piątek, 24 stycznia 2020

Styczniowa depresja - czy istnieje?

Bieżący tydzień rozpoczął się pod znakiem "blue Monday" - "depresyjny poniedziałek", "smutny poniedziałek. Przy tej okazji bombardowano nas tą informacją, niejednokrotnie wykorzystując ją do reklamy czegoś, tłumaczono dlaczego akurat ten poniedziałek jest dla nas taki trudny, że kredyty świąteczne, że pogoda itp. aż w końcu pojawiały się również informacje, że psycholog, który sobie wyliczył, że to ten właśnie poniedziałek jest w roku najgorszy działał na rzecz biura podróży i wchodziło o to, by wzrosła sprzedaż wycieczek do ciepłych krajów. 

No cóż. Teoria, że to akurat ten poniedziałek jest taki specjalny w skali roku rzeczywiście wydaje się być naciągana ale prawdą jest, że styczeń może być jednym z tych gorszych miesięcy w roku. Główną przyczyną jest przedłużająca się kiepska pogoda i brak słońca. W moim odczuciu to, co nam w tym roku oferuje zima jest znacznie trudniejsze niż ciężkie mrozy i śniegi - mamy wilgotne przejmujące zimno, dla mnie znacznie gorsze niż mróz -15 stopni i jest ciemno, ciemno, ciemno nie tylko z powodu braku słońca, ale też z powodu braku jakby nie było rozjaśniającego otaczający nas świat śniegu. To zaburza nasze rytmy dobowe i zwiększa poziom melatoniny, sprawiając, że jesteśmy nadmiernie senni i zmęczeni. Taka pogoda wpływa również na nasz styl życia. Mniej wychodzimy na zewnątrz, bo zimno, bo szybko robi się ciemno, bo dymy z kominów. Z tego powodu rzadziej obcujemy z przyrodą, jesteśmy mniej aktywni, rzadziej spotykamy się z ludźmi, czujemy się bardziej osamotnieni. To wszystko sprawia, że jesteśmy generalnie zmęczeni i możemy mieć gorszy nastrój.

Tak więc zanim dojdziesz do wniosku, że Twoje życie jest do niczego, że praca nie taka, że dzieci nie takie, że coś złego się dzieje w Twoim związku, że z Tobą jest coś nie tak, zatrzymaj się na chwilę, pomyśl, że może to "tylko zwyczajna styczniowa depresja" i podejmij działania, które pomogą Ci poradzić sobie z nią. To ważne żeby podjąć takie działania, by te zrozumiałe w sumie objawy nie przekształciły się w chorobę.

Przy okazji tego tematu natknęłam się na na prace Mary Brickman, która od lat zajmuje sie behawioralnymi aspektami zdrowia, jest certyfikowanym terapeutą pracującym z problemem utraty: zdrowia, drugiej osoby, problemem żałoby,a także innymi problemami związanymi ze stresem. Oto, co radzi.


Po pierwsze, im wcześniej, tym lepiej.

Nie czekaj aż poczujesz się naprawdę źle. Miej świadomość, ze możesz czuć się źle i zapobiegaj.

Po drugie, światło.

Mieszkając kilka lat w północnej Szwecji na własnej skórze przekonałam się jak światło, jego niedobór lub nadmiar, może niekorzystnie wpłynąć na organizm. Wtedy bardziej doskwierał mi nadmiar światła latem, słońce wysoko na niebie o północy. Teraz zdecydowanie nasze ciemności zimy bez śniegu są dla mnie dotkliwe. Z całym swoim uwielbieniem dla światła bocznego, lekko przygaszonego obecnie z przyjemnością przebywam w dobrze oświetlonych pomieszczeniach z żarówkami emitującymi światło o tym samym spektrum, co dzienne. Tak więc światło, słońce - znajdź je jeśli możesz. Wystawiaj się na nie kiedy możesz. Moje koleżanki Szwedki zawsze bez względu na to co akurat robiły wychodziły na zewnątrz w tych godzinach, kiedy w polarny dzień jest choć odrobinę słońca, a nawet tak planowały pracę, by mów właśnie wtedy zrobić sobie przerwę. Jeśli masz problem z łapaniem słońca w ciąg dnia zaopatrz się w specjalną lampę.

Po drugie, jedzenie.

Jeśli jesteś osobą, dla której odcięcie od cukru jest wyzwaniem to właśnie w tym okresie najprawdopodobniej ponownie wpadniesz w swój cukrowy nałóg. To jeszcze dodatkowo pogorszy Twój nastrój. Spróbuj nadać jedzeniu pozytywny wymiar, spotykaj się z przyjaciółmi żeby coś wspólnie zjeść, gromadź domowników przy stole zamiast zjadać coś gdzieś w przelocie, celebruj jedzenie. I zadbaj o wzbogacenie diety odpowiednimi preparatami z witaminami i innymi substancjami odżywczymi.

Po trzecie, hobby.

Dziwnym trafem właśnie teraz moje druty i włóczki ukryte na ileś miesięcy głęboko w szafie wzywają mnie, żeby się nimi ponownie zająć :) W czasie kiedy nie wychodzisz, bo paskudna pogoda itp zajmij się czymś przyjemnym. To naprawdę dobry czas na nowe hobby albo powrót do tego dawnego :)

I na koniec coś jeszcze - rozmowa. 

Może być z terapeutą jeśli czujesz się naprawdę źle. Ale może być również z partnerem, dzieckiem, przyjaciółką czy na grupie dyskusyjnej. Dziel się z innymi tym, co czujesz, co myślisz. Zdziwisz się jak to może pomóc :)

Tak więc nie daj sie styczniowi. Mimo wszystko słońce jest już coraz wyżej a dzień jest coraz dłuższy. Wkrótce przyjdzie wiosna :)


Na zdjęciu wspomnienie lata - łódka gdzieś u wybrzeży Chalkidiki. Do posłuchania relaksujący Andrzej Smolik i Kasia Kurzawska.




sobota, 11 stycznia 2020

Podsumowanie roku 2019 w nauce dotyczącej zdrowia

Podobnie jak w zeszłym roku tym razem również pozwolę sobie na podsumowanie tego, co nauka wniosła znaczącego do naszej wiedzy o zdrowiu.

