożywać produkty bogate w cholesterol i nasycone kwasy tłuszczowe?

Poprawiają naszą odporność, wzmacniają układ nerwowy, zapewniają zdrowie płuc, wspomagają wątrobę, zapewniają mocne kości i prawidłową gospodarkę hormonalną, zmniejszają ryzyko zachorowania na choroby serca.
Brzmi dziwnie? Jednak żadne z tych stwierdzeń nie jest żartem.

Nasycone kwasy tłuszczowe odgrywają znaczącą rolę w funkcjonowaniu układu odpornościowego. Niedobór tych kwasów skutkuje nieefektywnością białych krwinek w rozpoznawaniu, a co za tym idzie w zwalczaniu patogennych bakterii, wirusów i grzybów w naszym organizmie.

Nasz centralny system nerwowy zbudowany jest głównie z cholesterolu i tłuszczu. Większość kwasów tłuszczowych obecnych w mózgu to nasycone kwasy tłuszczowe. Nasycone kwasy tłuszczowe odgrywają rolę w przekazywaniu informacji przez komórki nerwowe, a cholesterol w procesach zapamiętywania. Ich niedobór uniemożliwia optymalne funkcjonowanie układu nerwowego.

Powierzchnię pęcherzyków płucnych od strony mającej kontakt z powietrzem pokrywa surfaktant, który w 100% składa się z nasyconych kwasów tłuszczowych. W razie niedoboru nasyconych kwasów tłuszczowych, nasz organizm wykorzystuje do produkcji surfaktantu nienasycone kwasy tłuszczowe. Jednak surfaktant o zmienionym składzie sprzyja zaburzeniom oddychania.

Nasycone kwasy tłuszczowe chronią wątrobę przed uszkodzeniami w wyniku spożywania przez nas alkoholu czy niektórych leków (np. powszechnie stosowanych i dostępnych również bez recepty niesteroidowych środków przeciwzapalnych).

Nasycone kwasy tłuszczowe są również niezbędne do prawidłowego wbudowywania wapnia w nasze kości. Z kolei cholesterol jest prekursorem wszystkich hormonów steroidowych i witaminy D3. W celu zapewniania zdrowych kości nasycone kwasy tłuszczowe powinny stanowić przynamniej 50% wszystkich kwasów tłuszczowych w naszej diecie.

Zwiększenie ilości nasyconych kwasów tłuszczowych w diecie powoduje obniżenie poziomu lipoproteiny A w krwi. Poziom tej substancji wykazuje związek ryzykiem zachorowania na choroby serca.

Zwłaszcza ostatnie stwierdzenie zapewne u wielu osób wywoła osłupienie. Jak to?!
 
Tłuszcze nasycone i cholesterol mają być zdrowe? Przecież zgodnie z powszechnym i intensywnie nam przypominanym przez lekarzy, firmy farmaceutyczne i firmy produkujące oleje roślinne przekonaniem tłuszcze nasycone i cholesterol to miażdżyca i zawały serca. Zgodnie z tym, co mówi tzw. koncepcja „dieta-serce”, nazywana też „hipotezą lipidową”, choroba wieńcowa serca jest powodowana miażdżycorodną dietą, skutkującą wysokim poziomem cholesterolu w krwi. Przez dietę miażdżycorodną rozumie się dietę bogatą w cholesterol i tłuszcze nasycone obecne głównie w produktach zwierzęcych i ubogą w oleje roślinne oraz warzywa i owoce, a poziom cholesterolu w krwi ma być wskaźnikiem ryzyka zachorowania na chorobę wieńcową. W związku z tym znaczące ograniczenie lub wyeliminowanie z diety tłuszczy nasyconych i cholesterolu ma spowodować obniżenie poziomu cholesterolu w krwi i tym samym zmniejszyć ryzyko zachorowania na tą groźną dla życia chorobę. Jeśli mimo restrykcyjnej diety poziom cholesterolu w krwi jest nadal „zbyt wysoki” zaleca się dodatkowo leki obniżające poziom cholesterolu.

Pierwsze co powinno nas zastanowić to to, jak to możliwe, że u wielu osób, które całkowicie wyeliminowały cholesterol ze swojej diety, jego poziom w krwi jest nadal wysoki.
 
