sobota, 18 listopada 2017

Witamina D3 z lanoliny

Kochani czytelnicy, przyznam, że nie śledzę internetowych newsów o alternatywnych metodach leczenia, filmików na YouTube na ten temat, reklam suplementów ani wykładów i opracowań różnych osób. To sprawia, że czasem rozmawiając z kimś jestem naprawdę zaskoczona. I chyba nigdy się nie przyzwyczaję do tego jak łatwo półprawdy lub zwyczajne bzdury stają się "faktami", bo zostały powtórzone wystarczająco dużo razy i przez osoby cieszące się wystarczająco dużym zaufaniem. 
 
Tak właśnie zaskoczona poczułam się ostatnio  przy okazji rozmowy na temat suplementów z witaminą D3. Pani Justyno, pozdrawiam :)
 
Chodzi o to, że niektórzy producenci i sprzedający suplementy z witaminą D3 podają, że ich suplement jest taki specjalny i lepszy niż inny, bo zawiera witaminę z lanoliny. Mnożą się również porady, że jeśli witamina D3 to tylko z lanoliny, bo jest naturalna a inne są "be", bo "syntetyczne. Widzę potrzebę uporządkowania tego bałaganu, stąd ten post :)
 
Otóż prawda jest taka, że ta sama witamina D3 pakowana do suplementów zarówno pochodzi z lanoliny, jak i jest produkowana w fabryce. Innymi słowy ta z lanoliny  jest zawsze "syntetyczna" w sensie, że wyprodukowana z czegoś, a nie pozyskana jako gotowa.
To "coś" to 7-dehydrocholesterol ekstrahowany z lanoliny uzyskany z wełny owiec. Lanolina jest usuwana z wełny za pomocą detergentów i gorącej wody, następnie jest poddana saponifikacji (zmydlaniu) w celu oddzielenia tłuszczu od alkoholi lanolinowych, a potem z tych ostatnich cholesterol jest ekstrahowany z użyciem rozpuszczalników. Dalej cholesterol podlega jeszcze szeregowi reakcji, oczyszczaniu, przekształceniu w 7-dehydrocholesterolu. Aż w końcu 7-dehydrocholesterol, nazywany prowitaminą D3, jest naświetlany promieniami UV. W efekcie tej reakcji powstają również niepożądane składniki, które są usuwane z produktu końcowego. Tak uzyskana witamina D3 jest wykorzystywana do produkcji suplementów. I bez tej drogi w fabryce między lanoliną z wełny, a witaminą D3 nie da rady.
 
 
A teraz słów kilka o "naturalnej" witaminie D3, tzn. takiej, która jest witaminą D3 bez dodatkowej obróbki w fabryce. Taką witaminę zawiera olej rybi. Ryby magazynują witaminę D3 w tłuszczu, szczególnie dużo zawiera jej rybia wątroba. Kiedy słyszymy "naturalna" i "syntetyczna" odruchowo chcemy się skierować w stronę tej naturalnej, bo "wszystko co naturalne jest dobre". Czasem tak, czasem nie. To zależy co i powody są różne. W przypadku witaminy D3 "naturalna" oznacza też niestety "zanieczyszczona". Oleje rybie nie poddane oczyszczaniu zawierają również toksyny, w tym rtęć. Olej z wątroby zawiera jej szczególnie dużo. Proces oczyszczania oleju ma na celu usunięcie zanieczyszczeń (z lepszym lub gorszym skutkiem - o tym będzie osobny post) ale skutkuje również usunięciem innych składników, w tym witaminy D3. Tak więc albo mamy czysty olej rybi bez witaminy D3, albo z witaminą D3 ale tez wysoce niepożądanym dodatkiem rtęci. Oczywistym jest, że negatywny wpływ na nasz organizm rtęci znacząco przewyższa ewentualny pozytywny wpływ witaminy D3. Przy czym rtęć pochodzi nie tylko z zanieczyszczeń ale jest również naturalnie występującym składnikiem w morzach.
 
Jak dla mnie wybór jest więc prosty - wybieram oczyszczony olej rybi i syntetyczną witaminę D3 z lanoliny.
 