Bo nauka jest ważna :) I bo lepiej jest wiedzieć i rozumieć niż wierzyć i nie rozumieć :)

Zwykle w nauce, w tym tej, a może w szczególności, w tej dotyczącej medycyny i zdrowia, jest tak, że rozwiązanie jednego problemu, przezwyciężenie jednej trudności, odpowiedź na jedno pytanie przynosi z sobą całą listę kolejnych. I prawdę mówiąc niepokojące byłoby gdyby działo się inaczej :)

Z pomocą w znalezieniu kompleksowych informacji o tym, co poruszyło w ubiegłym roku  świat medyczny tym razem przyszedł mi portal MedicalNewsToday. Wśród "odkryć", "kroków milowych" zaprezentowanych w ich podsumowaniu pojawiły się zarówno takie, które mnie osobiście wydają się być oczywiste, są mi znane ale jak to zwykle bywa wymagały "kropki nad i", "jednoznacznego podsumowania" lub "niepodważalnego dowodu", jak i  takie, które naprawdę mnie zaskoczyły.

Czego więc dowiedzieliśmy się z medycznych badań naukowych w 2019? Generalnie królowało serce i odżywianie.


Lek - przyjaciel, czy wróg?

To, że leki są przydatne, a nawet niezbędne i ratujące życie, wiemy. Wiemy również, że działając leczniczo na jeden problem mogą wywoływać inny problem - skutki uboczne. Badania pokazały jednak coś więcej. Okazało się, że niektóre leki stosowane przy nadciśnieniu i miażdżycy mogą wręcz wywołać chorobę, którą mają leczyć i której mają zapobiegać.
Badania prowadzone na 60 tysiącach osób pokazały, że nifedipina, stosowana przy leczeniu nadciśnienia, składnik np. popularnego u nas leku Cordafen, znacząco zwiększa ryzyko nagłego ataku serca. 

Inne badania pokazały z kolei, że cholinotyki, leki rozluźniające mięśnie, stosowane np. przy astmie oskrzelowej, leczeniu refluksu czy jako leki przeciwwymiotne powodują demencję
W badaniach, w których wzięło udział 300 tysięcy osób stwierdzono, że ryzyko rozwoju demencji rośnie aż o 50% u osób stosujących takie leki. 

Alarmujące informacje dotyczą również suplementów diety, a raczej powinnam napisać "suplementów diety". W dobie internetu, zakupowego szaleństwa, niezwykłej łatwości kupowania wszystkiego wszędzie, zaawansowanych technik sprzedaży, a wręcz manipulacji klientem coraz częściej mówi się, że suplementami diety nazywane są środki i substancje, które niewiele mają wspólnego z nazwą. Jednym z przykładów takich środków sławnych w ubiegłym roku jest produkt występujący na rynku pod różnymi nazwami: Mistrzowski Roztwór Mineralny (Master Mineral Solution), Cudowny Suplement Mineralny (Miracle Mineral Supplement), Protokół Dwutlenku chloru (Chlorine Dioxide Protocol), czy Roztwór Oczyszczający Wodę (Water Purification Solution). Środek ten był sprzedawany jako panaceum na wszystko poczynając od raka, przez HIV do grypy.Jak się okazało zawierał on 28% chloryn sodu i był niczym innym jak przemysłowym wybielaczem. 


Serce a ciśnienie krwi

W ubiegłym roku w badaniach dużo uwagi poświecono zdrowiu serca. Wśród znaczących informacji są te dotyczące ciśnienia krwi. Do tej pory kluczowe w diagnozowaniu chorób serca i przewidywaniu postępu choroby wydawało się ciśnieni skurczowe. Okazuje się, że równie ważne są obie wartości ciśnienia - skurczowego i rozkurczowego. Zarówno zbyt wysokie skurczowe ciśnienie krwi, jak i zbyt wysokie rozkurczowe ciśnienie sprzyjają rozwojowi chorób serca.

Ponadto, okazało się, że wysokie ciśnienie krwi nie oznacza tego samego dla każdej osoby. Ogólne wytyczne dotyczące właściwego ciśnienia wydają się nie mieć racji bytu. Obniżanie ciśnienia krwi nie powinno odbywać według tzw. norma a raczej dopasowując postępowanie do stanu pacjenta, jego schorzeń i innych czynników. Badania na dużych grupach osób pokazały, że chorzy leczeni na nadciśnienie, z bardzo niskim ciśnieniem częściej umierali niż osoby z wyższym ciśnieniem.


Serce a dieta

Kolejna grupa badań w ubiegłym roku skupiała się na roli diety w kontekście zdrowia serca. Okazało się między innymi, że jeśli odżywiamy się niskowęglowodanowo i wysokotłuszczowo  i "grzeszymy", stosujemy jeden dzień przerwy od takiego odżywiania ,"cheat day", to narażamy się ogromne szkody dla zdrowia.
Wiele badań do tej pory pokazało już, że mówiąc kolokwialnie to węglowodany nas szybciej zabiją niż tłuszcz. Jednak jeśli stosujemy dietę ketogenną, czy inną niskowęglowodanową i od czasu do czasu jemy produkty wysokowęglowodanowe, o wysokim indeksie glikemicznym, skok glukozy w naszej krwi pojawiający się po spożyciu takich produktów jest wyjątkowo groźny. Groźniejszy nawet niż stały wysoki poziom glukozy. Badania pokazują, że na takie "od czasu do czasu" skoki glukozy w krwi szczególnie narażone są ściany naczyń krwionośnych i działają one wybitnie uszkadzająco.


Uwaga dieta!

Generalnie problemy dotyczące odżywiania szeroko gościły w badaniach w 2019. Stwierdzono np., że popularne wśród sportowców drinki proteinowe stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia. Produkty bogate w aminokwasy zawierają groźnie wysokie ilości tzw. niezbędnych aminokwasów (leucyna, walina i izoleucyna). Badania pokazują, że zbyt wysokie poziomy tych aminokwasów zaburzają równowagę serotoniny w naszym mózgu. Serotonina ogrywa rolę w regulacji nastroju a także bierze udział w wielu procesach metabolicznych. Zbyt wysokie poziomy niezbędnych aminokwasów prowadzą między innymi do otyłości i generalnie skrócenia życia

Wiele uwagi poświecono również błonnikowi i jego roli w spowalnianiu wchłaniania cukrów. Generalnie żywność przetworzona, rozgotowana, półpłynna na nie a świeże warzywa na tak.

Badania pokazały również jak ważne jest to, by jeść wolno. Jeśli jemy zbyt szybko nasz żołądek nie zdąży poinformować mózgu, że już jesteśmy najedzeni. Zbyt szybkie jedzenie sprzyja więc przejadaniu się i wszystkiemu temu, co jest jego skutkiem, w tym otyłości. 


Tak więc  nauka w 2019 dała odpowiedź na wiele pytań ale również te, które postawiła są niezwykle ważne i z niecierpliwością będziemy czekać na odpowiedź na nie w 2020. 

