niedziela, 19 sierpnia 2018

Czy latem konieczna jest suplementacja witaminy D3?

Bierzesz witaminę D3? Nie, nie biorę. Bo teraz jest lato i jest dużo słońca. Bo spędziłem/am wakacje w słonecznym kraju. Bo dużo przebywam na powietrzu. Bardzo często słyszę takie odpowiedzi. Więcej, spotykam się z podobną reakcją lekarzy/dietetyków/terapeutów: latem proszę przestać zażywać witaminę D3, bo ma jej pani/pan pod dostatkiem ze słońca.
 
Niestety takie podejście jest błędne, a takie porady z ust lekarza, czy innego terapeuty są szkodliwe.
 
Dlaczego?
 
Bo to czy i ile wytworzy się w naszej skórze witaminy D zależy od wielu czynników - zewnętrznych, ale również czynników związanych z naszym organizmem. Z tego drugiego powodu efektywność produkcji witaminy D w naszej skórze jest bardzo indywidualną cechą.
 
 
Czynniki zewnętrzne wpływające na produkcję witaminy D:
 
1. Pozycja słońca na niebie - najefektywniejsza, gdy słońce jest w zenicie (w południe latem), kiedy słońce jest niżej, część promieni słonecznych ulega odbiciu i rozproszeniu oraz dana ilość promieni pada na większą powierzchnię, co zmniejsza efektywność produkcji.
 
2. Zawartość ozonu w powietrzu - ozon jest głównym składnikiem powietrza pochłaniającym promieniowanie UV, jego zawartość w powietrzu zależy od pory roku, od pory dnia, od roku, od miejsca na ziemi.
 
3. Chmury - to, jak bardzo pochłaniają promieniowanie UV zależy od ich wysokości, grubości i rozkładu na niebie, w niektórych przypadkach chmury mogą zwiększać ilość promieniowania UV.
 
4. Pyłowe zanieczyszczenia powietrza - pochłaniają promieniowanie UV.
 
5. Otoczenie, w którym przebywamy - różne rodzaje powierzchni z różnym natężeniem odbijają promieniowanie UV, w związku z tym w różnym otoczeniu natężenie promieniowania może ulec większemu lub mniejszemu zwiększeniu.
 
 
Cechy naszego organizmu wpływające na produkcję witaminy D:
 
1. Kolor skóry - im ciemniejsza tym mniej efektywna produkcja witaminy D, choć część najnowszych badań pokazuje, że kolor skóry nie ma znaczącego wpływu na produkcję witaminy D.
 
2. Poziom cholesterolu w krwi - to zdecydowanie kluczowy czynnik warunkujący efektywność produkcji witaminy D w skórze, im niższy poziom cholesterolu tym mniej efektywna produkcja.
 
3. Wiek - jest czynnikiem ograniczającym produkcję witaminy D, z wiekiem spada zawartość w komórkach skóry substancji, z której produkowana jest witamina D (7DHC).
 
4. Geny - różnimy się między sobą efektywnością procesów związanych z metabolizmem witaminy D i różnice te są uwarunkowane genetycznie.
 
5. Aktualny poziom witaminy D w krwi - im wyższy tym mniej efektywna jej synteza.
 
6. Schorzenia - np. u osób chorujących na otyłość spada biodostępność witaminy D w organizmie (zarówno tej wyprodukowanej w skórze, jak i podanej doustnie) ze względu na jej odkładanie się w tkance tłuszczowej.
 
 
Na efektywność produkcji witaminy D ma również wpływ to, w jaki sposób eksponujemy swoje ciało na promienie słoneczne.
 