Zresztą tylko olej z wątroby dużych ryb zawiera wyższe dawki witaminy D3, a ten jest najbardziej narażony na zanieczyszczenie. W oleju z ciała ryby (najczystszy) ilość witaminy D3 jest za niska, by opierać się na niej w efektywnej suplementacji.
 
 
Oczywiście nie ma wątpliwości, że najlepszą witaminą D3 jest ta wyprodukowana w naszej własnej skórze z naszego własnego cholesterolu. Biorąc jednak pod uwagę, że dostęp do słońca na odpowiedniej wysokości mamy utrudniony przez większą część roku a do lamp emitujących UV B większość osób nie ma dostępu - suplementacja witaminy syntetycznej z lanoliny jest w moim odczuciu bardzo dobrym wyjściem.
 
Przy tej okazji poruszę jeszcze dwie inne sprawy dotyczące suplementacji witaminy D3 - dawka witaminy D3 i witamina K2.
 
Kiedy orientujemy się, że mamy niedobór witaminy D3 mamy ochotę uzupełnić go jak najszybciej i jesteśmy przekonani, że najlepiej zrobić to stosując wysoką dawkę witaminy D3. Wysokie dawki witaminy D3 należy stosować w wyjątkowych i uzasadnionych sytuacjach, przez krótki czas. Dlaczego? Ponieważ wysokie dawki witaminy D3 zaburzają bardzo delikatną równowagę między witaminą D3 w naszym organizmie a wapniem. Nadmiar witaminy D3 jest przekształcany do kalcyfediolu, prohormonu - może to skutkować nadmiernym wzrostem poziomu wapnia w krwi, czyli hiperkalcemią. Kalcyfediol pobudza wchłanianie wapnia z przewodu pokarmowego, czyli żywności i z tkanki kostnej - z tego powodu nadmiar witaminy D3 może pogłębiać osteoporozę. Hiperkalcemia zaburza pracę całego organizmu: nerek, układu pokarmowego, serca, mózgu. Obecnie uważa się za fizjologicznie bezpieczną do dłuższego stosowania, z powyższych powodów, dawkę witaminy D3 w wysokości 2000IU - taka dawka zapewnia idealny stosunek witaminy D3 do wapnia.
 
I tu przychodzi czas na witaminę K2. Słyszymy: wysokie dawki witaminy D3 są bezpieczne, gdy zażywamy je z witaminą K2. To prawda, K2 i D3 współdziałają przy wbudowywaniu wapnia do kości i chronią przed wbudowaniem wapnia do blaszek miażdżycowych. Witamina K2 ma również wiele innych ważnych funkcji. Ale nie zabezpiecza przed hiperkalcemią spowodowaną długotrwałym stosowaniem wysokich dawek witaminy D3. Tak więc - tak, dzięki witaminie K2 witamina D3 w zakresie związanym z mineralizacją kości jest skuteczna i nie, witamina K2 nie jest gwarancją bezpieczeństwa stosowania wysokich dawek witaminy D3.
 
I jeszcze jedna sprawa jeśli chodzi o witaminę K2 - suplementacja witaminą K2 do wyjście awaryjne, a nie gwarancja zdrowia. Dlaczego? Bo w suplemencie znajdziemy tylko formę MK-7. A to nie jedyna forma witaminy K2 potrzebna w naszym organizmie. Tylko MK-7 bo tylko MK-7 daje się zapakować w suplement. Druga ważna forma to MK-4 - w formie naturalnej niestabilna, w formie syntetycznej nieskuteczna. Inne formy to MK-8 i MK-9. Badania naukowe pokazują np., że to forma MK-4 jest szczególnie skuteczna przy zapobieganiu nowotworom. Wszystkie formy jesteśmy w stanie dostarczyć sobie tylko w żywności i dlatego to o odpowiednie odżywianie powinniśmy zadbać chcą dostarczyć sobie witaminy K2. Znajdziemy ją w podrobach, żółtkach jaj, fermentowanej soi (natto, miso, tradycyjny sos sojowy), fermentowane warzywa, sery wyprodukowane z użyciem bakterii (Gouda, Ementaler, Cheddar, Brie).
 