Moje hasło na 2020 to owocnego roku! :)

Na foto - moje miejskie zachody słońca :)
Do posłuchania odkrycie mojej Córki z 2019, jedno z wielu ... :) 







piątek, 18 października 2019

Homocysteina a witamina B2

Metionina to jeden z tzw. aminokwasów egzogennych, czyli niezbędnych do życia a niemożliwych do syntezy przez nasz organizm. Jest jednym z najważniejszych składników naszego organizmu ze względu na swoje funkcje. Sama bierze czynny udział we wszystkich procesach metabolicznych w naszym organizmie. Bierze również udział w procesie metylacji - odpowiedzialnym za regulację np. naszych procesów rozwojowych. Dzięki metioninie możliwa jest produkcja w naszym organizmie glutationu - niezwykle ważnej substancji odpowiedzialnej za procesy detoksykacji.
 
Dlaczego piszę o metioninie?
 
Bo homocysteina powstaje w wyniku przemian metioniny, które mają miejsce podczas spełniania przez metioninę jej funkcji. Nasz organizm nie jest w stanie wprawdzie syntetyzować metioniny ale może ją na nowo odzyskiwać poprzez tzw. remetylację homocysteiny. Jeśli ten proces zachodzi prawidłowo to w naszym organizmie panuje równowaga co do poziomu metioniny. Jeśli proces remetylacji homocysteiny szwankuje ma to konsekwencje dla naszego zdrowia - z jednej strony mamy zaburzenie poziomu tak ważnego aminokwasu, jakim jest metionina, a z drugiej sam nadmiar homocysteiny działa chorobotwórczo.  
 
Dla przypomnienia co nam złego robi homocysteina: zwiększa ryzyko chorób układu kardiowaskularnego (miażdżyca, zawał, udar), przyczynia się do chorób neurologicznych, neurodegeneracyjnych, zaburzenia płodności, chorób zapalnych, osteoporozy. Generalnie szkodzi.
 
 
Do remetylacji homocysteiny potrzebna jest witamina B12 i folian . Czyli  niedobór tych witamin zaburza metabolizm homocysteiny do metioniny. Przyczynia się więc do niedoboru metioniny oraz do nadmiaru homocysteiny.
 
Ale to nie wszystko. Przy wystarczającej ilości metioniny homocysteina wchodzi w inne przemiany, które prowadzą do zmniejszenia jej poziomu w krwi - a mianowicie zostaje przekształcona do cysteiny.
 
W tym procesie bierze udział witamina B6. Tak więc do również niedobór wit. B6 przyczynia się do zbyt wysokiego poziomu homocysteiny.
 
A gdzie tu witamina B2.
 
Otóż wszędzie :) Mimo, że sama wit. B2 nie jest zaangażowana bezpośrednio w metabolizm homocysteiny to jest niezbędna do przemian wit. B6, B12 i folianu oraz wielu innych witamin.
 
Okazuje się, że niedobór wit. B2 jest jednym z najpowszechniejszych jakie dotykają ludzi z krajów wysoko-rozwiniętych. Wit. B2 w dużych ilościach występuje w mleku i mięsie, produktach, których spożycie z różnych powodów jest ograniczane przez wiele osób. Dodatkowo niedoborowi wit. B2 sprzyjają długotrwałe infekcje, choroby wątroby i picie alkoholu. Wśród objawów niedoboru wit. B2 mamy suche śluzówki, wypadanie włosów, stany zapalne skóry, pękanie kącików ust, zapalenie języka, rozwój zaćmy, migreny, zbyt niski poziom hemoglobiny. A także zbyt wysoki poziom homocysteiny. Niedobór wit. B2 skutkuje również upośledzeniem produkcji glutationu, a tym samym upośledzeniem detoksykacji organizmu,. A wszystko to, te szerokie działanie i skutki niedoboru to właśnie efekt kluczowej roli wit. B2 w metabolizmie innych witamin, w tym tych biorących udział w metabolizmie homocysteiny.
 
Suplementacja wit. B2 jest szczególnie ważna u osób z polimorfizmem genu MTHFR typu 677TT. MTHFR to enzym biorący udział w metabolizmie folianu. U osób z polimorfizmem genu MTHFR absolutnie konieczna jest suplementacja folianu, a nie kwasu foliowego. Generalnie z wielu powodów suplementacja kwasu foliowego nie jest dobrym pomysłem również u osób nie mających problemu z enzymem MTHFR, ale to już inna sprawa i już o tym pisałam. Ponieważ wit. B2 działa jako kofaktor dla enzymu MTHFR (kofaktor czyli związek potrzebny enzymowi do spełniania jego funkcji), deficyt wit. B2 u osób, u których ten enzym działa gorzej jeszcze dodatkowo pogarsza efektywność enzymu MTHFR i jeszcze bardziej przyczynia się do nadmiaru homocysteiny.
 
Wit. B2 jest też ważna dla osób chorujących na niedoczynność tarczycy - mają one zarówno za wysokie poziomy homocysteiny, jak i za niskie poziomy glutationu - zapewnienie takim osobom odpowiedniej dostawy wit. B2 poprawia metabolizowanie (usuwanie) homocysteiny i produkcję glutationu.
 
I na koniec jeszcze kilka słów o formie powyżej wspomnianych witamin.
 
Mimo, że już wielokrotnie o tym pisała i wszędzie mnóstwo na ten temat informacji ciągle łapię się za głowę patrząc na to co zażywają trafiający do mnie pacjenci.
 
Otóż wybieramy preparaty z:
  • Folianem, nie z kwasem foliowym - najlepszy folian to tzw. Quadrefolic, czyli [6S]-5-metylotetrahydrofolian, forma gotowa do użycia przez organizm, metylowana, najnowszej generacji, działa niezależnie od ewentualnych dysfunkcji enzymów. Zgodnie z polskimi przepisami ta witamina w składzie suplementu musi być wpisana jako kwas foliowy, jednak w opisie szukajcie informacji, ze jest to wspomniany powyżej folian, ten dokładnie folian.
  • Metylokobalaminą (wit. B12), nie  cyjanokobalaminą - ta druga to forma nieaktywna. Część osób cierpi na dysfunkcje enzymów metylującyh wit. B12. I ten problem jest znacznie rzadziej diagnozowany niż w przypadku polimorfizmu MTHFR ponieważ w metabolizmie wit. B12 bierze udział wiele enzymów i trudno stwierdzić, który nie działa prawidłowo.
  • Pirydoksalo-5-fosforanem (wit. B6), inaczej P5P, nie pirydoksynę - ta druga to forma nieaktywna.
  • 5-fosforanem sodowym ryboflawiny (wit. B2), nie ryboflawinę - jak wyżej, ta druga to forma nieaktywna.
Nie muszę chyba dodawać, że w większości suplementów mamy nieaktywne formy tych witamin. Są zwyczajnie tańsze. Tak więc jak zawsze zachęcam - czytajcie etykiety :)
 