Fizjologia człowieka z powodzeniem wyjaśnia to zjawisko. Podaje ona, że duża ilość cholesterolu w pożywieniu skutkuje zahamowaniem jego produkcji przez naszą wątrobę. Zaś ewentualny nadmiar spożytego cholesterolu jest wydalany z żółcią. Jednak cholesterol w diecie ma niewielki, jeśli w ogóle, wpływ na poziom cholesterolu we krwi ponieważ jeśli nie dostarczamy cholesterolu w pożywieniu, produkuje go nasza wątroba. Ponadto, cholesterol produkowany jest przez wątrobę z glukozy

Wspomniana „hipoteza lipidowa” znajduje swój początek w analizie ówcześnie dostępnych badań, przeprowadzonej przez doktora Ancel’a Keys’a z Uniwersytetu w Minnesocie.
W 1958 roku opublikował on wykres, który pokazywał zadziwiająco silną zależność poziomu cholesterolu w krwi od ilości tłuszczu w diecie. Niestety tworząc swoją teorię dr Keys „zapomniał” dodać, że tak silna zależność cechowała wyniki badań pochodzących jedynie z 7 krajów, podczas gdy cała jego analiza obejmowała 22 kraje. Dr Keys po prostu wykluczył z analizy te grupy populacji, które nie pasowały do jego teorii. Co gorsza, w jego artykule, w którym sformułował swoją teorię, nie sposób znaleźć odnośników do omawianych przez niego badań, na podstawie których ją stworzył.
 
Pierwszym naukowcem, który zakwestionował teorię Keys’a był amerykański profesor biochemii Raymond Reiser. Zauważył on, że w wielu opisywanych przez Keys’a badaniach nie używano okrzykniętego niezwykle groźnym tłuszczu nasyconego z masła i smalcu, ale oleju roślinnego nasyconego przez uwodornienie, proces, w którym powstają tłuszcze trans, wywołujące stany zapalne i w efekcie tego powodujące wzrost poziomu cholesterolu.
 
W późniejszym czasie wielokrotnie kwestionowano zasadność „hipotezy lipidowej”, a wyniki wielu badań wręcz jej zaprzeczały. Jednak oparta na wątpliwej jakości poszlakach teoria doktora Keys’a okazała się być tak niezwykle „przekonująca” i wygodna, że funkcjonuje do dzisiejszego dnia. Nie zaszkodził jej artykuł Gary’ego Taubes’a, amerykańskiego dziennikarza naukowego, laureata wielu międzynarodowych nagród za artykuły poświęcone wyjawianiu błędów i słabych stron badań naukowych. Przeanalizował on tysiące raportów rządowych i sądowych, przestudiował literaturę i odbył wiele rozmów z naukowcami, a następnie w szacownym czasopiśmie Science opublikował artykuł demaskujący „hipotezę lipidową” jako naukowo nieuzasadnioną.
Nie pomógł również raport naukowców ze Szkoły Medycznej w Harwardzie, którzy przeanalizowali badania dotyczące cholesterolu i nie znaleźli żadnej zależności pomiędzy spożywaniem produktów go zawierających, a chorobami serca (opis tego raportu ukazał się również w polskiej prasie).
Uffe Ravnskov, lekarz ze Szwecji, opublikował książkę, która jest metaanalizą badań dotyczących cholesterolu (polski tytuł „Cholesterol – naukowe kłamstwo”), a wcześniej opublikował ponad 40 artykułów w cenionych na świecie czasopismach naukowych i medycznych, w których krytykuje powszechny pogląd, że to cholesterol wywołuje choroby serca.
Ewentualne powody tak dużego „zaufania” do „hipotezy lipidowej” pozostawię do rozważenia czytelnikowi.

Wbrew powszechnym poglądom cholesterol nie jest ani chorobą, ani przyczyną chorób.
 
Natomiast wzrost jego poziomu w krwi wskazuje na zwiększone zapotrzebowanie na niego naszego organizmu w związku z uszkodzeniami komórek i koniecznością ich naprawy. Przyczyną uszkodzeń są stany zapalne pojawiające się w naszym organizmie np. w efekcie diety bogatej w substancje prozapalne. Należą do nich: 
  •  cukry proste – glukoza i fruktoza, również ta obecna w owocach, 
  • oleje roślinne bogate w kwas omega-6, kwas arachidonowy (AA),
  • podgrzewane płynne oleje roślinne – przyspieszenie i zintensyfikowanie przez wysoką temperaturę utleniania nienasyconych kwasów tłuszczowych skutkuje powstawaniem ogromnych ilości niekorzystnych, jeśli występują w nadmiarze, wolnych rodników,
  • utwardzone oleje roślinne - są bogate w tłuszcze trans.
 
Przyczyną stanów zapalnych jest również nieprawidłowy stosunek kwasów omega-6 do omega-3 w diecie. Powinien on wynosić 2:1, a u większości osób stosujących zachodnią „zdrową” dietę wynosi 20:1.
Ryzyko stanów zapalnych zwiększają również inne czynniki stresowe, od stresu chemicznego poczynając (np. palenie papierosów) i na stresie psychicznym kończąc, jak również niedobory pewnych witamin.
Już od ponad 30 lat wiadomo, że również miażdżyca jest chorobą zapalną, powodowaną przez stany zapalne w ścianie i śródbłonku tętnic. Farmakologiczne obniżanie poziomu cholesterolu w krwi uniemożliwia procesy naprawcze wszędzie tam, gdzie są one potrzebne.
Nasza profilaktyka chorób, w tym chorób serca i układu krążenia, powinna więc skupiać się na zmniejszaniu ryzyka i leczeniu stanów zapalnych, a nie na obniżaniu cholesterolu.
 