Oczywistym jest, że stosowanie kremów z filtrem blokuje produkcję witaminy D. Blokuje to dobre słowo, nie ogranicza, blokuje. Ponieważ już krem z filtrem SPF8 redukuje o 97,5% syntezę witaminy D, a z filtrem SPF15 o 99,9%. Wiadomo również, że ubranie jest czynnikiem ograniczającym.
Wiele osób uważa, że najlepsze jest aktywne spędzanie czasu na słońce, spacerowanie, uprawianie sportu, jazda na rowerze. Tak naprawdę jednak najefektywniejsze jest "leżenie plackiem" na plaży lub innym otwartym terenie.
Dlaczego? Bo w pozycji horyzontalnej największa powierzchnia naszego ciała jest wyeksponowana na słońce i promienie słoneczne w najmniejszym stopniu ulegają odbiciu.
 
Często zadawane pytanie - jak długo muszę przebywać na słońcu, żeby wyprodukować wystarczającą ilość witaminy D?
 
To pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno długie przebywanie na słońcu nie przyniesie pożytku. Po pierwsze dlatego, że grozi poparzeniem. Po drugie dlatego, że skóra ma pewną ograniczoną pojemność co do produkcji witaminy D. W naszej skórze pod wpływem słońca produkowana jest prowitamina D. Potrzeba kilku godzin zanim z prowitaminy zostanie wyprodukowana witamina D. Dopóki nie spadnie poziom prowitaminy w komórkach skóry dalsza ekspozycja na słońce nic nie da. Tak więc najskuteczniejsze jest regularna krótkotrwała ekspozycja na słońce.
 
Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki prawda jest taka, że w naszej strefie klimatycznej nie jest możliwe zapewnienie sobie odpowiedniego poziomu witaminy D opierając się wyłącznie na jej produkcji w skórze.
 
I nie zmieniają tego wakacje w słonecznym kraju. Owszem, po okresie letnim mamy jej więcej dzięki słońcu. Możemy również pomóc sobie spożywając żywność bogatą w witaminę D (ryby i owoce morze - pod warunkiem, że są dziko-żyjące, żółtko jaj, grzyby). Ciągle jednak najprawdopodobniej to nie wystarczy.
 
Tak więc nie wierz jeśli ktoś mówi Ci, że latem, czy po wakacjach nie musisz zażywać suplementów z witaminą D3.
 
Zamiast tego zrób badanie poziomu 25(OH)D w krwi. 
 
 
 
Na fotografii plaża oczywiście :) A właściwie dwie plaże, w Machico na Maderze - szara, naturalna skalista i żółta z piaskiem przywiezionym z Sahary. Widziane ze wzgórza Pico do Facho. W oddali widać też pas startowy jednego z najniebezpieczniejszych lotnisk na świecie.
Do posłuchania piosenka z plażą w tle, plażą w Malibu :) Muszę powiedzieć, że ten utwór jest dla mnie dużym zaskoczeniem, szczególnie to wykonanie. Malibu to piosenka Miley Cyrus, która da mnie pozostanie już na zawsze Hannah Montanna, oglądaną przez moją córkę w dzieciństwie (zabije mnie, jak się dowie, że to zdradziłam :D) Wygląda na to, że po buntowniczym ostentacyjnym zrywaniu z wizerunkiem Hannah Montanna, Miley Cyrus dorasta :) - taka wersja jej Malibu, z gitarami akustycznymi, skrzypcami i takim tam jest całkiem stylowa :)


Literatura:

- Bogh i inni (2010) Vitamin D production after UVB exposure depends on baseline vitamin D and total cholesterol but not on skin pigmentation. Journal of Investigative Dermatology 130:546
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0022202X15347035

- Webb (2006) Who, what, where and when—influences on cutaneous vitamin D synthesis. Progress in Biophysics and Molecular Biology 92:17
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0079610706000204?via%3Dihub

- Webb i Engelsen (2008) Calculated ultraviolet exposure levels for a healthy vitamin D status. Photochemistry and Photobiology 82:1697
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.1111/j.1751-1097.2006.tb09833.x