 
Literatura:
- Thakur i inni (2017). Riboflavin and health: A review of recent human research. Critical Reviews in Food Science and Nutrition, VOL. 57, NO. 17, 36503660


Na zdjęciach nasza piękna złota jesień. Do posłuchania Dotan - Home.








czwartek, 27 czerwca 2019

Chroń się przed słońcem od wewnątrz

Moi drodzy, temat palący, dosłownie i w przenośni :) Lato to okazja, żeby cieszyć się słońcem, spędzać dużo czasu na wolnym powietrzu, delektować się przyrodą, a przy tym nieco podwyższyć poziom witaminy D w krwi. Jednak lato to również ryzyko oparzeń słonecznych, fotostarzenie się skóry i wszystko co z tym związane. O tym czego i dlaczego unikać w kosmetykach chroniących przed oparzeniami słonecznymi pisałam już kiedyś tu: Dlaczego to, co ma chronić przed rakiem, może go wręcz wywołać.
Z środków chroniących przed oparzeniami sama najbardziej lubię cień :D
Jednak jeśli na cień nie możemy liczyć warto nie tylko zaopatrzyć się w kosmetyki nie zawierające toksycznych substancji, ale również warto zabezpieczyć się od środka - po to, by zmniejszać ryzyko oparzeń i uszkodzeń skóry, jak również, by intensyfikować procesy naprawcze zachodzące w skórze.
 
Poniżej śpieszę z informacją w jaki sposób.
 
 
ANTYOKSYDANTY
 
W naszej skórze funkcjonuje szereg mechanizmów chroniących przed nadmierną ilością wolnych rodników, powstających w niej pod wpływem promieniowania UV. Co za tym idzie, skóra wystawiana na promieniowanie zużywa dużą ilość różnych antyoksydantów dostarczanych do naszego organizmu. Z tego powodu w okresie letnim, kiedy jesteśmy wystawieni na zwiększone natężenie promieniowania UV, powinniśmy te antyoksydanty uzupełniać.
Niektóre antyoksydanty są magazynowane i metabolizowane zwłaszcza w skórze właśnie. Należą do nich np. karotenoidy. Inne, jak np. selen, są składnikami enzymów biorących udział w tym metabolizmie. Z racji istnienia różnych mechanizmów obronnych w skórze oraz zróżnicowanej roli różnych substancji w ochronie skóry warto suplementację chroniącą skórę prowadzić kompleksowo, nie ograniczać się do jednej substancji ponieważ najefektywniej działają one razem.
 
Karotenoidy
Karotenoidy,  w tym beta-karoten, likopen czy  luteina odgrywają ważną role w łagodzeniu uszkadzającego tkanki stresu oksydacyjnego. Badania pokazują, że beta-karoten skutecznie chroni przed uszkodzeniami wielu genów wywoływanych promieniowaniem UVA. Beta-karoten działa na różne sposoby. Jednym z nich jest stymulacja produkcji melaniny odpowiedzialnej za naszą opaleniznę, a pochłaniającej promieniowanie UV i tym samym naturalnie chroniącej przed fotouszkodzeniami skóry. Stwierdzono, że beta-karoten wykazuje działanie ochronne przed czerniakiem skóry. Również w przypadku luteiny stwierdzono działanie hamujące rozwój komórek czerniaka. Luteina chroni także składniki skóry odpowiedzialne za zachowanie jej elastyczności. Szczególnie skutecznym antyoksydantem wśród karotenoidów i wśród antyoksydantów w ogóle jest astaksantyna, nazywana królową antyoksydantów. Charakteryzuje się najwyższą wartością ORAC (ang. oxygen radical absorbance capacity - zdolność przeciwutleniacza do dezaktywacji wolnych rodników), dzięki czemu oferuje niezrównaną ochronę przed wolnymi rodnikami. Zdolność astaksantyny do zwalczania wolnych rodników jest 6 000 razy wyższa niż witaminy C, 800 razy wyższa niż konenzymu Q10 i 550 razy wyższa niż witaminy E. Astaksantyna zmniejsza ryzyko oparzeń słonecznych, spowalnia starzenie się skóry i ma generalnie korzystny wpływ na zdrowie skóry.
 

Polifenole i flawonoidy
Badania pokazują, że polifenole i flawonoidy hamują wytwarzanie w skórze wolnych rodników i skutecznie chronią przed karcenogenezą indukowaną promieniowaniem UV (rakotwórcze działanie UV). Antyoksydanty te są obecne w dużych ilościach w zielonej i czarnej herbacie, kawie, skórce cytrusów, czerwonym winie, czy ziarnach kakaowca. Chronią przed mutacjami powodowanymi przez wolne rodniki i innymi uszkodzeniami komórek skóry.
 

Witamina C
Witamina C jest ważnym składnikiem enzymów chroniących przed niekorzystnym działaniem wolnych rodników. Promieniowanie UV powoduje spadek ilości tych enzymów a witamina C hamuje ten efekt. Wykazuje synergistyczne działanie z innymi antyoksydantami wspomnianymi powyżej.
 
Witamina E
Witamina E oprócz ochronnego działania na samo DNA, zabezpieczającego je przed mutacjami powodowanymi promieniowaniem UV, chroni również inne antyoksydanty przed fotouszkodzeniami.
 
Selen
Selen jest składnikiem enzymów chroniących komórki skóry przed uszkodzeniami pod wpływem promieniowania UVB. Współdziała z karotenoidami.,
 
 
WITAMINY B
 
Uważa się, że niektóre witaminy B są kluczowym elementem mechanizmu chroniącego przed czerniakiem. W szczególności ważną rolę odgrywa tu ryboflawina (wit. B2) i aktywny folian (wit. B9). Witaminy B pod wpływem promieniowania UV ulegają degradacji, chroni je przed tym wit. C.
 

 
 

KWASY TŁUSZCZOWE


 
Kwasy tłuszczowe omega-3 również przychodzą nam z pomocy w przypadku fotouszkodzeń skóry. Każde uszkodzenie, w tym to powodowane przez promieniowanie UV, wywołuje stan zapalny. Ze względu na swoją kluczową rolę w "gaszeniu" stanów zapalnych kwasy omega-3 sprzyjają szybciej naprawie powstałych uszkodzeń. Generalnie dla naszego zdrowia niezwykle istotny jest stosunek kwasów omega-3 do omega-6. Ma to znaczenie również w przypadku uszkodzeń skóry. Kwasy omega-6 łatwo ulegają utlenianiu a ich nadmierna ilość w organizmie jest czynnikiem ryzyka uszkodzeń DNA prowadzących do nowotworów,  w tym raka skóry. Kwasy omega-3 obecne są w dużych ilościach w oleju rybim. Nie bez znaczenia, jeśli chodzi o ochronę skóry przez fotouszkodzeniami, jest również oliwa z oliwek. Zawiera dobroczynny kwas oleinowy (należący do omega-9), a także jest bogata w antyoksydanty,.
 