 
Jak już wspomniałam sam cholesterol nie jest przyczyną chorób, ale jego poziom jest informacją o tym, co dzieje się w naszym organizmie.
 
 
Przy czym znaczenie ma nie tyle ogólny poziom cholesterolu, ale stosunek HDL do LDL.
HDL został potocznie nazwany dobrym cholesterolem, a LDL złym cholesterolem jednak zarówno HDL, jak i LDL nie są cholesterolem, a kompleksem cholesterolu z białkiem. Substancje o fizycznych właściwościach tłuszczy (a cholesterol do nich należy mimo, że z chemicznego punktu widzenia jest alkoholem) są nierozpuszczalne w wodzie. Stąd mogą one być transportowane w organizmie jedynie w postaci kompleksów z białkami, które są łatwo rozpuszczalne w wodzie. Skrót HDL pochodzi od angielskiego high-density lipoprotein (lipoproteina wysokiej gęstości), a LDL – low-density lipoprotein (lipoproteina niskiej gęstości). Cholesterol jest jeden, nie istnieje dobry i zły cholesterol. Ta potoczna nazwa związana jest z odmiennymi funkcjami pełnionymi przez kompleksy białek z cholesterolem.
HDL nazywany jest dobrym ponieważ jest odpowiedzialny za usuwanie cholesterolu z tkanek, również z ścian tętnic i jego transport do wątroby. Natomiast LDL transportuje cholesterol z wątroby do innych tkanek, w tym do ścian tętnic, jeśli jest taka potrzeba. Z tego powodu w związku z obowiązującą „hipotezą lipidową” LDL nazywany jest złym cholesterolem. Stosunek HDL do LDL nie jest czynnikiem ryzyka chorób serca, wskazuje jednak na to jak organizm radzi sobie z usuwaniem stanów zapalnych, które odgrywają kluczową rolę również w chorobach serca.
Nie dajmy się zwieść poglądom, że im bardziej uda nam się obniżyć poziom cholesterolu we krwi tym lepiej. Obniżając cholesterol farmakologicznie narażamy się na postępującą degenerację naszego organizmu. Pozostawmy naszemu organizmowi decyzję o tym, ile potrzebuje w danym momencie cholesterolu. Zadbajmy jednak o to, by nasz organizm wzmocnić, dostarczyć mu potrzebnych substancji odżywczych oraz by niewłaściwą dietą i niewłaściwym trybem życia nie wywoływać w nim stanów zapalnych.
 
Literatura:

 - Keys A i inni (1958). Lessons from serum cholesterol studies in Japan, Hawaii and Los Angeles. Ann Intern Med 48:83-94
- Ravnskov U (2009). Cholesterol –naukowe kłamstwo. Wydawnictwo WGP, Warszawa
- Sheng R i inni (2012). Cholesterol modulates cell signaling and protein networking by specifically interacting with PDZ domain-containing scaffold proteins. Nat Commun 4:1249-1269
- Singh-Manoux A i inni (2008). Low HDL cholesterol is a risk factor for deficit and decline in memory in midlife: the Whitehall II study. Arterioscler Thromb Vasc Biol 28:1556-1562
- Taubes G (2001). The soft science of dietary fat. Science 291:2536-2545
 
 
Zdjęcie dziś też przewrotne - mnie samej :) Żebyście mieli aktualne ;) Ale utworu do posłuchania w wykonaniu mnie samej Wam oszczędzę :). Do posłuchania Ane Brun, norweska wokalistka o absolutnie zjawiskowym głosie i wrażliwości, w piosence również norweskiej "kultowej", swego czasu, grupy a-ha - Hunting high and low. Czy ktoś jeszcze pamięta ten zespół? :) Słuchając tego wykonania, tego utworu z nostalgią wspominam przemiły czas z moimi polskimi przyjaciółmi w Szwecji, Justyną i Radkiem, którzy również uwielbiają Ane i a-ha. Tęsknię za Wami!
 
Szwecja, pierwszy kraj który odrzucił dogmaty dotyczące tłuszczu
Cholesterol 
Czy cierpię na niedobór kwasów omega-3

1 komentarz:

  1. Dobry wpis, tylko za bardzo ogólny. Bardzo proszę o rozszerzenie tematu HDL , LDL i ich stosunku, oraz jak podwyższać jeden a obniżać drugi.

    OdpowiedzUsuń