- Wortsman i inni (2003) Decreased bioavailability of vitamin D in obesity. The AmericanJournal of Clinical Nutrition 77:1342
https://academic.oup.com/ajcn/article/72/3/690/4729361

niedziela, 12 sierpnia 2018

O tym dlaczego historia Igennusa stała się moją historią :)

Kochani, dzisiaj będzie trochę sentymentalnie i trochę, że tak powiem "historycznie" ;)  Nie podrzucę Wam może garści wiedzy, ani nie zaskoczę Was obaleniem mitu, czy czymś takim. Myślę jednak, że mimo to mój wpis Was zainteresuje i zainspiruje :)
 
Już kilka razy obiecywałam napisać coś więcej o historii firmy Igennus, żeby wyjaśnić Wam skąd wzięło się moje zainteresowanie suplementami diety produkowanymi  przez nich. Zainteresowanie, które koniec końców stało się moją pracą (jedną z wielu :D), bo zajęłam się dystrybucją tych suplementów w Polsce jako firma Sanatum. Nie ukrywam, że to jak i dlaczego powstała firma Igennus, obok obserwowanej na własnych organizmie skuteczności ich produktów, było jedną z zasadniczych przyczyn dlaczego tak to się u mnie potoczyło.
 
Jak może pamiętacie, pisałam o tym zaczynając blogowanie, lata temu (będzie już z 30) dopadła mnie choroba autoimmunologiczna.
 
Zaatakowała najpierw skórę, potem jelita, potem stawy. Moja droga do prawidłowej diagnozy była długa, minęło jakieś 10 lat zanim to nastąpiło. Dopiero pojawienie się problemów ze stawami naprowadziło na właściwą diagnozę pt. autoimmunologiczny stan zapalny. Przy tej okazji, z tego powodu lub w efekcie tej choroby - trudno to określić, naukowcy nie mają jasności co dokładnie staje się w tym przypadku przyczyną czego - przyplątała się też insulinooporność. Ta z kolei nie za szałowo wpłynęła na moją tarczycę, stymulując ją do takiej przebudowy, że niektórzy lekarze (raczej ich unikam, ale czasem mnie np. uniwersytet na badania okresowe wyśle :), chętnie by mi ją wycięli, ucięli, wyrzucili już od lat.
 
Nadal, nieustannie poszukuje lekarzy, którzy mogliby mnie odciążyć od zgłębiania wszystkiego na własną rękę i odpowiadania sobie samej na pytania, bo doby mi nie starcza :) Kilka dobrych dusz z otwartym umysłem mi się trafiło. Ich pomoc polegała głównie na stwierdzeniach typu "no przecież sama wiesz najlepiej co z tym zrobić", albo "no tak, wiem, że tak to jest i tak się da ale ty sama najwięcej wiesz JAK to zrobić" :). Muszę jednak przyznać, że ludzie ci mieli swój udział w naprowadzeniu mnie na tą właściwą drogę. To były jednostki. Jednostki, które mają otwarte umysły i potrafią myśleć nieszablonowo. Jednostki, które miałam szczęście spotkać. Mam też szczęście posiadać wiedzę i wykształcenie, dzięki któremu mogłam sama dojść do tego co zrobić.
 
 
Igennus powstał z tych samych powodów, co Sanatum - z powodu czyjejś choroby oraz otwartego umysłu i determinacji jednostek.
 
Te jednostki to dr Jav Nazemi i profesor Basant Puri. Osobą, która zachorowała była córka Jav'a, Roxana.
 