 
Co więc, w związku z powyższym, zażywam latem? :)
 
Preparaty firmy Igennus:
  • Pharmepa Restore - skoncentrowana dawka czystego EPA (omega-3) z witaminą E
  • Multiwitamina z minerałami - zawiera między innymi witaminy B, w tym aktywny folian, selen, beta-karoten i wit. E
  • Astaksantyna Astapure - nieocenione źródło astaksantyny i innych karotenoidow
  • Ester-C 1400mg - najlepiej przyswajalna i łagodna dla żołądka wit. C.
Do tego jak zawsze kawa, zielona herbata a w letnie wieczory czerwone wino :)
 
A tak przy okazji, o tym, że latem również dobrze jest suplementować się witaminą D3 i dlaczego wiecie, prawda? :) Jeśli nie, zapraszam do przeczytania mojego artykułu na ten temat tu: Czy latem konieczna jest suplementacja witaminy D3? Ja stosuję Witaminę D3 2000IU od Igennus cały rok.
 
 
Na fotografiach próbka tego jak prezentował się nasz piękny Bałtyk z początkiem tego lata :)
Do posłuchania: Ten Seconds i Ane Brun z Norwegii.
 
 
 
 

piątek, 31 maja 2019

Kwasy omega-3 - przegląd najnowszych faktów, część 1

Drodzy czytelnicy, zgodnie z obietnicą zamieszczam poniżej moje tłumaczenie materiału przygotowanego i opublikowanego przez Dr Ninę Bailey: https://igennus.com/blogs/practitioner-blog/omega-3s-a-review-of-the-recent-evidence-part-1
 
Dr Bailey jest ekspertem w tematyce kwasów tłuszczowych produkowanych przez organizmy morskie oraz ich roli dla naszego zdrowia i zastosowania we wspieraniu terapii schorzeń. Dr Bailey uzyskała swój tytuł doktora na Uniwersytecie w Cambridge (Wielka Brytania) w zakresie żywienia klinicznego. Jest naukowcem, autorką wielu publikacji naukowych i propagujących naukę, pracuje również jako konsultant w kilku stacjach radiowych SKY.FM i telewizji BBC. Ponadto, co bardzo ważne, jest praktykiem - prowadzi swoją własną poradnię. Ponieważ bardzo cenię wiedzę i rzetelność Dr Bailey pozwoliłam sobie tym razem na "gotowca", korzystając w pełni z przygotowanego przez nią tekstu w języku angielskim (link powyżej).
 
 
***************************
 
Niewiele substancji odżywczych jak do tej pory zostało przebadanych tak intensywnie i dogłębnie jak kwasy tłuszczowe omega-3. Badania naukowe pokazują wyraźną zależność pomiędzy niedoborem kwasów omega-3 a zwiększonym ryzykiem chorób przewlekłych. Szczególne znaczenie dla naszego zdrowia mają długołańcuchowe kwasy omega-3 - eikozapentaenowy (EPA) i dokoheksaenowy (DHA). Są one nie tylko niezbędne do normalnego wzrostu i rozwoju, ale również odgrywają zasadniczą rolę we wspieraniu funkcji układu immunologicznego, utrzymywaniu w zdrowiu układu kardiowaskularnego, a także w regulacji procesów związanych ze stanami zapalnymi [1, 2].
 
Obecnie uważa się, że przewlekłe stany zapalne przyczyniają się do chorób układu kardiowaskularnego oraz odgrywają kluczową rolę w wielu innych schorzeniach, np. cukrzycy typu 2, chorobach wątroby czy demencji. W 2018 roku opublikowano wyniki wielu badań pokazujących rolę kwasów omega-3 w regulacji naszego nastroju, zachowaniu funkcji poznawczych mózgu, zdrowia w ciąży i wielu innych. Obecnie wiadomo już także, że efekt suplementacji EPA i DHA w dużym stopniu jest zależny zarówno od stosowanej dawki, jak i od wyjściowego poziomu tych kwasów tłuszczowych w organizmie.
 
Najintensywniej  badana jest zależność pomiędzy poziomem EPA i DHA w organizmie a chorobami kardiowaskularnymi.
 
Powszechnie wiadomo, że kwasy omega-3 bez wątpienia mają korzystny wpływ na nasze zdrowie i zmniejszają ryzyko wielu chorób. Jednak w przypadku chorób układu kardiowaskularnego wpływ odżywiania i składników diety budzi od lat wiele kontrowersji i jest źródłem deazorientacji zarówno chorych, jak i osób pragnących zapobiegać tym chorobom.
W 2018 roku ukazało się wiele artykułów przeglądowych (meta-analizy) sugerujących brak wpływu lub negatywny efekt suplementacji kwasami omega-3 u osób z chorobami układu kardiowaskularnego. Spowodowało to jeszcze większe zamieszanie wokół tego tematu i jeszcze bardziej zaciemniło obraz [3, 4].
 
Wszystko rozbija się o pewne kluczowe szczegóły. A mianowicie: "Prawidłowo zaprojektowane badania naukowe powinny obejmować pacjentów z wysokim ryzykiem śmierci w wyniku chorób serca oraz  równocześnie z bardzo niskim wyjściowym poziomem kwasów omega-3 (indeks omega-3 poniżej 4%). W efekcie suplementacji, będącej przedmiotem takich badań, indeks omega-3 powinien u tych osób wzrosnąć powyżej 8%." [5]
 
O co w tym chodzi i dlaczego tak?
 
Podobnie jak w przypadku innych badań z zakresu wpływu odżywiania na nasze zdrowie, dopiero szczegółowe zagłębienie się w opis projektu badawczego pokazuje, że należy wyciągnąć z jego wyników wnioski zupełnie inne niż wydaje się to na pierwszy rzut oka.
Dzieje się tak ponieważ wyniki badań ściśle uzależnione są od zastosowanych w nich metod i doboru osób, biorących udziału w badaniach. Nieprawidłowo dobrana grupa testowa, nieprawidłowa dawka, niewystarczająca analiza parametrów organizmu przed i po badaniach sprawiają, że otrzymujemy fałszywe wyniki, nie pokrywające się z faktycznym wpływem danej substancji na organizm.

Dla przykładu - w wielu badaniach dotyczących chorób układu kardiowaskularnego stosuje się zbyt niskie dawki kwasów omega-3, formy kwasów omega-3 cechujących się niską wchłanialnością, nie określa się indeksu omega-3 pacjentów przed rozpoczęciem badań, nie określa się stanu zdrowia pacjentów i ich poziomu ryzyka zachorowania na choroby, których dotyczą badania. W wielu przypadkach te błędy i niedoskonałości są ujawniane później przez ekspertów i krytykowane [5, 6] ale mimo to wyniki takich badań są ciągle przy różnych okazjach przytaczane jako dowód na negatywny lub żaden wpływ suplementacji kwasami omega-3 na ryzyko zachorowania na choroby układu kardiowaskularnego.

Niestety brak korygowania tych błędów, tworzenie kolejnych projektów badawczych obarczonych nimi będzie się stale przyczyniać do maskowania i ukrywania przed opinią publiczną korzyści jakie można odnieść stosując suplementy z kwasami omega-3. Utrudnia to profilaktykę chorób i zwyczajnie szkodzi chorującym pacjentom.

Jednak na szczęście wiele nowych projektów badawczych pokazuje również, że ponad wszelką wątpliwość kwasy omega-3 w znaczącym stopniu chronią przez ryzykiem śmierci z powodu chorób układu kardiowaskularnego [7]. W projektach tych uwzględniono odpowiednie warunki i zastosowano rzetelne, wiarygodne metody oceny. Dzięki temu ich wyniki są jasne i przejrzyste.
 
Badania te wyraźnie pokazują, że skuteczność suplementacji kwasami omega-3 powinna być zawsze odnoszona do wyjściowego indeksu omega-3 pacjentów. Tylko takie podejście daje obiektywne informacje, co do skuteczności stosowania kwasów omega-3 u osób obarczonych ryzykiem chorób układu kardiowaskularnego i osób chorujących na nie [6].
 
 
Suplement to nie lek
 
Bez wątpienia wiadomo już, że odpowiedni indeks omega-3 i stosunek kwasów omega-3 do omega-6, a w szczególności EPA do AA działają ochronnie na nasze zdrowie i zmniejszają ryzyko wielu chorób. Nadal jednak potrzebujemy badań obserwacyjnych, które "udowodnią" (mimo, że wiemy to już biorąc pod uwagę fizjologię naszego organizmu i patofizjologię schorzeń), że zwiększenie poziomu kwasów omega-3 w naszym organizmie i suplementacja odpowiednio wysokimi dawkami kwasów omega-3 może być pomocna nie tylko w  zapobieganiu chorób, ale również ich leczeniu.
 
Najbardziej efektywnymi badaniami nadal pozostają badania RCT (Randomized Controlled Trials). Cechują się najbardziej restrykcyjnymi zasadami i posiadają tzw. "złote standardy" oceny skuteczności zastosowanego traktowania. Celem badań RCT jest stwierdzenie czy różnice wyników uzyskane pomiędzy grupą kontrolną i grupą testową są efektem wyłącznie zastosowanego traktowania/substancji. W przypadku badań dotyczących leków stosuje się dwie grupy badawcze - grupę, której podawany jest lek i grupę, której podawane jest placebo. Na podstawie porównania wyników z obu grup określa się skuteczność leku. W przypadku substancji odżywczych i suplementów skuteczność ich stosowania jest znacznie trudniejsza do określenia niż skuteczność leku ponieważ wysoce prawdopdobnym jest, że członkowie obu grup, grupy z placebo i grupy z testowaną substancją, mieli wcześniej do czynienia z testowaną substancją, a także, że w trakcie badań obie grupy będą miały kontakt z badanym czynnikiem w swojej normalnej diecie.

Tak więc w przypadku badań dotyczących suplementów prawdziwa grupa placebo, w której w ogóle nie ma  spożycia badanego czynnika, jak jest to w przypadku badan nad lekami, jest bardzo mało prawdopodobna. Z tego powodu kiedy analizowany jest wpływ suplementacji kwasami omega-3 na zdrowie nie jest możliwe pełne określenie ewentualnych efektów tej suplementacji, ponieważ grupa osób, którym podaje się placebo spożywa kwasy omega-3 w normalnym pożywieniu.

Wiele informacji daje natomiast wykonanie badania poziomu kwasów omega-3 w krwi członków obu grup przed rozpoczęciem badań i po ich zakończeniu. Tylko takie podejście umożliwia odpowiednie dobranie osób do grup badawczych tak, by wyjściowy poziom kwasów omega-3 w ich krwi był podobny (odpowiednio niski) oraz pozwala stwierdzić, że zastosowana w badaniach dawka kwasów omega-3 jest wystarczająco wysoka, by podnieść poziom kwasów omega-3 w krwi badanych do takiego, który pozwoli ustalić, czy zastosowane traktowanie wpłynęło w jakiś sposób na zdrowie badanych, czy nie.
Brak takiego podejścia metodycznego sprawi, że ewentualne pozytywne rezultaty suplementacji zostaną zaciemnione przez wyniki tych pacjentów, u których poziom wyjściowy był drastycznie niski, lub dla których zastosowana dawka była zbyt niska, by uzyskali odpowiedni wysoki poziom po badaniu i by ich organizm mógł z tego powodu odnieść korzyści.
 
Z prawidłowo, jak przedstawiono to powyżej, przeprowadzonych badań nad kwasami omega-3 wiadomo obecnie, że odpowiednio wysoki poziom kwasów omega-3 w krwi, a co za tym idzie efekt terapeutyczny, jesteśmy w stanie uzyskać dopiero jeśli zastosujemy skoncentrowany olej zawierający kwasy omega-3 w postaci re-estryfikowanych trójglicerydów w dawce ok. 20-25 mg na kg masy ciała [7, 8].
 
 
Programy badawcze, w których stosuje się niskie dawki prowadzą do błędnych wniosków o braku korzyści z suplementacji kwasami omega-3.
 
W najbardziej szkodliwym dla sprawy przeglądowym artykule dotyczący kwasów omega-3, który ukazał się w literaturze naukowej w ubiegłym roku, porównano wyniki badań z 79 programów badawczych, w których wzięło udział ponad 112 tysięcy osób. Autorzy tego artykułu przeglądowego stwierdzili na ich podstawie, że suplementacja kwasami omega-3 ma niewielki wpływ, lub w ogóle go nie ma jeśli chodzi o choroby układu krążenia, śmierć z powodu chorób serca i chorób układu krążenia, wylew i zawał serca [1]. Jedynie 40 z przytoczonych programów badawczych dotyczyła stricte roli suplementacji w chorobach układu kardiowaskularnego. W 23 zastosowana dawka była zbyt niska, by mogła wywołać jakikolwiek efekt. W 17 z tych 23 użyto dawki niższej niż 1 g dziennie, a na dodatek zastosowano formę etylowaną kwasów omega-3, która charakteryzuje się niższą biodostępnością niż forma re-estryfikowanego trójglicerydu. I to właśnie forma etylowana jest nadal powszechnie stosowana w tego typu badaniach [9].
 