 
Czyli reasumując, ponownie stwierdzam: diabeł tkwi w szczegółach :)
 
 
Fotka - z tęsknoty za latem wspomnienie z wakacji - widok z platformy widokowej na Capo Girao na Maderze, uchodzącego za najpiękniejszy klif Europy. Do posłuchania wynalazek mojej Córki :)
 
 
 
 
 
 

5 komentarzy:

  1. I znowu tyle wiedzy na raz :-).
    A wynalazek Zosi jest super!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć,

    Orientujesz się jak wygląda sprawa z bezpieczeństwem witaminy D3 w większych dawkach (5000 -10 000 IU/dz.), jeśli do K2mk7 dorzucimy retinol, mieszankę tokoferoli i tokotrienoli?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, retinol moduluje działanie witaminy D3 - niekorzystnie, tzn. niweluje korzystne działanie witaminy D. Np. wysokie dawki retinolu zwiększają ryzyko złamań - hamują regenerację kości i przyspieszają ich resorpcję. Retinol podawany łącznie z witaminą D3 zmniejsza efektywność witaminy D3 w profilaktyce raka (wiele badań to pokazuje np. dotyczących raka trzustki, prostaty, piersi, jelita grubego). Istnieją doniesienia, że nawet niskie dawki retinolu mogą mieć niekorzystny dla zdrowia efekt - z tego powodu każda ilość retinolu w postaci suplementu to potencjalne ryzyko. Z drugiej strony witamina A potrzebna jest do prawidłowego metabolizmu witaminy D3. Najlepszym jej źródłem są warzywa - tam występuje w postaci beta-karotenu, który jest formą nieaktywną i musi zostać przez organizm przekształcony do formy aktywnej (retinolu), jest to regulowane przez organizm - zjadanie warzyw z beta-karotenem (ew. suplementów z beta-karotenem) jest bezpieczne. Stosowanie wysokich dawek D3 i minimalizowanie ich działania retinolem jest w moim odczuciu pozbawione sensu, a przy tym groźne.
      Witamina E, podobnie jak witamina A potrzebna jest do prawidłowego metabolizmu witaminy D3 i wchłaniania wapnia - niedobór witaminy E hamuje aktywację witaminy D. Z tego powodu (i nie tylko z tego) należy zapewnić sobie jej odpowiednią ilość. Przy czym z różnych powodów tokotrienole są w tym aspekcie skuteczniejsze niż tokoferole. W żaden sposób jednak witamina E nie chroni przed negatywnymi skutkami witaminy D.

      Usuń
  3. Mam pytanie dotyczące D3 - choruję na MCS (wieloczynnikowa nadwrażliwość chemiczna), hashimoto, mikroskopowe zapalenie jelit, mam b. niski poziom witaminy D3, ale nie wiem jak go zwiększyć - bardzo źle reaguję nawet na małe dawki D3 (Devikap) innych nie próbowałam, ponieważ były na bazie orzeszków ziemnych, dopiero niedawno dowiedziałam się o D3 z lanoliny - bardzo proszę o pomoc, jakiej firmy najlepiej kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy bardzo niskim poziomie D3 i niekorzystnych efektach suplementacji witaminą D3 istnieje podejrzenie problemu ze strony przytarczyc - jeśli tak jest to suplementacja D3 jest absolutnie przeciwskazana. Radziłabym najpierw skorzystać z porady kompetentnego terapeuty zanim zacznie Pani testować suplementy. Jeśli okaże się, że Pani przytarczyce działają prawidłowo to ze względu na stan zapalny jelit i zaburzenia wchłaniania najodpowiedniejszym sposobem uzupełnienia witaminy D3 będzie skorzystanie z lamp UVB - są dostępne obecnie np. w niektórych gabinetach dermatologicznych. Witamina D syntetyzowana w naszej skórze przy udziale promieniowania UVB to najlepsza pod każdym względem forma.

      Usuń