Roxana zachorowała w wieku 12 lat na przewlekłą niewydolność serca, która została spowodowana gorączką reumatyczną. Chorobę zdiagnozowano przypadkowo - pediatrę zastanowiły ślepe plamy w polu widzenie u Roxan'y. Dokładniejsze badania wykazały szmery w sercu, aż w końcu Roxy trafiła do kardiologa w Harefield Hospital. Okazało się, że jedna z zastawek w jej sercu została uszkodzona, to spowodowało powstanie skrzepu, który trafił do oka i zablokował nerw wzrokowy. Problem, który dotknął Roxy początkowo nie daje żadnych odczuwalnych objawów jednak po pewnym czasie może powodować trudne do przewidzenia groźne dla życia skutki, w tym atak serca, zator czy obrzęk płuc. Tak więc w wieku 12 lat Roxana dowiedziała się, że jest skazana na poważne ograniczenia w swoim życiu oraz, że będzie musiała stale zażywać leki takie, jak penicylina (w celu zapobieżenia infekcji bakteryjnej gardła, która spowodowała gorączkę reumatyczną) i aspiryna (w celu zapobiegania powstawania skrzepów w jej krwi, które mogą zagrozić jej życiu).
 
Jav i jego żona zadali sobie wtedy niebagatelne pytanie - a co ze skutkami ubocznymi leków stosowanych długoterminowo, najprawdopodobniej przez całe życie? Zaczęli szukać sposobów na to, by wzmocnić serce Roxi i zapobiec potencjalnym komplikacjom. I mieli ogromne szczęście. Jeden z ich przyjaciół skierował ich do profesora (wtedy doktora, psychiatry) Basant'a Puri w Hammersmith Hospital. W tamtym czasie prof. Puri prowadził badania nad wpływem kwasów omega-3 na nasz organizm, jego zainteresowania dotyczyły szczególnie układu nerwowego. Wiedział już wtedy, że kwasy omega-3 poprawiają płynność krwi, sprawiają, że krwinki czerwone są bardziej elastyczne i mają mniejszą tendencję do tworzenia skrzepów.
 
Prof. Puri poradził Jav'ovi zastosować kwasy omega-3 u Roxy. A ponieważ Jav i jego żona od lat byli zwolennikami naturalnych metod wspomagania organizmu, Jav postanowił zgłębić temat kwasów omega-3 i dowiedzieć się dosłownie wszystkiego na ich temat. To doprowadziło go do przykrego wniosku, że na rynku zarówno brytyjskim, jaki światowym nie istnieje żaden preparat, suplement diety, który miałby skład odpowiedni, by mógł, zgodnie z tym co wiadomo, co zbadano, znacząco pomoc Roxy.
 
Równocześnie, niedługo po spotkaniu Jav'a, profesor Puri odkrył, że to nie o wszystkie kwasy omega-3 chodzi, że to jeden z kwasów omega-3 odgrywa tak znacząca rolę w naszym organizmie.
 
I jest nim kwas eikozapentaenowy (EPA), - jeden z kwasów omega-3 obecny w oleju z ryb. Kiedy okazało się, że to tylko czysty EPA w odpowiedniej koncentracji jest w stanie pomóc Roxy i wielu innym osobom na całym świecie, Jav postanowił, we współpracy z prof. Puri, stworzyć suplement który będzie spełniał te wymagania. W trakcie dalszych prac i badań okazało się ponadto, że korzystne byłoby dodanie do czystego EPA oleju z wiesiołka dwuletniego. Triterpeny obecne w organicznym tłoczonym na zimno oleju z wiesiołka mają szczególnie korzystny wpływ na nasz układ odpornościowy, co zdaniem Jav'a mogłoby wspomóc odporność Roxy i uniezależnić ją od penicyliny. To bardzo ważne, by olej był tłoczony zimno, w przeciwnym razie dochodzi do dezaktywacji triterpenów a zdecydowana większość suplementów z olejem wiesiołka nie jest prawidłowo produkowana.
 
I tak w 2003 roku narodził się preparat Vegepa, który po raz pierwszy został wprowadzony na rynek w Wielkiej Brytanii w 2004 roku.
 
Doktorat Jav'a nie dotyczył nauk biologicznych, czy medycznych. "Przed Vegepą" zajmował się czymś zupełnie innym. Jednak świadomość tego, jak Vegepa może pomóc wielu ludziom, nie tylko Roxy, Jav zdecydował się zrezygnować ze swojej dotychczasowej drogi kariery zawodowej i zająć się wyłącznie Vegepą.
 