Wiele badań pokazuje wyraźnie, że dawka 1 g dziennie, powszechnie stosowana zarówno w badaniach, jak i zalecana przez lekarzy i terapeutów, jest zdecydowanie zbyt niska, by mogła przynieść korzyści terapeutyczne osobom z ryzykiem chorób układu kardiowaskularnego. Dawka taka jest niewystarczająca, by podnieść indeks omega-3 do pożądanej wartości 8-10%. Badania pokazują, że przy takiej dawce suplementacyjnej (1 g dziennie) kwasów omega-3 w postaci etylowanej u osób z wyjściowym indeksem omega-3 ok. 3,6% następuje wzrost indeksu do jedynie 5,4%, a 16% badanych uzyskuje poziom nie wyższy niż 4,8%, co jest zdecydowanie za mało. Badania pokazują, że dopiero poziomy powyżej 5% mają jakikolwiek pozytywny efekt na zdrowie u osób obciążonych ryzykiem chorób układu kardiowaskularnego [10]. Ważne jest również to, że na indeks omega-3 wpływa wiele czynników takich, jak palenie papierosów, płeć, masa ciała, aktywność fizyczna i geny. Czynniki te i ich wpływ są niezwykle rzadko uwzględniane w tego typu programach badawczych.
 
 
Podczas gdy tak duże wątpliwości i kontrowersje pojawiały się w ubiegłym roku w literaturze naukowej w kontekście roli kwasów omega-3 dla osób borykających się z problemami układu kardiowaskularnego, ukazało się też wiele artykułów naukowych pokazujących korzystny wpływ suplementacji kwasami omega-3 w innych aspektach zdrowia, w szczególności odnośnie ciąży, zdrowia wątroby i regulacji nastroju.
O tym w kolejnej części, już wkrótce  :)

Literatura:
[1] Calder PC. Mechanisms of action of (n-3) fatty acids. J Nutr. 2012 Mar;142(3):592S-599S.
[2] Calder PC. Very long-chain n-3 fatty acids and human health: fact, fiction and the future. Proc Nutr Soc. 2018 Feb;77(1):52-72.
[3] Abdelhamid AS, Brown TJ, Brainard JS, Biswas P, Thorpe GC, Moore HJ, Deane KH, AlAbdulghafoor FK, Summerbell CD, Worthington HV, Song F, Hooper L. Omega-3 fatty acids for the primary and secondary prevention of cardiovascular disease. Cochrane Database Syst Rev. 2018 Jul 18;7:CD003177.
[4] Aung T, Halsey J, Kromhout D, et al. Associations of omega-3 fatty acid supplement use with cardiovascular disease risks. Meta-analysis of 10 trials involving 77,917 individuals. JAMA Cardiology. 2018;3(3):225-234.
[5] Maki KC. Long-Chain Omega-3 Fatty Acid Bioavailability: Implications for Understanding the Effects of Supplementation on Heart Disease Risk. J Nutr. 2018 Nov 1;148(11):1701-1703.
[6] Tribulova N, Szeiffova Bacova B, Egan Benova T, Knezl V, Barancik M, Slezak J. Omega-3 Index and Anti-Arrhythmic Potential of Omega-3 PUFAs. Nutrients. 2017 Oct 30;9(11). pii: E1191. doi: 10.3390/nu9111191. Review.
[7] Dyerberg J, Madsen P, Møller JM, Aardestrup I, Schmidt EB. Bioavailability of marine n-3 fatty acid formulations. Prostaglandins Leukot Essent Fatty Acids. 2010 Sep;83(3):137-41.
[8] Flock, M. R., A. C. Skulas-Ray, et al. (2013). “Determinants of erythrocyte omega-3 fatty acid content in response to fish oil supplementation: a dose-response randomized controlled trial.” J Am Heart Assoc 2(6): e000513.
[9] Maki KC, Dicklin MR. Strategies to improve bioavailability of omega-3 fatty acids from ethyl ester concentrates. Curr Opin Clin Nutr Metab Care. 2018 Dec 12.
[10] Rupp H, Wagner D, Rupp T, Schulte LM, Maisch B.Risk stratification by the “EPA+DHA level” and the “EPA/AA ratio” focus on anti-inflammatory and antiarrhythmogenic effects of long-chain omega-3 fatty acids. Herz. 2004 Nov;29(7):673-85. Review.
.


Do posłuchania - U2 - There Is A Light.





 

piątek, 22 lutego 2019

Reumatoidalne zapalenie stawów - dlaczego organizm atakuje własne komórki?

Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) jest jedną z najpowszechniejszych chorób autoimmunologicznych. Wiąże się z uszkodzeniem tzw. błony maziowej stawów, która wydziela maź stawową chroniącą chrząstki stawowe i zmniejszającą tarcie w stawie. RZS jest efektem ataku układu immunologicznego na błonę maziową stawów. Obecnie wiadomo również, że zapalny charakter RZS znajduje swoje odzwierciedlenie w całym organizmie i nie dotyczy wyłącznie samych stawów. Np. RZS dwukrotnie zwiększa ryzyko chorób serca.
 
Leki stosowane w RZS w jakimś stopniu pomagają zwalczać ból i częściowo zmniejszają inne objawy towarzyszące chorobie, jednak nie są w stanie usunąć problemu, który leży u podstaw choroby - nieprawidłowego zachowania się komórek układu odpornościowego. Do tej pory przyczyna, która sprawia, że układ odpornościowy zachowuje się w taki sposób pozostawała dla naukowców tajemnicą.
 
W tym miesiącu naukowcy z Standford University School of Medicine pod kierunkiem profesor Corneli Weyand opublikowali w czasopiśmie Nature Immunology wyniki badań naukowych, które pokazały jaki mechanizm  może być przyczyną takiego nieprawidłowego zachowania układu odpornościowego.
 
Najogólniej rzecz ujmując okazuje się, że u osób cierpiących na RZS i inne autoimmunologiczne choroby zapalne niektóre komórki nie są w stanie prawidłowo wykorzystywać glukozy do produkcji energii. Chodzi tu o tzw. pomocnicze limfocyty T, które zamiast produkować z glukozy cząsteczki ATP będące nośnikiem energii wykorzystują ją do  produkcji białek, kwasów nukleinowych i składników błon komórkowych, a w efekcie do produkcji nowych limfocytów T, które będąc w nadmiernej ilości atakują błonę maziowa stawów. Równocześnie limfocyty T cierpią na niedobór energii, co przyczynia się do ich nieprawidłowego funkcjonowania.
 
Naukowcy badali w jaki sposób przywrócić prawidłową reakcję limfocytów T na glukozę i odblokować te składniki szlaku metabolicznego w tych komórkach, które wydają się być zablokowane. Udało się im znaleźć taką substancją i została ona przetestowana z sukcesem na myszach.
 
Jednak nie z powodu badań nad lekiem mającym rozwiązać problem limfocytów T z produkcją energii z glukozy piszę dzisiaj. Te najnowsze, bardzo postępowe i cenne wyniki badań doskonale komponują się z faktami, o których mówi się coraz częściej i których ja sama doświadczam zarówno w moim organizmie, jak i moich podopiecznych. Mam tu na myśli doskonałe efekty stosowania diety bogatotłuszczowej, niskobiałkowej i niskowęglowodanowej (dieta ketogenna) w radzeniu sobie ze stanami zapalnymi, w tym RZS. Potencjalnych mechanizmów rzucających światło na ten korzystny wpływ diety ketogennej jest co najmniej kilka. Wspomniane najnowsze badania to dodatkowa "cegiełka" do tej układanki. Skoro limfocyty T u osób z chorobami autoimmunologicznymi mają problem z wykorzystaniem glukozy jako źródła energii dlaczego by nie dostarczyć im innego źródła energii - tłuszczu... Co ja sama, jako "właścicielka" choroby autoimmunologicznej czynię :) Z wieloma innymi korzyściami :)
 
Literatura:
 
Na fotografii uroki zimy na Północy (Umea, Szwecja). Do posłuchania: Dance to Another Tune, grupy First Aid Kit. 
 
 
 

niedziela, 30 grudnia 2018

Co przyniosła nam nauka w 2018 roku

Koniec roku to zawsze okazja do podsumowań i przeglądu tego, co przyniósł ten rok. I ja postanowiłam podzielić się z Wami swego rodzaju podsumowaniem - dotyczącym tego, co w mijającym roku nowego, ciekawego, intrygującego przyniosła nauka w tematyce zdrowia.
Bo nauka jest ważna :)
Ostatnio czytam bardzo ciekawą książkę Roberta Sapolsky'ego pt. "Dlaczego zebry nie mają wrzodów - Psychofizjologia stresu". Autor we wstępie do książki wspaniale to ujął. Pozwolę sobie zacytować jego słowa:
"...Nauka dostarcza nam najbardziej wyszukanych, stymulujących zagadek, jakie oferuje życie. Wrzuca najbardziej prowokujące idee na arenę debaty moralnej. Zdarza się, że poprawia nasze życie. Kocham naukę i boli mnie świadomość, że tak wielu ludzi obawia się jej lub uważa że pójście drogą nauki wyklucza  współczucie, przedmioty humanistyczne czy respekt i szacunek dla natury. Nauka nie ma nas pozbawić misterium, ale je na nowo odkryć i ożywić..."
Tak więc co ciekawego zdarzyło się w 2018 roku w nauce lub wzbudziło szczególne zainteresowanie?
Okresowa głodówka - czyli odżywianie w walce o zdrowie.
Okresowa głodówka (ang. intermittent fasting, IF) polega na czasowym powstrzymywaniu się od jedzenia. Istnieje wiele form IF, najpopularniejsza z nich to powstrzymywanie się od jedzenia przez 16 godzin i jedzenie w ciągu pozostałych 8 godzin (16:8 IF).
IF nie jest oczywiście nowym tematem. Jednak w 2018 roku ukazało się w czasopismach naukowych szereg interesujących badań pokazujących skuteczność IF w zwalczaniu wielu problemów zdrowotnych. Okazało się między innymi, że 16:8 IF nie tylko przyczynia się do zmniejszenia wagi u osób otyłych ale również przynosi inne korzyści w postaci np. obniżenia ciśnienia krwi, a tym samym zmniejsza ryzyko wystąpienia problemów w układzie kardiowaskularnym. Stwierdzono również, że IF przyczynia się przy tej okazji do korzystnej zmiany metabolizmu - sprawia, że organizm zaczyna preferować spalanie tłuszczy zamiast węglowodanów.
Badania pokazały ponadto, że IF może wpływać korzystnie na długość życia, chronić układ nerwowy przed starzeniem się, a także redukować stany zapalne.
Elektroniczne papierosy - więcej szkody niż pożytku.
Kiedy elektroniczne papierosy pojawiły się na rynku producenci reklamowali je jako bezpieczną alternatywę tradycyjnych papierosów, pozbawioną substancji rakotwórczych. Twierdzili ponadto, że są pomocne w pozbywaniu się uzależnienia od nikotyny.
W tym roku ukazał się szczegółowy raport ujawniający, że elektroniczne papierosy szkodzą zdrowiu. Okazało się, że osoby używające papierosów elektronicznych są w takim samym stopniu wystawiane na działanie nikotyny, jak osoby palące tradycyjne papierosy i nie sprzyja to odchodzeniu od nałogu.
Ponadto, opary elektronicznych papierosów zawierają niebezpieczne substancje toksyczne, które uszkadzają DNA i mogą zwiększać ryzyko wystąpienia wielu chorób w tym różnych rodzajów nowotworów.
Nowości w badaniach dotyczących raka.
 
Wiadomo, że właściwa i odpowiednio wczesna diagnoza znacząco zwiększa szansę wyzdrowienia. W tym roku został opracowany nowy test z krwi, CancerSEEK, wykrywający w bardzo wczesnym stadium 8 typów nowotworów - rak piersi, płuc, jajników, jelita grubego, wątroby, żołądka, trzustki i przełyku. Szczególnie zwraca uwagę skuteczność CancerSEEK w wykrywaniu raka jajników - wynosi aż 98%.
Ponadto, opublikowano wyniki badań nad nowym lekiem na raka. Zaledwie jedna jego dawka aktywuje komórki odpornościowe wewnątrz guza nowotworowego, co skutkuje zabiciem go. Jak do tej pory badania pokazały, że lek ten jest obiecująco skuteczny w przypadku raka piersi, jelita grubego i skóry.
Stare środki w nowej roli.
W tym temacie pojawiło się szereg badań pokazujących zastosowanie znanych powszechnie środków w nowatorski sposób. Przykładem jest tu soda oczyszczona, która okazuje się być skuteczna w zwalczaniu reumatoidalnego zapalenia stawów i innych chorób zapalnych.
Innym przykładem jest lek stosowany w leczeniu opryszczki. Badania pokazały, że aż 10-ciokrotnie zmniejsza on ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera.
Jeszcze innym przykładem jest zastosowanie witaminy B3 w obniżaniu ciśnienia krwi.
Biorąc pod uwagę naukowe nowości roku 2018, kolejny rok, 2019 wydaje się zapowiadać się intrygująco :)
Do posłuchania ostatnia piosenka napisana przez Freddieg'o Mercury'ego - A winter's tale. Przepiękna.