Pionierska formuła zawierająca EPA, Vegepa, przyciągnęła zainteresowanie naukowców i instytucji naukowych oraz prasy, co zaskutkowało badaniami klinicznymi i owocną współpracą dotyczącą wielu dziedzin zdrowia - od zdrowia psychicznego, przez poprawę płodności do zastosowań w sporcie. O tym ile wiadomo obecnie na temat działania samej Vegepy i innych produktów Igennusa, jakie badania zostały przeprowadzone i jak są te suplementy stosowane przez specjalistów można by długo pisać. I pewnie kiedyś i o tym napiszę. Ale nie wszystko na raz, bo kto dotrwa do końca moich wywodów ;)
 
Obecnie Jav Nazemi jest CEO firmy Igennus Health Nutrition. Igennus to rodzinna firma, która intensywnie się rozwija. W ciągu tych 14 lat, które minęły od wprowadzenia Vegepy na rynek wiedza na temat kwasów omega-3 rozwinęła się, co zaskutkowało powstaniem nowych produktów takich, jak Pharmepa Restore i inne. Ponadto, specjaliści pracujący w firmie Igennus mają pełną świadomość tego, że najlepsze skutki dla zdrowia przynosi kombinacja wielu czynników, substancji odżywczych, witamin i działań. Dlatego obecnie Igennus w swojej ofercie posiada również szereg suplementów mających działanie uzupełniające do EPA i kwasów omega-3. Jednak od zawsze przyświeca im ta sama zasada - to, co robią opierają na najnowszej wiedzy naukowej a ich doświadczenie i wiedza sięga daleko poza produkcje i sprzedaż suplementów diety.
Roxana skończyła studia, jest w świetnej kondycji  prowadzi normalne życie. Już jakiś czas temu dołączyła do zespołu Igennusa.
Profesor Basant Puri jest autorem setek publikacji naukowych i książek oraz szefem Lipid Neuroscience Group w Imperial College (Londyn), a także konsultantem w MRI Unit of the Medical Research Council’s Clinical Sciences Centre w Hammersmith Hospital.


Mnie i firmę Igennus łączy również to, że robimy to, w co wierzymy. Bez absolutnego przekonania o słuszności naszych działań dotyczących zdrowia zarówno ja, jak i Jav, nie bylibyśmy w stanie promować tych produktów, przekonywać ludzi do kupienia ich. Tacy już jesteśmy :) Zarówno ja, jak i eksperci Igennusa (możecie skorzystać z ich porad w języku na angielskim online na MyOnlineCLINIC) zawsze powtarzamy również, że nie wystarczy, że bierzesz suplementy, musisz trochę jednak zmienić w swoim życiu, ważna jest Twoja rodzina, otoczenie, Twój wypoczynek, to co jesz itp. Suplementy Igennus mogą zrobić wiele dobrego dla Twojego zdrowia ale nie są magicznym antidotum na wszystko.
 
 
Na fotce - tak, nie może być w tej sytuacji inaczej - Londyn :) Zaskakująco udane połączenie starego z nowym - jeden z najstarszych rynków w Londynie, Leadenhall Market, z nowoczesnymi wieżowcami City. Z jakiegoś tajemniczego powodu nie tylko uwielbiam produkty brytyjskiej firmy, wybitną jednostkę, jaką jest Jav, któremu zawdzięczam stałą dzienną dawkę skoncentrowanego ultraczystego EPA, zbawiennego dla mojego organizmu, ale również generalnie uwielbiam kraj, z którego pochodzą :)
 
Do posłuchanie, ktoś z innego kraju :) Melissa Horn z Szwecji  - też dość bliskiej mojemu sercu, choć z innych powodów :) Towarzyszyła mi, gdy pisałam ten post dla Was :)
 
 
 
Powiązane posty: